Wyszukiwarka

Tuco Ramirez „Brzydki” + Frytki (Burger House, Poznań)

tuco fullOdkąd Burger House wprowadził do swojej oferty możliwość wyboru między rodzajami krowiego mięsiwa chodziła za mną  myśl o ichniej polędwicy. W końcu mnie dogoniła.

Kim był Tuco Ramirez dowiecie się z rewelacyjnego obrazu Sergio Leone „Dobry, zły i brzydki”. Wbrew nazwie, sezonowy burger brzydki nie jest. Wręcz przeciwnie, na papierze prezentuje się wybornie. Papier mówi o tym, że znajdziemy w nim pesto z pietruszki, kozi ser, rukolę, pesto z oliwek z papryką i czosnkiem (lub z truflami) no i mięso. Mój wybór padł na polędwicę, ale jest jeszcze karczek i antrykot/rostbef. Do wyboru, do koloru.

WP_20140312_021Zanim przejdę do burgera, parę słów o frytkach. Dostałem je, bo akurat syknęło mi na nie z punktów freebees, które w lokalu można zbierać. Zamówione, będę jeść. Na pierwszy rzut oka, wyglądają dobrze. Grubo pocięte, złociste pachną nieźle, niesolone. Doprawiam sam, ale keczupu prawie nie używam, są smaczne, w środku miękkie, ale nie surowe. Zacne, warto. Takie 7,5-8/10. No ale nie na frytki przyszedłem. Przyszedłem na Tuco Benedicto Pacifio Juana Maria Ramireza (znany jako Brzydki).

WP_20140312_025Zawiniątko z nim trafia po chwili w moje ręce. Ciesząc się nim, niczym 9-latek z klocków LEGO i kodeiny odpakowuję je czym prędzej i wgryzam się w skubańca. Jestem na tym etapie życia, gdzie już mnie nie zatyka z wrażenia. Ale tu było blisko. Wszystkie dodatki były świetnie wyeksponowane i współgrały ze sobą, przełamując się i nadając dość mocny (nie mylić z pikantnym) charakter całości. Rewelacyjnie w tym wszystkim spisywał się kozi ser, który był dla mnie drugim najważniejszym smakiem tej kompozycji. Najważniejsze było mięso.

WP_20140312_027Psiakrew. Faktem jest, że za polędwicę dopłacamy 12 zł, robi nam się cena, za którą w Whiskey in the Jar mielibyśmy ichniego burgera z frytkami, tylko jest jedno ale. Jeśli jesteś fanem/fanką wołowiny w bułce nie możesz nie spróbować burgera z polędwicą. No nie. Mięso robi ogromną różnicę.

Tuco byłby świetnym burgerem na karczku, rewelacyjnym na antrykocie/rostbefie, ale na polędwicy ociera się o geniusz. Wołowina delikatna jak nigdzie indziej, soczysta aż miło, ekipa wysmażyła ją na idealne medium, był moment, gdy chciałem wyciągnąć mięso z bułki i zjeść je osobno. Tak mi smakowało.  Tego nie zrobiłem, wszak jestem kulturalnym młodym człowiekiem. Ale takie wrażenie robi na kimś, kto jadł naprawdę sporo krowy. Polecam.

Fakt, stosunek cena/ilość nie jest rewelacyjny (cena/jakość jest wyważony), ale powtórzę, jeśli lubicie burgery, musicie spróbować polędwicy w Burger House. Po prostu. Ja do niej na pewno wrócę.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

Lokalizacja: Długa 11, Poznań

Cena: 18zł/20zł/32 zł

Smakowitość 100%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”:  31%