Wyszukiwarka

Tex-Mex w 7 Street (Poznań)

7street

Knajpa, z którą nigdy nie było nam po drodze, próbuję nas do siebie zachęcić i zaprasza na spróbowanie nowego menu. Czy udało jej się zatrzeć negatywne wspomnienia z przeszłości?

[notice]

TAK BYŁO

Dla przypomnienia nasza pierwsza wizyta w 7 Street zakończyła się katastrofą. Rozwijać się na ten temat nie będę, sprawdźcie relację z otwarcia lokalu w Poznaniu (link powyżej).

Parę miesięcy później postanowiłem im dać drugą szansę. Pod względem obsługi było znacznie lepiej, jedzenie mi smakowało, ale zabrakło efektu „wow”, dla którego chciałbym tu wrócić.

Jak jest teraz?
[/notice]

Dostajemy voucher na 150 zł. Odwiedzamy 7 Street we dwójkę, więc szykujemy się na prawdziwą ucztę. Zamawiamy 2x burrito (jedno z kurczakiem, drugie z wołowiną), quesadillę z kurczakiem oraz tacosy z krewetkami królewskimi. Mieścimy się w budżecie bez problemów, co daje nam do myślenia – stać nas w końcu jeszcze na deser.

Zaczynamy od tacosów. Wrażenie wizualne: fantastyczne! 4 duże usmażone na chrupko tortille w różnych kolorach: jest naturalna barwa placka, jest czerwień, jest czerń. Dochodzą do tego wystające tu i ówdzie krewetki, które dopełniają porn foodowego efektu. Je się to oczami.

DSC04089 (Kopiowanie)

Czy za wyglądem idzie smak? Trudno tym tacosom cokolwiek zarzucić (poza wypadaniem zawartości z muszelki, ale w tym wypadku musiałbym skrytykować wszystkie tacosy świata). Z drugiej strony równie trudno znaleźć element, który dorównałby wrażeniom wizualnym lub przekonał mnie do zasadności ceny dania (ponad 40 zł!). Całość jest smaczna, maksymalnie poprawna, a efekt „wow” odnajduję jedynie w dołączonej do zestawu, lekko pikantnej salsie w kompilacji z kwaśną śmietaną.

Niestety, podobnie jest z pozostałymi potrawami. Quesadilla – co do której żywiłem ogromne nadzieje – choć jest wypchana po brzegi składnikami, zawodzi w sprawie podstawowej: jest w niej stanowczo za mało sera. On ma się tu ciągnąć. Gdyby nasypano go tu więcej, rzecz miałaby się całkiem inaczej.

DSC04070 (Kopiowanie)

W burrito (jem wersję z chili con carne) brak równie ogromnego minusa. Podobnie jak w przypadku tacosów: trudno za co ganić i trudno czym się zachwycić. Jest to spore, solidne bydle, którym jedna osoba naje się bez dwóch zdań. Ale znów czegoś zabrakło.

W Poznaniu kuchnię meksykańską poznałem wcześniej w dwóch odsłonach: w bardziej fastfoodowym Guac’n’ole i ciut mniej „tex” Mamasitas. W jednym i drugim miejscu smakowało mi bardziej, co – jak mniemam – wynika z lepszego i wyraźniejszego doprawienia poszczególnych dań – przecież zarówno w obu wspomnianych lokalach, jak i w 7 Street kompozycje potraw są do siebie zbliżone. Moja rada: więcej lepszych przypraw!

DSC04108 (Kopiowanie)

DSC04087 (Kopiowanie)

Skoro 7 Street nie jest restauracją, do której warto się wybrać na tex-mex lub burgera (chyba że jesteś z miasta, w którym nie masz alternatyw – w obu przypadkach są lepsi w Poznaniu), to po co do niego miałbym wracać? Na żeberka, na steka? Może, w końcu ich jeszcze nie próbowałem. Poza tym jest jeszcze 1 powód: niezdecydowanie. Jeśli wybieramy się na obiad z grupą znajomych i trudno nam wybrać między kuchnią amerykańską a meksykańską, to pójście do 7 Street wydaje się właściwe.

Bo to takie miejsce dla wszystkich. Ty zjesz, ja zjem, mały dzieciak też zje. Wszystko smaczne, maksymalnie poprawne, bez krzty wyjątkowości. Szejk, który piłem na deser, tylko to potwierdza. Klasyczny waniliowy, na zwieńczenie tej uczty idealny. Tylko że ja nie jestem „wszyscy”, wrócę tu tylko ze wszystkimi. I niezdecydowanymi. A Ty, Janie?

