Wyszukiwarka

Najostrzejszy w Poznaniu, czyli Dziki Bill Hickok (Burger House, Poznań)

DSC_0066

Dziki Bill Hickok, właściwie James Butler Hickok (ur. 27 maja 1837 w Homer, obecnie Troy Grove w stanie Illinois, zm. 2 sierpnia 1876 w Deadwood na Terytorium Dakoty, obecnie w stanie Dakota Południowa) – rewolwerowiec, „stróż prawa i porządku”, uważany za bohatera narodowego Stanów Zjednoczonych, znany ze swoich umiejętności strzeleckich, bohater wielu mitów i legend.

Takimi słowami wita nas opis rewolwerowca, który patronuje chilliburgerowi. Dlaczego właśnie jego imię widnieje obok tej kanapki? Przez chwilę zastanawiałem się nad możliwymi wersjami wydarzeń i konsekwencji, które wywarły wpływ na decyzję ludzi z Burger House. Cała dzikość ujrzała światło dzienne na miejscu, gdy poprosiłem o burgera i zapytano mnie czy ma być „wzmocniony”. Zgodziłem się, ale o tym za chwilę.

Jeżeli chodzi o samą burgerownię, to istnieje ona – w chwili, gdy piszę te słowa – ledwie ponad miesiąc. Rodzina, która trudni się jej prowadzeniem, ma jednak wieloletnie tradycje w branży gastronomicznej. Rzekłbym: przedwojenne. O tradycji świadczyć może również przemiły siwiejący Pan za ladą, który wprowadza ciekawy klimat w tym miejscu. Zaczynamy czuć się jak w saloonie na Dzikim Zachodzie. I chyba o to chodzi!

DSC_0073

Przede wszystkim wygląd i sposób podania. Na tacy ląduje burger owinięty papierem śniadaniowym oraz mała „doniczka” z nachosami i salsą. Wszystko wieńczy specjalna pieczątka rewolwerowca odciśnięta na zawiniątku. Warto też wspomnieć, że każda pozycja ma swoją własną portretówkę. Dla mnie bomba i super akcent, który zapamiętamy na długo.

Bułka robiona na specjalne zamówienie w rodzinnej piekarni według autorskiego przepisu jest podobna do tej z Łapu Papu lub Moaburger. Niska jak sportowy samochód i szeroka jak talia pewnej rewolucjonistki polskiej gastronomii. Tak jak wspominałem wcześniej, zamówiłem burgera „wzmocnionego”.

DSC_0074

W chilliburgerze lądują więc papryczki habanero w podwójnej ilości – całkiem ostro. Oprócz tego salsa, dodatkowy sos na bułce, ser oraz 150-gramowy kotlet zrobiony z siekanego rostbefu i antrykotu najlepszej klasy. Ponoć nikt nie ma w Poznaniu mięsa tak dobrej jakości w swoich burgerach.

Kilka gryzów i jesteśmy w stanie w to uwierzyć. Właściwie ja jedynie do drugiego czułem wyraźny smak mięsa. Po kilku kolejnych mlaśnięciach wszystkie smaki zaczęły być tłumione przez falę kapsaicyny. Muszę wstawić tutaj dużą czerwoną piątkę dla tego lokalu. Była to pierwsza potrawa, przy której uroniłem łzę od wizyty w Spoco Loco.

Dla fana ostrej kuchni to masochistyczny orgazm. Kto lubi ostro i brutalnie, temu zrobią tam dobrze.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

Lokalizacja: Długa 11, Poznań

Cena: 17 zł

Smakowitość 90%

Stopień wypalenia: Perkele!

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksja”: 55%

Zdjęcia wykonał Szymon Kiżewski.