Wyszukiwarka

Pat Garrett, czyli burger z gruszką (Burger House, Poznań)

PhotoGrid_1381413821846W wakacje zorganizowaliśmy wraz z Burger House konkurs, w którym czytelnicy komponowali własne burgery. Jego pokłosiem był Wyatt Earp z chorizo Kamila Rudzkiego. Teraz do gry wchodzi Pat Garrett – burger z gruszką Szymona Kozłowskiego.

2013-10-09 13.46.45Poza marynowanym w occie owocem mamy też ser blue, prażony słonecznik, rukolę, majonez, sos HP i oczywiście 150 g wołowiny (proszę o średnią wysmażoną, taką dostaję – props). Wszystko zamknięte w nowej, razowej bułce (można wybrać) – płaskiej i o dużej średnicy. Czy lepsza od standardowej? Trudno powiedzieć. Obie mi smakują, a tę – ze względu na wymiary – jakby nieco łatwiej się pochłania.

2013-10-09 13.47.43Najbardziej w Garrecie spodobało mi się to, że składniki są wyważone. Gruszki jest tyle, ile powinno – nie przysłania niczego, a jednak wprowadza odrobinę słodyczy. Świetnie kontrastuje z nią ser blue, który również nie występuje w burgerze w nadmiernych ilościach. Z jednej strony łagodna słodycz gruszki, z drugiej – mocny, charakterystyczny smak pleśniowego. I jedno, i drugie doskonale współgra to ze sobą, to z wołowiną, to z resztą składników – niczego nie jest ani za dużo, ani za mało. Burger House znalazło złoty środek.

2013-10-09 13.49.44Jeśli już przywołaliśmy krowę, trzeba powtórzyć to, co zawsze mówimy, recenzując burgery z tego miejsca – kawał mięcha na najwyższym poziomie. Akompaniament w postaci prażonego słonecznika ledwo wyczuwalny w smaku, ale za to chrupie, a przecież lubimy, jak chrupie. Majonez i sos HP pasują tu jak ulał – nawet nie płaczę, że nie ma tu BBQ.

2013-10-09 13.47.00Do burgera domówiłem sobie stekowe frytki – też nowość w Burger House. Grubo ciachane i smaczne, choć ja bym je doprawił ziołami i trochę bardziej przyrumienił.

2013-10-09 13.27.57
Ktoś domalował kwiatka przy rednaczu – pewnie fanki. 🙂

Na koniec was zaskoczę – nie przepadam za gruszkami, serio. Lubiłem jedynie te zalane spirytusem. Okazało się, że gruszka w burgerze też może być smaczna. Nawet bardzo.

MruMru

[MruMru]

Ja ani przez sekundę nie wątpiłam, że gruszka nie sprawdzi się w burgerze. Tak samo jak rednacz, stwierdziłam że muszę skosztować nowej bułki. I podpasowała mi bardziej niż pszenna, może to właśnie ze względu na jej większą średnicę i płaskość, łatwiej się ją jadło, po prostu.

Wracając do tematu gruszki, bo przecież ona, oprócz mięsa, które jak zwykle było wyśmienite, jest najważniejsza: idealnie pasowała do sera pleśniowego i dobrze współgrała z mięsem. Bardzo ucieszył mnie fakt, że była to gruszka z octu, inaczej smakowałoby to gorzej. Równie dobrym pomysłem byłoby wsadzenie tam gruszki kandyzowanej.  Słonecznik, jak dla mnie, nie zmienił nic w smaku burgera, widziałam go, ale nie czułam. Jako całość – świetny burger, kolejny przykład na to, że burgery z owocami to jest właśnie to!

zakrecona fryta

Do burgera, szefowa kuchni dorzuciła mi zakręconego ziemniaka. W Poznaniu wcześniej nie widziałam, ale nad morzem robią one wielką furorę – podczas pracy w miejscowościach nadmorskich, ze zdziwieniem przyglądałam się kolejkom przy budkach z tym właśnie zakręconym ziemniakiem. Kiedy jadłam to po raz pierwszy, nie zasmakowało mi, smażone na starym oleju, słaba posypka. W Burger House jest inaczej – mamy pewność co do jakości produktów, a posypki jest nie za dużo, nie za mało.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

Lokalizacja: Długa 11, Poznań

Cena: 20 zł (+ 5 zł frytki)

Smakowitość: 8/10 (rednacz – 8/10, MruMru – 8/10)

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: różowy sweter