Wyszukiwarka

Mały Smok (Poznań)

screenshot_2016-09-17-14-45-08-01

Nowy bar w stylu „tanio, szybko i po chińsku”. Całkiem niezły.

Nie jestem na 100% pewien, ale wcześniej tu też była chyba chińska knajpa. Z zewnątrz wyglądała jednak jak „lepiej nie wchodzić”. Co więcej, nigdy nie słyszałem na jej temat pozytywnej opinii.

Ale zmieniła się nazwa i zmienił się prawdopodobnie właściciel. W środku bar wygląda całkiem schludnie – na randkę może bym tutaj nie przyszedł, ale dobrze się tu siedzi. Liczne zdjęcia Bruce’a Lee wprawdzie trochę bawią, jednak mimo wszystko budują klimat tego miejsca.

Obejrzyj videorecenzję z Małego Smoka i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Zamawiam wołowinę pięć smaków i sajgonki, mój znajomy, Mariusz Głuch, stawia na klasykę tego typu przybytków – kurczaka w cieście w sosie słodko-kwaśnym. Po kelnerze widać, że z polskiego rozumie raczej niewiele, ale koniec końców sobie radzi i przynosi nam dokładnie to, o co prosimy.

screenshot_2016-09-17-14-43-13-01

Każde z dań jest w porządku – smaczne, w żaden sposób nieodrzucające i nieźle przyrządzone. Sajgonki są do kompletu dość tłuste, co mi nie przeszkadzało, ale warto mieć to na uwadze przy ew. wizycie. Niestety, we wszystkich trzech pozycjach brakuje czegoś, za co uwielbiam zarówno kuchnię chińską, jak i kuchnię każdego innego kraju ze wschodniej Azji – intensywności doznań.

screenshot_2016-09-17-14-39-38-01

Moja wołowina smakuje całkiem okej, ale jest przy tym płaska do bólu. Nic się tu nie dzieje, nudzę się tym daniem już po pierwszy trzech kęsach. Lepiej wypada kurczak Mariusza, który może też szału nie robi, ale jeśli kiedyś tu wrócę, to właśnie na niego. Zwłaszcza, że porcja drobiu wydaje się większa od porcji wołowiny. A i sam Mariusz najada się nią tak bardzo, że nie tyka później sajgonek, które początkowo zamawiamy na spółę.

screenshot_2016-09-17-14-41-47-01

Mówiąc inaczej, wszystko po prostu bym bardziej doprawił i nie spolszczał tych dań aż tak bardzo. Z drugiej strony wydaję mi się, że lokal będzie spełniał swoją funkcję – tu masz zjeść szybko i za małe pieniądze „chińczyka”, a nie wykwintności i jakieś fajerwerki.

Pod tym względem Mały Smok bije na głowę Bar Orient Express, największą gastronomiczną tragedię jaka spotkała ulicę Mickiewicza. Mimo wszystko sam raczej poszedłbym do Ming Woka na Ratajczaka lub Thai Fast Woka w Pasażu Apollo, gdzie jedzenie może jest o te parę razy złote droższe, ale jest przy tym znacznie smaczniejsze i ciekawsze.

Sajgonki wyglądają obrzydliwe. Ale w smaku są już całkiem niezłe.
Sajgonki wyglądają obrzydliwe. Ale w smaku są już całkiem niezłe.

Małego Smoka powinni docenić za to wszyscy ci, którzy mieszkają lub pracują w pobliżu Placu Bernardyńskiego, nie chcą gonić za szybkim obiadem przez kilka ulic i nie mają bardzo wysokich wymagań. Może jesteś jedną z tych osób?

Lokalizacja: Zielona 5/3, Poznań | fanpage

Ceny:
* wołowina – 14 zł
* kurczak – 12 zł
* sajgonki – 10 zł

Smakowitość:

wołowina 55%
kurczak 60%
sajgonki 60%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: kurczakiem bardziej się najesz