Wyszukiwarka

M Onigiri & Sweets (Poznań)

Kultowe miejsce po lekkim rebrandingu i rozszerzeniu swojej oferty.

To już prawie dwa lata, odkąd otworzyło się Min’s Onigiri przy Taylora. Punkt wystartował z przytupem, wyprzedając całe swoje zapasy każdego dnia. Trójkątne „kanapki” ryżowe stały się prawdziwym hitem i to nie tylko wśród studentów Uniwersytetu Ekonomicznego. Przez pewien czas w Poznaniu utrzymywała się moda na onigiri, swoje „trójkąty” do oferty wprowadzały sushi bary, a nawet duże sieci dyskontów. Swoją drogą, nawet teraz, kiedy trend nie jest tak świeży, przy Taylora notuje się regularne „sold outy” – po tych dwóch latach ludzie wciąż chcą jeść onigiri.

Troszkę się jednak w tym czasie zmieniło. Ekspansja na inne miasta trochę nie wyszła – w Warszawie pomysł się nie przyjął. Z miejscem rozstała się też twarz całego projektu, Koreanka Min, stąd lekki rebranding i zmiana nazwy na M Onigiri (choć nalepki na „kanapkach” pozostały te same). Niektórym to przeszkadza, ja jestem zdania, że liczy się bardziej to, czy jakość ryżowych „kanapek” pozostanie na tym samym poziomie. Nie fair byłoby raczej używanie dotychczasowej nazwy.

Czym jest w ogóle onigiri? Trochę już wytłumaczyłem, ale jeszcze uściślę. To rodzaj „kanapki” ryżowej (zamiast pieczywa zbity ryż) popularny w Japonii oraz Korei Południowej, „faszerowany” mięsnym, rybnym bądź warzywnym nadzieniem oraz opcjonalnie owinięty glonem nori. Rodzaj przekąski, które może zastąpić śniadanie lub lunch, kiedy skusimy się nie na jedno, a np. na dwa.

Przy Taylora wybór onigiri jest spory – nie liczyłem dokładnie, więc nie wiem, czy rodzajów jest mniej czy trochę więcej niż 10, ale gwarantuję, że przy pierwszej wizycie chwilę postoicie przy ladzie, zanim zdecydujecie się na konkretne „smaki”. Jest coś dla wegan, coś dla rybolubnych i coś dla takich mięsożerców jak ja. Przy ostatniej wizycie skusiłem się na wieprzowinę z kimchi (moja ulubiona wersja i osobisty klasyk) oraz boczek w jakimś słodkawym sosie. To takie pewniaki, które biorę najczęściej i zawsze mi smakują.

Ze „smakami” w M Onigiri czasem jest ten problem, że w połączeniu z „ryżowym pieczywem” cała „kanapka” staje się delikatnie za sucha. Akurat w przypadku wieprzowiny z kimchi i boczku nie ma tego problemu, ale bywają takie wersje, które właśnie z tego względu mi nie podchodzą. Te klasycznie japońskie kompozycje zazwyczaj są za suche, przynajmniej dla mnie. Trzeba popróbować samemu i posprawdzać – cena za sztukę nie jest wygórowana (6 PLN), więc śmiało można eksperymentować. Przy okazji polecam zestaw z zupą miso w kubku – 15 PLN za 2 onigiri + miso – zwłaszcza, kiedy za oknem jest zimno lub leje. Właśnie, gdy pogoda nie dopisuje, to można zamówić onigiri z dowozem na terenie całego Poznania – niestety, trzeba zamówić aż 10 sztuk, więc lepiej mieć się z kim podzielić. 10 takich „kanapek” będziesz jadł przez cały dzień.

Ostatnio obok jednej dziupli na Taylora otworzyła się druga, z tym samym logotypem nad drzwiami. W niej znajdziecie jednak słodycze, czyli na tę chwilę lody oraz francuskie makaroniki. Wśród lodów są smaki wegańskie oraz – co mnie interesuje znacznie bardziej – japońskie, w tym zielona herbata matcha. Dla mnie lody w tym smaku są jednymi z najlepszych na świecie, również dlatego że znakomicie orzeźwiają.

W M Onigiri & Sweets zielona herbata matcha wypada naprawdę doskonale. Do tego smaku dobrałem jeszcze banana z masłem orzechowym – uwielbiam to połączenie, więc wcale mnie nie dziwi, że i tutaj ono zagrało perfekcyjnie. Generalnie na Taylora zjecie bardzo smaczne lody, przy czym nie jest to miejsce, które może, chce i powinno konkurować z taką Kolorową – to chyba mimo wszystko troszkę inny kaliber przedsięwzięcia.

Makaroników nie jadłem, akurat tego dnia (czy może o tej godzinie?) były niedostępne. Może uda się następnym razem? Aha, porcja lodów kosztuje 5 PLN. Dużo, niedużo – sami oceńcie. Za lody o smaku matchy moim zdaniem warto. Życzyłbym sobie, aby akurat ten smak był w ofercie codziennie, gdyż łatwo go dorwać jedynie w japońskich knajpach zazwyczaj za większe pieniądze.

Punkt z onigiri to dla mnie dalej jedno z najciekawszych i najoryginalniejszych miejsc w Poznaniu. Miejsce z lodami aż tak się nie wyróżnia, choć na pewno zjecie tam naprawdę dobre lody w często mniej spotykanych smakach. Za onigiri pięć gwiazdek, za lody cztery, całokształt wychodzi gdzieś po środku, ale że takiej oceny wystawić nie mogę, to zaokrąglę w górę, na zachętę. Jestem bardzo ciekawy, jak M Sweets będzie wyglądało zimą – dalej będą królowały tutaj lody, czy może właściciel wymyśli coś innego? Czas pokaże!

PS Po publikacji recenzji dostałem info od właściciela. Lody o smaku zielonej herbaty matcha będą dostępne codziennie! Poza tym każdego dnia dorwiecie też solony karmel i pistację.

Lokalizacja: Taylora 1, Poznań | fanpage

zakres cen: do 10 PLN

 

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.51/5 (111)
Ja oceniam na...