Wyszukiwarka

Piwko naprzeciwko (Poznań)

Dalej sprawdzamy miejsca w Poznaniu, w których nie tylko można napić się alkoholu, ale również przyjąć coś „na drugą nóżkę”. Po odwiedzinach w Pijalni Wódki i Piwa nie opuszczamy Starego Rynku i udajemy się do Piwko naprzeciwko.

Jest to lokal trochę mniejszy, ale w podobnym stylu. Większy nacisk kładzie na piwo (dużo syropów smakowych), a oferta alkoholowo-gastronomiczna nie jest oparta tylko na dwóch cenach.

DSC08936 (Kopiowanie)

Wyjątkowo nie zamawiamy procentów, skupiamy się na żarciu. Ja biorę gulaszową i to, co w Pijalni, czyli gzika. Siadamy na dworze, bo zbliża się wiosna i Piwko naprzeciwko uruchomiło już „ogródek”. Niestety, na jedzenie czekamy dość długo, a że temperatura jeszcze nie ta, to trochę marzniemy.

Gulaszowa naprawdę smaczna. Oczywiście jak za tę cenę. Lekko pikantna, z kawałkami mięsa i ziemniaków, mocno paprykowa. Pełen konkret. Za 12 zł otrzymujemy średniej wielkości porcję zupy na poziomie. Podejrzewam, że są restauracje i lokale gastronomiczne w Poznaniu, w których można dostać podobną gulaszową w niższej cenie lub znacznie lepszą za dopłatą kilku złotych. Do Piwko naprzeciwko nikt jednak nie będzie przychodził na samą zupę i należy o tym pamiętać. Jest tu tłuszcz i mięso, więc jako podkładka pod picie gulaszowa będzie jak znalazł.

DSC08959 (Kopiowanie)

DSC08958 (Kopiowanie)

DSC08957 (Kopiowanie)

Z gzikiem sprawa już nie jest tak jednoznaczna. Po pierwsze, cena wydaje mi się nieadekwatna do wielkości porcji. Twarożku jest wprawdzie sporo, ale trochę szkoda, że nie podano go w towarzystwie ziemniaków jak u konkurencji. Jednak z drugiej strony, sam gzik smakuje lepiej. Jest mocniej doprawiony, a szczypiorek nie jest tu jedynym dodatkiem – pojawia się też rzodkiewka. Odnoszę jednak wrażenie, że gzika wyjęto z lodówki tuż przed podaniem, nie przygotowując go na świeżo. Nie żeby w Pijalni robiono inaczej – po prostu zaznaczam z obowiązku. No i następnym razem ciut więcej śmietany.

DSC08972 (Kopiowanie)

DSC08974 (Kopiowanie)

Avatar

[bobbybobas]

Mi natomiast przypadła – jakby mogło się wydawać – najlepsza pozycja z listy: tatar. Cena nie była zaporowa, a i głodny byłem, więc się na to zgodziłem. Po wspomnianym dłuższym oczekiwaniu przyszedł mój talerz. Na pierwszy rzut oka, całkiem ciekawie się zapowiadało. Do tego dwie kromki chleba z masłem i ziołami.

Na samym początku próbuję samego mięsa. I co? Cholera jasna! Suche! Musiało stać nieosłonięte cały dzień w lodówce. Mieszam je więc z jajkiem, dwoma rodzajami cebulki, marynowanymi pieczarkami i ogórkiem. Po wymieszaniu może nie wygląda już tak smakowicie, ale o dziwo takie jest. Pierwszy raz zdarzyło mi się, że to warzywa uratowały mięso.

DSC08939 (Kopiowanie)

DSC08940 (Kopiowanie)

DSC08941 (Kopiowanie)

DSC08944 (Kopiowanie)

Chleb, który dostaliśmy, również zaskoczył, tym razem pozytywnie. Świeży, chrupiący i mega plus za masło – prawdziwe, dobre masło z ziołami, nie jakiś syf.

Przechodząc do sedna – mięso zdecydowanie na nie, dodatki zdecydowanie na tak, wynik końcowy: głód musi być wielki lub nie czujemy już smaku z nadmiaru syropów do piwa.

Avatar

[Pjotr]

Ja po zjedzeniu już dwóch tatarków tego dnia postanowiłem wybrać coś zgoła odmiennego od moich standardowych punktów pod alko. Kanapeczki i kiełbaski, typowo śniadaniowo, ale czemu by nie spróbować?

Na wstępie duży plus za wjazd wszystkiego mniej więcej w tym samym czasie, bo nie raz mi się zdarzyło zjeść swoją porcję, gdy inna osoba jeszcze jej nie dostała.

Na początek kanapeczki – 2 bułki na pół: metka, wątrobianka, 2x sopocka, z grubym plastrem świeżego ogórka, ćwiartką pomidora i kawałkiem papryki. Duży minus, że wyjechało to z lodówy. Kanapki zimne, warzywa typowo wyschnięte, krojone albo wcześnie rano albo poprzedniego dnia. Metka poprawna, wątrobianka dobra, sopocka jak to sopocka. Trochę pomroziło w zęby, drugą sopocką zjadł bobby. Do wódeczki raczej średnia opcja, jako kanapka nie do polecenia.

DSC08945 (Kopiowanie)

DSC08946 (Kopiowanie)

DSC08947 (Kopiowanie)

Na deser zostały mi kiełbaski. Małe zaskoczenie, bo spodziewałem się powiedzmy 2 typowych kiełbasek wielkości śląskiej. Przyszło ich pięć: trzy a’la parówka i dwie białe wielkości frankfurterek. Nie wiem, czy robią je sami, czy maja dobrego dostawcę, ale towar faktycznie wysokiej jakości i o ile biała przeszła bez zapału, to te parówkowe mogę polecić. Grube jelito, aż ciężko pokroić, w środku grubo zmielony kurczak, lekko podwędzone. Szczerze przyznam, że byłem zaskoczony i chętnie bym takie jadł w domu na śniadanie. Podane z musztardą i bułką z prawdziwym masłem i ziołami – ta akurat była godna polecenia.

DSC08964 (Kopiowanie)

DSC08967 (Kopiowanie)

DSC08968 (Kopiowanie)

Czy jestem zadowolony z wyborów? Raczej nie, kanapek nie polecam, kiełbaski tak, ale może nie do wódeczki – tutaj bardziej widzę gorącego serdelka. Aha i duży minus za brudne sztućce, nóż trzeba było skubać widelcem z przyschniętego brudu – to już lekceważenie klienta.

Lokalizacja: Stary Rynek 42, Poznań | fanpage

Ceny:
* gulaszowa – 12 zł
* gzik – 12 zł
* tatar – 12 zł
* kanapki – 8 zł
* kiełbaski – 8 zł

Smakowitość:

gulaszowa 75%
gzik 60%
tatar 60%
kanapki 20%
kiełbaski 60%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: na drugą nóżkę w sam raz

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.48/5 (21)
Ja oceniam na...