Wyszukiwarka

Tequilarnia (Poznań)

Driny w czachach to totalny odjazd, ale to jednak nie wszystko.

Whiskey in the Jar to jedna z niewielu knajp na płycie Starego Rynku, którą mogę polecić z ręką na sercu. Ma świetny klimat, jedzenie smakuje fantastycznie, a drinki w słoikach wchodzą jak złoto. Jakiś czas temu lokal przeniósł się na drugą stronę rynku, a w miejscu „starego Whiskey” otworzyła się Tequilarnia – w zasadzie to samo, tyle że z mniej amerykańskim, a bardziej meksykańskim sznytem.

Właściciel pozostał ten sam, co wróżyło wiele dobrego. Mało tego, w menu znalazłem swoich starych znajomych: są burgery, które swego czasu uchodziły za jedne z lepszych w mieście (jak jest dzisiaj, nie wiem, musiałbym znów spróbować), są też absolutnie pyszne żeberka w słusznym rozmiarze. Skoro jednak Tequilarnia nie jest „drugim Whiskey” a „całkiem nowym miejscem”, to przy wizycie zabieram się za nowości.

Zaczynam od alkoholu. Jeszcze zanim lokal na dobre się otworzył, social media zalały zdjęcia zjawiskowo wyglądających drinków w szklanych czaszkach – dzięki temu wizualnemu efektowi „wow”  zainteresowanie knajpą zdobyto niemal od razu.

Screenshot_2016-08-20-17-53-30-01

Warto jednak wyjść od tego, że w Tequilarni są dwa rodzaje drinków-czaszek.

Po pierwsze, te większe, o pojemności przekraczającej 1,5 l, zawsze z wbitą Coroną. Wyglądają rewelacyjnie, przeznaczone są dla przynajmniej dwóch osób i kosztują niemałe pieniądze: za jedną taką czachę płacimy 79 PLN.

Po drugie, te mniejsze, o pojemności przekraczające 600 ml. Prezentują się ciut gorzej, ale dalej na ich widok kwiczymy z radości. Są one jednoosobowe i występują w znacznie większej liczbie konfiguracji smakowych niż większy odpowiednik. Niestety, dalej należą do raczej drogich drinków – 29 PLN to jednak spora kwota.

Screenshot_2016-08-20-17-49-48-01

Tym bardziej, że taka czacha wypełniona jest w większości lodem, a alkoholu – w tym przypadku tequili – jest ledwie 40 ml. Z drugiej strony, te drinki są naprawdę bardzo smaczne. Próbuję trzech: mój jest z imbirem, limonką i papryczką chili, zatem wariant dość pikantny; u Soni motywem przewodnim jest kokos i bardzo słodki posmak, za to u naszej znajomej dominuje zielona herbata i chyba właśnie ten drink wydaje mi się najsmaczniejszy.

Wszystko więc zależy, na co się nastawiamy. Jeśli na to, by się nawalić, to oczywiście odradzam tę knajpę – chyba że macie portfel bez dna i poprosicie o drinki z podwójną lub potrójną ilością alkoholu. Jeśli jednak macie ochotę sączyć smaczny napój alkoholowy wraz ze znajomymi i chcecie, aby robił wyjątkowe wrażenie samym wyglądem, to możecie śmiało wpadać do Tequilarni. Drogo jest, to prawda, ale za bajer się płaci. I nie ma w tym nic złego, o ile zdajecie sobie z tego sprawę.

Screenshot_2016-08-20-17-59-40-01

Na pewno jednak nie polecę Tequilarni jako miejsca, w którym warto zjeść tacosy. Po pierwsze dlatego, że są przeciętne, a po drugie z powodu – znowu – wysokiej ceny. Tyle że tym razem nie jest ona uzasadniona ani jakością, ani efektem „wow”, ani czymkolwiek innym.

Screenshot_2016-08-20-17-52-01-01

37 PLN za 3 tacosy?! To jest DRAMAT. Nawet jeśli podawane są w zestawie z nachosami, salsą pomidorową i kwaśną śmietaną. Zwłaszcza że obecne w karcie burgery z frytkami kosztują mniej.

Pal licho tę cenę, gdyby te tacosy były jakieś wyjątkowe. Niestety, są do bólu przeciętne. Mój wariant z pulled porkiem ma wprawdzie w sobie dużo mięsa i wygląda mega, ale w smaku wieprzowina jest jak na mój gust za bardzo przesuszona. Poza tym, nie dzieje się w tych tacosach nic ciekawego – niby są pomidory, papryka i kolendra, ale ich totalnie nie czuć, brakuje jakiegoś przełamania, wyrazistego sosu, czegokolwiek. Do gustu przypadły mi same placki – takie „chrupiące soft tacos”, ale już Sonia kręciła nosem…

Screenshot_2016-08-20-18-01-47-01

No właśnie, na jej talerzu (w zasadzie to tacce), też nie jest kolorowo. Po pierwsze, tacosy są zimne. Po drugie, wariant z grillowanymi krewetkami teoretycznie powinien być podawany z sałatą, kukurydzą, fasolą, papryką i ananasem. W praktyce na ten owoc w ogóle się nie napotykam, za to pojawia się coś, czego bardzo brakuje u mnie – pikantny sos na bazie majonezu lub jogurtu naturalnego. W smaku taki sobie, tyle że wyraźnie ostry.

Być może bardziej spodobałaby się nam tacosy z krewetkami w tempurze – niestety, kelnerka pomyliła się z zamówieniem, a na propozycję, by wymienić zamówienie, stwierdziliśmy, że w sumie to nie trzeba, bo jesteśmy już bardzo głodni. I to jest spory błąd, bo jak wiadomo wszystko w tempurze smakuje lepiej.

Screenshot_2016-08-20-17-56-17-01

Tequilarnia „umie w” drinki, „umie w” burgery (znajomi są z nich bardzo zadowoleni) i „umie w” żeberka (na dobrą sprawę te same co w Whiskey in the Jar). Totalnie „nie umie w” tex mex – tacosy są bardzo przeciętne, a ich wysoka cena tylko to wrażenie pogłębia. Nie skreślam jednak tego lokalu – może nie jest tak doskonały jak Whiskey in the Jar, ale z chęcią tu wrócę. Dla efektu „wow”, dla drinków i dla tych żeberek, które za mną chodzą, odkąd zobaczyłem je w karcie.

Lokalizacja: Stary Rynek 56, Poznań | fanpage

Ceny:
* drink – 29 PLN
* tacos – 37 PLN (3 szt.)

Smakowitość:

drinki 85%
tacosy 50%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: co jak co, ale najeść się da

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.46/5 (37)
Ja oceniam na...