Wyszukiwarka

Muchos Patatos (Poznań)

muchos

Lubimy jeść. Wszędzie. Także przy piwie w klubie. Dlatego z chęcią skorzystaliśmy z zaproszenia od Muchos Patatos. Tym bardziej, że latynoamerykańskie rytmy są w porządku, a kuchnia hiszpańska czy meksykańska często gości na naszych stołach.

Muchos Patatos to przede wszystkim klub. Taki, w którym ludzie piją alkohol i tańczą. Przy okazji tego tańczenia można się nauczyć. Nas jednak interesuje jedzenie. Tu wybór jest mały, ale ciekawy i na temat.

W zasadzie zamawiamy wszystko, co jest w karcie. Czyli talerz tapas na zimno, grillowane chorizo (chorizo asado), frytki (patatas fritas), chili con carne i zupę hiszpańską (sopa espanola). Nie wielkie dania, a przekąski, którymi zagryzasz kolejne łyki piwa.

Co do piwa, to i my je pijemy. Prosimy o grzańca. Smakuje, tak jak należy. Na mroźny wieczór w sam raz.

Na początek wjeżdżają tapas na zimno. Tu zaskoczenia nie ma: oliwki czarne, oliwki zielone, suszone pomidory, papryczki nadziewane serkiem i te bez „farszu”, za to całkiem pikantne. Niekoniecznie dla ludzi głodnych, a dla tych, co lubią podjadać do alkoholu.

DSC_0372

Tym, którym w brzuchu burczy choć trochę, polecam chili con carne. Nawet jak na przekąskę całkiem syte. W smaku poprawne, lekko pikantne, z niezłej jakości mięsem. Nie jest to najlepsze w moim życiu chili con carne, szału nie robi, ale złego słowa o nim powiedzieć nie mogę.

[column]DSC_0386[/column][column]DSC_0381[/column]

Fajne są frytki. No dobra, same w sobie nie zaskakują niczym szczególną (może poza fantazyjnym kształtem), ale sosy do nich dołączone… Czapki z głów! Zwłaszcza jeden, ten czerwony, na bazie wędzonej papryki. Z chęcią wylizałbym całe wiaderko.

Z kolei chorizo należy do tych rzeczy, których zwyczajnie nie da się spieprzyć. Zawsze będzie doskonale smakować, tym bardziej jeśli jest grillowane. Spośród wszystkich przekąsek, jakie jemy, kiełbaska znika najszybciej. Nic dziwnego.

DSC_0400

No i jest jeszcze zupa. Niestety, zawczasu rezerwuje ją sobie Kiziu – jem dwie, może trzy łyżki. Bardzo żałuję, że nie czyszczę miseczki do końca. To, czego próbuję, jest naprawdę bardzo smaczne.

A Wam jak smakowało?

MruMru

[MruMru]

Rednacz w sumie powiedział wszystko, co najważniejsze. Dania serwowane w Muchos to typowe przystawki do piwa. Wiadomo, wypije się trochę i zaraz jest się głodnym. Wtedy idealnym rozwiązaniem są właśnie takie przystawki, które nie dość, że smakują świetnie, to są o wiele lepszym rozwiązaniem niż kebab. Każdego dania spróbowałam po trochu.

Zimne przystawki to takie typowe „chrupacze”, tu oliwka, tu suszony pomidor, papryczka… tylko uwaga, dla kogoś kto ma tak niski próg tolerancji ostrego jak ja, papryczki mogą być za ostre. A tak, bez zastrzeżeń. Taka porcja dla bardziej dwóch niż trzech osób.

[column]DSC_0369[/column][column]DSC_0375[/column]

Chili con carne było dobre, ale mam odczucia podobne jak Maciej, nie było szalenie dobre, ale po prostu dobre. Może trochę za zimne, może trochę za mało wyraziste. Ale ogólnie – przyzwoite.

DSC_0384

DSC_0382

Zupa, którą niestety zarezerwował Kiziu, była najlepsza. W przeciwieństwie trochę do chili con carne, bardziej wyrazista. Ale o niej więcej powie sam Kiziu.

Frytki – rewelacja. Świeżutkie, pachnące, jeszcze takie urocze łódeczki, którymi bardzo wygodnie nabiera się sos – ten z wędzoną papryką to mistrzostwo. Kiedyś właśnie z wędzoną papryką robiłam spagetti bolognese – spróbujcie koniecznie – potrawa zyskuje nowe życie.

DSC_0393

Grillowane chorizo ma jeden minus – jest go za mało! Ja uwielbiam tę kiełbasę! Jest tłuściutka, to warto zaznaczyć, ale czy ma to znaczenie, przy tak dobrym smaku?

DSC_0403

Ja polecam. Do piwa, do grzańca – super.

Avatar

[Kiziu]

Muchos Patatos to naprawdę fajne miejsce, jeżeli chcecie potańczyć, wypić piwko i zjeść fajną zagrychę. My zaczęliśmy od talerzu tapas. To znacznie lepsze od wszechobecnych cziperków, paluszków czy orzeszków. Później wpadły bardziej konkretne rzeczy. Frytki, chilli con carne i chwalona przez wszystkich hiszpańska zupa, która przypadła w udziale mi.

I była naprawdę dobra. Musiałem opieprzyć rednacza, bo za bardzo się do niej przyzwyczajał. Chociaż w sumie co się dziwić, skoro to kawał fajnego i dobrego jedzenia. Pikantna, treściwa i bardzo smaczna. Nie byłem nigdy w Hiszpanii, ale przez chwilę poczułem się jakbym wylegiwał się na plaży nad Morzem Śródziemnym.

DSC_0391

[column]DSC_0388[/column][column]DSC_0392[/column]

Dane mi było też spróbować frytek – które były dobre i miały fajny kształt, a sos na bazie wędzonej papryki to absolutne mistrzostwo – i grillowanego chorizo, które idealnie pasowało do piwka. Chilli con carne nie jadłem, ale wierzę w opinię moich kolegów.

Jeżeli mogę Wam coś zasugerować to wpadnijcie do Muchos ze swoimi znajomymi. Wypijcie piwo, zjedzcie hiszpańską zagrychę i poczujcie się jak w Madrycie czy Barcelonie.

Lokalizacja: Nowowiejskiego 13/15, Poznań | fanpage

Cena:
* talerz zimnych tapas – 20 zł
* chili con carne – 12 zł
* patatas fritas – 7 zł
* chorizo asado – 6 zł
* sopa espanola –  9 zł

Smakowitość:

talerz zimnych tapas 63%
chili con carne 62%
patatas fritas 77%
chorizo asado 80%
sopa espanola 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: muchos gracias

Prowadzisz restaurację? Zajmujesz się promocją lokalu gastronomicznego? Chcesz zaprosić redakcję Wygrywam z Anoreksją na degustację w celu rzetelnej oceny? Pisz na m.blatkiewicz@maciej.je lub dzwoń pod nr tel. +48 530 794 235 – jesteśmy otwarci na propozycje.