J-Mac

[J-Mac]

Jeśli miałbym wracać z zamiarem zjedzenia tylko jednego dania z tych, które próbowaliśmy, wróciłbym na tacosy. Bo generalnie zgadzam się z rednaczem: Każde danie jest smaczne i przygotowane poprawnie. Żadne danie nie ma elementu, który przenosi je na wyższy poziom.

Tacosy są generalnie najciekawsze, a to ze względu na obecność krewetek, których jestem fanem. Niemniej też noszą grzech braku efektu „wow”. Wiecie, dobre ciasto, fasola, sałata – te rzeczy. Smaczne krewetki i tyle. Gdyby były one (krewetki) jakoś doprawione dodatkowo, na ostro, słodko, jakkolwiek, to wtedy może to danie miałoby szansę być czymś więcej, niż tylko smacznymi tacos z krewetkami. Bo jeśli coś kosztuje 45 zico, to powinno smakować na wyższym poziomie (zwłaszcza, że zjedzenie całej porcji to jakieś 12 gryzów).

DSC04076 (Kopiowanie)

Co do reszty dań. Quesadilla – wszystko ładnie, pięknie, tylko gdzie do cholery zgubiliście ciągnący się kilometrami ser? Wiem, że wy wiecie, że on tam powinien być. Wszyscy to wiedzą. Pani Jadzia z apteki obok mojej klatki schodowej to wie. To jest ten element, który quesadillę „meh” mógł zmienić w pozycje „wow”. Danie z potencjałem, sporym, żeby nie powiedzieć ogromnym, dopracujcie to. Proszę, to ważne dla mnie.

DSC04083 (Kopiowanie)

DSC04084 (Kopiowanie)

Burrito? No właśnie. Właśnie to. Jest spore, normalna osoba się naje, wersja z kurczakiem jest smaczna. Kurczak soczysty i całkiem sensownie doprawiony. I tu mógłbym zakończyć. Nie mam się do czego przyczepić, bo niczego nie spieprzyli. Nie mam nad czym się zachwycać, bo niczego zachwycającego w tym burrito nie znalazłem.

DSC04100 (Kopiowanie)

DSC04104 (Kopiowanie)

Tak jak i w shake’u. Kolejny smaczny shake w moim życiu. Dobre zwieńczenie, niezłego obiadu.

DSC04114 (Kopiowanie)

DSC04117 (Kopiowanie)

I to jest właśnie ten problem. Są lepsze meksykańskie miejsca, są lepsze miejsca z burgerami. 7 Street – udowodniło mi, że mogę dostać jedzenie ciepłe, smaczne i szybciej niż w 90 minut. Nie pokazało jednak, dlaczego miałbym komuś powiedzieć „ziom, musisz iść do 7 Street na…”. A ja oczekuję własnie tego czegoś.

DSC04064 (Kopiowanie)

Mały protip: miejsce ma generalnie fajny klimat, ale na miłość boską, poprawcie graficzną część menu, a w TV pokazujcie sport zza oceanu, a nie kolarstwo. Kolarstwo nie pasuje do tego miejsca. Baseball (mimo że go nie rozumiem) tak. Te drobne detale wpływające na klimat, też mają znaczenie. Bo jeśli chodzi o klimat – też jest ok, ale czegoś brakuje.

Lokalizacja: Piekary 12a, Poznań | fanpage

Ceny:
* tacos con gambas – 42,98 zł
* quesadilla con pollo – 23,98 zł
* burrito con pollo – 25,98 zł
* burrito con carne – 26,98 zł
* vanilla bourbon shake – 11,98 zł

Smakowitość:

tacosy 72%
quesadilla 60%
burrito con pollo 65%
burrito con carne 65%
shake 72%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: efekt wow? nie stwierdzono

[icon-box icon=twitter width=1/3]
Bądź na bieżąco i obserwuj mnie na Twitterze.
[/icon-box]

[icon-box icon=photo width=1/3]
Najapetyczniejsze zdjęcia? Sprawdź na Instagramie.
[/icon-box]

[icon-box icon=user width=1/3]
Nie wiesz, gdzie zjeść w Poznaniu? Zapytaj w grupie na Facebooku.
[/icon-box]