Wyszukiwarka

The Boss (Food Patrol)

boss-2Chłopaki z Food Patrol wrzucili ostatnio ciekawe zdjęcia nowego burgera. Ktoś musiał go sprawdzić. Początkowo zaklepał go Chłop z Mazur, ale on wyjechał na majówkę, a nowości nie mogą długo czekać. Naturalnie pobiegłem go zjeść. Jak się okazało, była to najlepsza kradzież tematu w historii.

Tak na marginesie, była to moja pierwsza wizyta w Food Patrol (za to, że tak późno, wstyd mi i hańba) i tak dobrego pierwszego wrażenia nie miałem od czasów Molly’s. Ale trzymajmy się chronologii. Po zamówieniu Bossa musiałem chwilę poczekać, ale przy okazji przyglądałem się, jak tworzone jest to dzieło i zastanawiałem się, kto wpada na pomysły łączenia wołowiny z tymi wszystkimi składnikami. Bo połączenia są bardzo często odważne (burger z Kiwi?). Tutaj ryzyka mniej, ale i tak dość niekonwencjonalnie.

Bo kto inny wsadzi do burgera rukolę, bazylię, szynkę parmeńską i doda pasty z oliwek? A w ogóle nie wsadzi tego w bułkę, tylko w pitę? No właśnie. A to nie są wszystkie dodatki, bo mamy też klasycznego pomidora i czerwoną cebulę (<3). Na bogato, można rzec. Nic nam jednak po dodatkach, jeśli serce dania nie będzie na poziomie. Tutaj sercem jest kawał przepysznej wołowiny. Żadnych grudek, średnio wysmażona, soczysta i smaczna ponad moje zdolności wysławiania się. Jestem pełen podziwu, że chłopak robiący burgery nie zjada ich sam. Ja bym zjadał, a klientów olał – nie oddałbym nikomu tych kotletów.

Reszta dodatków doskonale się z nim komponuje – nieco gorzka rukola nie kłóci się ze słodkawym pomidorem ani plastrem szynki o dość specyficznym jak na wieprza smaku (jak na wędzoną bardziej słodka niż słona). Listek bazylii również dobrze dogrywał się z resztą zieleniny, a pieczę nad całością sprawowała królowa cesarzowa dodatków, czerwona cebulka. I tylko tych nieszczęsnych oliwek nie wyczułem. Sos za to smakował i wyglądał jak znana i ceniona remulada (curry <3). Największym zaskoczeniem dla ortodoksów może być fakt nieużycia bułki, ale pita doskonale ją zastępuje, nic z niej nie wypada, a smakowo stoi na przyzwoitym poziomie. Strzał w dziesiątkę.

A skoro już jesteśmy przy dziesiątkach, to The Boss jest kolejnym (trzecim) daniem, jakie ją ode mnie otrzyma. Przymknę oko na fakt, że nie dopycha do końca. Mogę przecież zamówić 2. Albo 3. Albo 4. Warto.

Cena: 16 zł

Lokalizacja: róg ulic Św. Marcin i Piekary, Poznań

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 31%