Wyszukiwarka

Turbo Krowa (Święta Krowa, Poznań)

WP_20131010_001Ciężko jest wybrać najlepszą burgerownię w Poznaniu – ja mam swoje najściślejsze TOP 4 i za nic nie byłbym w stanie ograniczyć tego do, dajmy na to, klasycznego TOP 3. Można chyba jednak z całą pewnością wybrać tę najbardziej szaloną – podatną na sugestię fanów. A będzie nią Święta Krowa – lokal, który już po raz czwarty podaje nam burgera wysmażonego przez osobę z zewnątrz. Skoro są nowości, jestem tam ja.

Jeśli chodzi o poprzednie pozycje wprowadzone przez fanów mieliśmy rewelacyjną Krowę w kwiatach, przyzwoitą Krowę z Ligurii, oraz Montezumę, z której Chłop z Mazur jest dumny jak ojciec z pierwszego kroku swojego dziecka, wszak ta propozycja zawitała w menu na stałe. Tyle fejmu. Czy taki potencjał ma również Turbo Krowa?

Czemu tubro? Bo ma sos, którym można wygrać życie – na bazie suszonych śliwek, boczku, musztardy, cebuli, miodu i kawy. A to nie koniec atrakcji, bo dostajemy jeszcze ser lazur. Nie powiem, obawiam się tej kompozycji, ale kto jak nie ja? Zaczynam jeść, trafiam na sos i jestem lekko w szoku. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Jest on w sumie ciemny, trochę ciężki i mroczny. Gęsty jak cholera, ale nasycony smakami jak mało co. Nie dziwota, że pierwszym planem sosu jest kawa. Przebija się do tego stopnia, że jest pełnoprawnym współtwórcą pierwszego planu, razem z mięsem. A ono jak zawsze w Krowie, ładnie wysmażone, charakterne (pepper), nie rozpadające się.

WP_20131010_004A co jeśli chodzi o plan drugi? Tu zdecydowanie mamy 2 zawodników – boczek i lazur. Występują równie często i ładnie dopełniają skądinąd gorzkiego burgera. Nie wiem, co ma większy wpływ, czy wyrazisty i dość ostry ser, czy może słonawy wieprzak. Ciężko było mi to rozstrzygnąć, gdy niespodziewanie poczułem wreszcie śliwki i cebulę. Spodziewałem się więcej owocu w tym smaku, ale podejrzewam, że był on bazą, która dała pograć reszcie ferajny, chociaż fakt, momenty były.

Momenty były również  w temacie całości, smakował mi, ale nie powalił. Gdy mija nam pierwsze zaskoczenie, przyzwyczajamy się do kawy. Jedząc już na spokojnie możemy dojść do refleksji, że to naprawdę świetny burger. Tylko i aż tyle. Konkurencja w Poznaniu się zaostrza, powstają kolejne miejsca, ale Krowa po raz kolejny udowodniła, że z mojego TOPu wyjść nie ma zamiaru.

Lokalizacja: Kwiatowa 1

Cena: 17 zł

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 30%