Wyszukiwarka

Mr. Dog (Poznań)

Mr. Dog (Poznań)

Burgery opanowały Poznań, zapiekanki nieśmiało ubiegają się o swoje. A hot dogi? Dopiero zaczynają walkę o swe dobre imię. Lepiej późno niż wcale.

Przez kilka ostatnich miesięcy marzyłem o tym, by zjeść hot doga. Hot doga, który dla parówek w bułce z Żabki czy Małpki, byłby dokładnie tym samym, co slow foodowe burgery dla Big Maca z McDonald’s. Myślałem nawet o tym, by samemu – pod szyldem Wygrywam z Anoreksją – otworzyć food truck z hot dogami.

Bo przecież hot dog to coś więcej niż bułka z parówką i kombinacją sosów. Na świecie istnieją dziesiątki wariacji na temat tego fast fooda, a anglojęzyczna Wikipedia odkrywa pewnie tylko rąbek niebywałej różnorodności. W Polsce hot dog został zdyskredytowany do roli małej przekąski na trasie (oferta stacji benzynowych, szybko skopiowana przez Żabki, Małpki i inne Jeżyki z Krecikami włącznie). Poznański Mr. Dog – jako jeden z pierwszych punktów w Polsce – podejmuje się próby zmiany tego stanu rzeczy.

I wychodzi mu to raz gorzej, raz lepiej. Od pierwszych chwil lokal bardziej zniechęca, niż zachęca – wejście upaćkane jest pstrokatymi kartkami z napisami w stylu „najlepsze hot dogi w mieście”. Lata 90. już dawno minęły – wypadałoby zatrudnić kogoś, kto zająłby się zaprojektowaniem i porządnym wykonaniem witryny sklepowej.

DSC08132 (Kopiowanie)

DSC08116 (Kopiowanie)

Zdolny grafik mógłby również zaprojektować ładniejsze menu. To, które obecnie leży na stołach w lokalu, jest prawdziwym potworkiem. Potworkiem, który w dodatku zawiera błędy (ale o tym za chwilę). Trochę widać, że podczas urządzania lokalu zabrakło pieniędzy na wykończenie wszystkich niby nie najważniejszych, ale jednak znaczących elementów.

Do Mr. Doga zachodzę dwukrotnie i za każdym razem zamawiam po dwa hot dogi.

Na pierwszy ogień idzie Mr. Dog Szwajcarski – kiełbaska, ser gouda, boczek, świeże sałaty, pomidor i sos paprykowy. Skąd nazwa? Tego niestety nie wiem – nie zawiera w zasadzie nic łączącego się ze Szwajcarią, czego nie ma w innych hot dogach z menu. W każdym razie wygląda okazale – i na papierze, i w rzeczywistości.

DSC08118 (Kopiowanie)

DSC08119 (Kopiowanie)

Niestety smakuje tylko poprawnie. Jem go z chęcią, ale nie spełnia on moich oczekiwań w 100%. Kiełbaska – największa zaleta Mr. Doga wg ulotki i witryny lokalu – nie jest produktem kupnym, a własnej roboty. Jako zwykły klient nie mam potwierdzenia tych słów w postaci jakichś twardych dowodów, ale zarazem ufam tym zapewnieniom. Bo kiełbaska jest smaczna sama w sobie. Właśnie! Kiełbaska, a nie nędzna parówka pełna nieznajomego pochodzenia części oddzielanych mechanicznie, a następnie zmielonych. Jest smacznie, ale jednak nic ponad to.

W każdym razie, nie kiełbaska jest tu winna, a kompozycja, która wydaje mi się nijaka. Boczku i sera jest na tyle mało, że choć mają potencjał, to totalnie nie wpływają na smak hot doga. Giną gdzieś pod sporą ilością sosu paprykowego, który sam w sobie jest świetny, ale brak mu odpowiednio wyrazistego towarzystwa. Wydaję mi się, że sprawdziłyby się tu sery pleśniowe. Może lazur, może gorgonzola? Warzywa są świeże i stanowią niezłe tło. Bułka poza tym, że jest chrupiąca, nie oferuje nic więcej. Generalnie Szwajcar ma potencjał, ale niewykorzystany.

DSC08120 (Kopiowanie)

DSC08122 (Kopiowanie)

DSC08123 (Kopiowanie)

Co innego Mr. Dog Meksykański, ten sobie radzi bardzo dobrze. Kiełbaska, papryczki jalapeno, grillowane warzywa, świeży pomidor, chilli con carne. Da się to spieprzyć?

Nie da się. Tyle że jest mały zgrzyt. Ulotka… kłamie. Brakuje chilli con carne. Jest za to ostra, pomidorowo-paprykowa salsa. Jakby dodać do niej mięso, to mielibyśmy coś w rodzaju chilli con carne, a tak jest tylko zgrzyt i nieścisłość w menu.

