Wyszukiwarka

Weranda Lunch & Wine (Poznań)

Kultowa knajpka ze Starego Browaru w Poznaniu.

Przyznam, że moje dwie pierwsze wizyty w tym miejscu nie były udane. Obie miały jednak miejsce jakieś dwa, a może nawet trzy lata temu. Za pierwszym razem byłem tu na Restaurant Weeku (albo czymś w tym rodzaju), w dodatku podczas swojego „miesiąca bez mięsa”. Zamówiłem menu wegańskie i było to jak zderzenie z innym światem. Pamiętam, że wyszedłem wtedy z Werandy bardzo rozczarowany.

Po paru miesiącach przyszedłem tu na śniadanie. Wybrałem croque madame albo coś w ten deseń, które było… bardzo przeciętne i w dodatku dość drogie.

Do Werandy wróciłem więc dopiero po latach, po drodze zaliczając przyjemny epizod w warszawskim lokalu tej „sieci” w Hali Koszyki – dzięki niemu byłem dobrej myśli.

W poznańskim oddziale w Starym Browarze jadłem m.in. bardzo fajny kotlet schabowy i zupę ogórkową. Taki polski obiad, który konsumowałem akurat pod pretekstem poszukiwań „największych hitów szkolnych stołówek„. I rzeczywiście, kiedy na szkolny obiad była ogórkowa i/lub schabowy, to cała stołówka wcinała jak oszalała. Oczywiście, w Werandzie spotkałem się z wyższym poziomem niż tym z moich wspomnień z podstawówki. Ogórkowa była odpowiednio kwaśna, a schabowy – soczysty i w smacznej panierce.

Weranda słynie jednak przede wszystkim z sałat. Te dzielą się na tradycyjne, serwowane w główce sałaty oraz szarpane, podawane na miksie sałat. Jedne i drugie robią wrażenie i potrafią być naprawdę sycące. Tej, która mi najbardziej smakowała, z tego co widzę, nie ma obecnie w menu, ale w zasadzie wszystkie są warte Waszej uwagi. Choć ja mimo wszystko postawiłbym raczej na schabowego.

Najprzyjemniej wspominam jednak ostatnią wizytę w Werandzie sprzed paru tygodni. Wróciłem tu w końcu na śniadanie – poranne propozycje w karcie pewnie od mojego nieudanego spotkania zmieniały się pewnie wielokrotnie, więc postanowiłem dać drugą szansę. Postawiłem na największy, najbardziej wypasiony zestaw Weranda’s Special.

Składały się na niego: 2 frankfurterki, 2 jaja sadzone na brioszkach, twarożek z kwaśną śmietaną i szczypiorkiem, ogórki, pieczone pomidory, sałata, koszyk pieczywa i konfitura. Takie śniadanie na „wielkiego głoda”, które – w przeciwieństwie do wpadki sprzed lat – zostało świetnie przygotowane i z o wiele lepszych składników. Jaja od kur z wolnego wybiegu, brioszki wypiekane na miejscu wg własnej receptury (i co najważniejsze: pyszne!) – to się ceni! Sonia w tym czasie jadła croissanta m.in. z wędzonym łososiem i też była zadowolona.

Jestem zdania, że w ciągu tych kilku lat w Werandzie zmieniło się na plus. Oczywiście, karta dań jest obszerna i nie miałem okazji próbować wszystkiego, może w menu gdzieś czają się jakieś „miny”. Druga sprawa to także dość wysokie ceny, przynajmniej za niektóre dania, a zwłaszcza za napoje.

Można jednak uznać, że te kilka złotych więcej na rachunku to cena, którą kosztuje nas przebywanie w naprawdę pięknym wnętrzu restauracji – pod tym względem to ścisły poznański top!

Lokalizacja: Półwiejska 42 (Stary Browar), Poznań | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.3/5 (10)
Ja oceniam na...