Wyszukiwarka

Ramen Burger (YetzTu, Poznań)

SAM_3352Odkąd tylko na fanpage’u YetzTu pojawiła się informacja, że niebawem nastąpi premiera czegoś o nazwie Ramen Burger, w mojej (a i zapewne rednacza) głowie pojawiły się ogromne wykrzykniki i zapalił napis „MUSZĘ TO ZJEŚĆ”. Byliśmy tak podjarani, że nawet udostępniliśmy post lokalu, a nie mamy tego w zwyczaju. Czy propozycja spełniła nasze – ogromne – oczekiwania?

Zanim jednak przeszliśmy do głównej atrakcji wieczoru padło pytanie: – To może przystawkę? Spojrzeliśmy po sobie, potem na tablicę z menu. – Po porcji kakuni? Hola hola, ktoś tu czyta w naszych myślach. Wiadomo, że kakuni zawsze w opcji. Zgodziliśmy się. Wjechało jak ostatnio: sos (który – prawilnie przypominam – ustępuje tylko BBQ i być może Blue Cheese z Whiskey in the Jar) był chyba ciut ostrzejszy niż ostatnio – ale to liczę na plus. Sam boczek delikatny, rozpływał się w ustach. Dla takich przystawek warto tam zaglądać.

WP_20131027_004Mimo wszystko, nie dla przystawek tam poszliśmy. Chwilę później przed nami pojawiły się burgery. Największą różnicą jest użycie tu ramenu (czyli makaronu robionego wedle specjalnej receptury na miejscu) zamiast bułki, co prowadzi do pewnych całkowicie nieistotnych w ogólnym rozrachunku komplikacji. Poza tym otrzymujemy wołowinę. Wysokiej jakości. Serio. Jajko sadzone (mówiłem wam już, że kocham burgery z jajkiem, prawda?), rukolę, coś na kształt marmolady z cebuli i sos chutney.

WP_20131027_013

Jakie składniki, jaka kompozycja! Wgryzam się i wiem, że jest więcej niż bardzo dobrze. Mięso faktycznie wyborne, acz wolałbym minimalnie (ale serio minimalnie) mniej wysmażone. Poza tym rewelacja. Marmolada z cebulki jest tym, co lubię więcej niż bardzo i tym razem spełnia moje oczekiwania. Ładnie kontrastuje się z gorzką rukolą. Ani jednej, ani drugiej nie poskąpiono, więc ucztę złożoną z kontrastów mamy przez cały czas. Tak samo jak cały czas towarzyszy nam mój osobisty faworyt w postaci jajka. Sadzone, żółtko na miękko, rozpływa się po burgerze (i okolicach) dodając mu smaku.

No właśnie, po okolicach. Jednym z niewielu maciupeńkich minusów jest fakt, że ramen, pomimo że bardzo smaczny i syty, niestety przecieka. Uwaliłem się jak prosiak: sosem (który momentami przebijał się dość mocnym akcentem), żółtkiem i po części cebulą. Jeśli chodzi o walory smakowe – jest rewelacyjnie, ale zapakowanie całości w jakiś kawałek papieru czy coś oszczędzi nam nieco zachodu.

SAM_3364A na sam koniec dostaliśmy po kawałku tortu. Jeśli dobrze zrozumiałem, główny sushi master miał urodziny i nie mieliśmy serca odmówić zjedzenia kawałka w ten dzień. YetzTu jest świetnym gospodarzem, a takiemu się nie odmawia.

Maciej

[rednacz]

Ukazała się zapowiedź ramen burgera, zaświeciła się żarówka i ślinianki zaczęły pracować. Odruch Pawłowa wywołany jednym zdjęciem.

Rzecz najbardziej charakterystyczna – makaron ramen zamiast bułki – to raczej taka ciekawostka. Wiele do smaku nie wnosi, pozostaje w tle – tak jak bułka w typowym burgerze. W przeciwieństwie do typowego burgera ramen nie trzyma w ryzach reszty składników. Wprawdzie nie rozwala się, ale strasznie przecieka – mi się może żółtko nie ulało, ale cebula i sos masowo lądowały na tacce. Z jednej strony nie chcę narzekać – w końcu co to za jedzenie, którym nie można się ubrudzić, z drugiej – marmolada z cebuli była tak smaczna (słodka, trochę dawała miodem), że ze smutkiem spoglądałem, jak kolejne jej kapki „przelatują” przez makaron.

WP_20131027_014150 g wołowiny – na plus. Podobnie jak J-Mac uważam, że mogłaby być ciut mniej wysmażona. W niektórych poznańskich burgerowniach znajdzie się lepsze kawałki krowy, choć – muszę to wyraźnie zaznaczyć – ten też trzyma wysoki poziom.

Może zabrzmi to dziwnie, ale nie mięso jest tu najważniejsze. Królują trzy składniki – wspomniana marmolada z cebuli, jajko sadzone i sos chutney, który J-Mac niemal całkowicie pominął w swojej opinii. Dla mnie to on, a nie rukola kontrastuje ze słodką cebulką. Nie wiem, z czego dokładnie robią go w YetzTu – mogłem wypytać, mój błąd. Z lekka zajeżdża musztardą – sos jest nieco pikantny, ma charakter, stąd bierze się kontrast względem marmolady.

WP_20131027_010Ramen burger w pełni spełnił moje oczekiwania. Inny niż wszystko inne, bardzo smaczny i – niestety – dość drogi. Ale na tyle niepowtarzalny i wyśmienity, że z chęcią zjem go za jakiś czas ponownie. Tym bardziej że atmosfera panująca w YetzTu bardzo mi się podoba. No i trzeba mieć pretekst, by znów zamówić kakuni z genialnym sosem śliwkowym.

PS Musimy sprostować, bo jak się okazuje – to, co my nazwaliśmy sosem chutney, to tak naprawdę robiony na miejscu majonez wasabi. Z kolei „marmolada z cebulki” to chutney. Przepraszamy za pomyłkę i obiecujemy poprawę.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

Lokalizacja: Krysiewicza 6, Poznań

Cena: 25 zł

Smakowitość: 9,25/10 (J-Mac – 9/10, rednacz – 9,5/10)

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: kowboj z Japonii