DSC08124 (Kopiowanie)

DSC08125 (Kopiowanie)

DSC08127 (Kopiowanie)

Na całe szczęście wszystko ratuje bardzo udana kompozycja: dobra kiełbaska w połączeniu z jeszcze lepszą salsą i dodającymi pikanterii papryczkami jalapeno robią swoje. Pozostałe składniki, czyli różnokolorowe papryki z zalewy i sałata świetnie uzupełniają całości. A, tak, o „grillowanych warzywach” i „pomidorze” też zapomniano. Mimo że mój Mr. Dog Meksykański nie jest zgodny z opisem, to jest zdecydowanie najlepszą pozycją w lokalu.

[alert]
Startujemy w konkursie Blog Roku. Jeśli uważasz, że zasłużyliśmy na to, żeby usłyszała o nas Polska, wyślij smsa o treści B11183 pod numer 7122. Więcej informacji o konkursie tutaj.
[/alert]

Ale już drugiego dnia zamawiam niemal godnego konkurenta. Mr. Dog Włoski to kiełbaska, mozzarella, rukola, pomidor i bazylia. Przynajmniej wg ulotki, bo w rzeczywistości rukoli nie stwierdzam, a dodatkowo całość oblana jest sporą ilością sosu aceto balsamico.

Pierwsza rzecz, o której trzeba powiedzieć, to kiełbaska. Inna niż dzień wcześniej. Wtedy coś w rodzaju kabanosa, teraz biała. I w dodatku lepsza. Nie wiem, na ile dobór kiełbaski zależy od zamówionej kompozycji, a na ile od dnia, ale fajnie byłoby, gdyby klient miał wybór. W burgerowniach decydujemy o stopniu wysmażenia mięsa oraz rodzaju pieczywa, więc takie rozwiązanie w przypadku hot dogów byłoby naturalne. Oczywiście, to osoba sprzedająca powinna zaproponować wybór.

DSC08133 (Kopiowanie)

DSC08135 (Kopiowanie)

DSC08136 (Kopiowanie)

Abstrahując od kiełbaski, game changerem u Włocha są dwie sprawy: grube kawałki lekko rozpuszczonej białej mozzarelli oraz sos aceto balsamico. Mozzarellę uwielbiam, tu jest jej sporo, momentami ciągnie się bardzo przyjemnie. Sos jest wyrazisty, idealnie pasuje do sera i samej kiełbaski. Pomidor, bazylia – dodatki niczego sobie, jak najbardziej włoskie. Udana kompozycja.

Na koniec zostawiam pozycję klasyczną, Mr. Doga Amerykańskiego. Kiełbaska, bekon, gouda, pikle, pomidory, sałaty, keczup. Hot dog, od którego w zasadzie powinienem zacząć, bo – tak jak burger BBQ w burgerowni lub margherita w pizzerii – jest odzwierciedleniem ogólnego poziomu lokalu.

DSC08140 (Kopiowanie)

DSC08141 (Kopiowanie)

I jest niestety tylko nieźle. Kiełbaska (znów biała) smakuje bardzo dobrze, keczup jest lekko pikantny, z domieszką ziół (i prawdopodobnie własnej roboty), ale bekon gdzieś ginie, warzywa są, bo są i nic więcej. Klasyczna kompozycja może nie tyle zawodzi, co nie jest wystarczająco dobra. Czegoś w niej brakuje.

Czego? Odnoszę wrażenie, że hot dogom Mr. Doga brakuje przede wszystkim jednego – wyrazistości. I nie chodzi mi tu o wymyślne dodatki, które – co widać po mojej ocenie – potrafią podnieść ocenę danego wariantu. Naprawdę smacznym kiełbaskom brakuje towarzystwa – poczynając od bułki, która jest przeciętna i przywodzi na myśl szkolne sklepiki z początku wieków i słynną gdzieniegdzie bułę z keczupem, kończąc na sosach – samych w sobie smacznych, ale dość… jednostajnych – w przypadku takiego „Amerykańca” śmiało można byłoby wymieszać keczup z musztardą. Aż się o to prosi.

DSC08128 (Kopiowanie)

DSC08137 (Kopiowanie)

Potencjał spory, lecz przez przeciętne wykonanie mocno niewykorzystany. Przed Mr. Dogiem jeszcze sporo pracy. W tej chwili nie wróżę podbicia gustów poznaniaków. Sam nie zamierzam wrócić. To jeszcze nie to, czego oczekuję. Może sami znacie lokale, w których dostanę profesjonalnie przygotowanego hot doga? Piszcie w komentarzach.

[alert]

Nie porównujcie ocen produktów Mr. Doga do not wystawionych hot dogom z Fresha, Małpki czy Żabki. To inna liga cenowa i jakościowa, odmienna „sytuacja użycia” (kiedy i w jakich sytuacjach jemy jedno, a kiedy drugie) oraz „wartości” (walory smakowe i różnorodność vs. cena, szybkość, dostępność). W związku z tym wymagania oraz kryteria oceny też są całkiem różne.
[/alert]

Lokalizacja: Pólwiejska 23, Poznań | fanpage

Cena: 8 zł

Smakowitość:

Szwajcarski 60%
Meksykański 75%
Włoski 70%
Amerykański 60%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: zjedz półtora, to się najesz

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.