Wyszukiwarka

Magazyn (Poznań)

Modne miejsce jakich wiele. I to wcale nie wada.

To jeden z tych nowych lokali, który chce nie tylko dobrze karmić, ale też mieć na siebie pomysł. Mamy więc całkiem sporą przestrzeń z krzesłami jak w szkole, której jedną ze ścian zdobią wina z różnych stron świata. Menu krótkie, rozpisane niczym w najlepszych lokalach – zamiast konkretnych nazw dań wymienione jedynie składniki. Z jednej strony rozumiem ten manewr, jest prowokujący: do rozmowy z kelnerem lub zastanowienia się nad tym, jak będzie wyglądać dana potrawa. Z drugiej – ta moda może być irytująca. Są moim zdaniem dania, które powinny być nazwane. Gdyby nie uwaga obsługi, nie wiedziałbym, że na przystawkę zamawiam carpaccio.

20151107_135208_HDR

20151107_135714

20151107_135742_HDR

20151107_135803

20151107_135820

20151107_135841

Fajny promka, props!
Fajny promka, props!

I raczej nie jestem nim zachwycony. Nie zrozumcie mnie źle: smakuje nieźle, a wołowina zasługuje na szacunek. Szkoda, że zamiast akcentować mięso, przykryto je ogromną ilością rukoli. No i ta pieczarka w plastrach. Po co, komu to potrzebne? Tym bardziej że nie ma jej zawartej w menu. Mojej dziewczynie, z którą wymieniam carpaccio na rosół, smakuje jednak bardziej niż mi. Ale ona lubi pieczarki.

20151107_141831

20151107_141850

Więcej pozytywów dostrzegam w rosole, który zaskakuje. Przygotowano go bowiem na gęsi, przez co ciut inaczej smakuje. W wywarze pływa jeszcze marchewka i kluski, których nie jadłem od wielu lat, a które kojarzą mi się bardzo domowo. Jeśli kiedyś wrócę do Magazynu, to z chęcią zjem jeszcze jeden talerz.

20151107_141821

20151107_141803

Na drugie danie zamawiam dzika z ryżem podlanym czerwonym winem, gruszką i burakiem. Lubię dziczyznę, zwłaszcza w wydaniu znanym z obiadów u babci i w Magazynie po raz drugi w ciągu kilkunastu minut moje wspomnienia wędrują w stronę dzieciństwa. Tutejszy dzik jest taki, jak ten zapamiętany sprzed lat. W dodatku świetnie komponuje się zarówno z bardziej wytrawnym burakiem, jak i słodziutką, rozpływającą się w ustach gruszką. Jeden kęs z czerwonym, drugi z żółtym. Coś pięknego!

20151107_143208

20151107_143223(1)

20151107_143217

Gorzej trafia Sonia. Jej pappardele z wołowiną i boczniakiem w sosie śmietanowym cierpi na problem proporcji: dużo makaronu, mało pozostałych składników. Próbuję troszeczkę i nie jestem zadowolony – nie dziwi mnie to jednak zupełnie, gdyż raczej nie przepadam za daniami opartymi na sosie śmietanowym. Bardziej niepokoi mnie smutna mina mojej dziewczyny. Przy składaniu zamówienia wahała się między makaronem a rybą i chyba źle wybrała.

20151107_143125

20151107_143134

20151107_143141

Wrażenia z jedzenia zatem mieszane: wprawdzie nie można mówić o jakichś wpadkach, ale połowa dań zwyczajnie do nas nie trafia. Z drugiej strony dzik mi właściwie wszystko rekompensuje. Wina niestety nie próbuję, bo przyjeżdżam do restauracji samochodem. W ofercie są jednak bardzo smaczne naturalne soki – polecam wariant „kwaśny”.

20151107_143154

Czy wrócę? Trudno mi w tej chwili powiedzieć. Konkurencja wśród tego typu miejsc jest ogromna i wydaję mi się, że Magazyn z wieloma z nich zwyczajnie przegrywa, ale względem niektórych nadrabia lokalizacją: niby jeszcze blisko centrum, ale jednak z prostym dojazdem z Piątkowa czy Winograd, czyli z dzielnic, w których wciąż jest mało dobrego jedzenia.

Jeśli mieszkasz na północy Poznania, często jeździsz na trasie z centrum wzdłuż PeSTki lub po prostu lubisz miejsca w tym klimacie, odwiedź i koniecznie daj znać, co sądzisz o Magazynie.

Lokalizacja: Mieszka I 1, Poznań | fanpage

Ceny:
* carpaccio – 24 zł
* rosół – 14 zł
* pappardele – 24 zł
* dzik – 34 zł

Smakowitość:

carpaccio 65%
rosół 75%
pappardele 60%
dzik 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: najadłem się, nie mówię, że nie

 

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.59/5 (17)
Ja oceniam na...