Wyszukiwarka

Wytwórnia Lodów Miś (Poznań)

mis

Taki ładny ranking zrobiliśmy. Teraz go trzeba pisać od nowa. W Poznaniu jest nowy mocny gracz wśród lodziarni!

Nazywa się Miś i mieści się przy Dąbrowskiego 42 – w tym samym miejscu, co modna restauracja, tyle że lody sprzedawane są ze stylowej budki (w zeszłym roku swój epizod miały tu Fifne Lody Naturalne). Tak naprawdę za Misiem stoi jednak 30-letnia tradycja (bite ćwierć wieku, człowieku!) robienia lodów we Wronkach – miasteczku znanym z Amiki i zakładu karnego.

DSC03214 (Kopiowanie)

DSC03219 (Kopiowanie)

DSC03222 (Kopiowanie)

Rynek lodziarni w Poznaniu jest dość nudny: niemal wszystkie – poza Mariną, zwycięzcą naszego rankingu – robią lody w podobny sposób, jak to gelato masterzy przykazali. W Misiu ponoć technika wyrobu jest odmienna, w co jestem w stanie uwierzyć – te lody nie tylko smakują obłędnie, ale są po prostu… inne.

Prosty przykład: w czasie wizyty częstowani jesteśmy bodaj dziewięcioma smakami, jednym z nich jest Snickers. W Kolorowej to jeden z większych sztosów, w Misiu – na tle innych pyszności – gryzie ogony. Inaczej niż w lodziarni spod „Okrąglaka”, w smaku przeważają prażone orzeszki arachidowe. Czy to dobrze, czy źle – kwestia dyskusyjna.

DSC03223 (Kopiowanie)

DSC03227 (Kopiowanie)

Wątpliwości nie mam co do szarlotki: przepyszne, jakbym jadł zmrożone ciasto. Truskawka? Zmiksowane owoce, tyle że zimne. Śmietanka? Rewelacja. Prawdziwe lody śmietankowe, a nie jej bardziej mleczne wersje. Rabarbar z wanilią? Połączenie, które bardzo łatwo zepsuć przez zły balans – tu wypada idealnie, oba smaki doskonale się równoważą.

Najbardziej zadziwia mnie jednak to, że propozycje zupełnie nie w mój gust – kasza jaglana z sorbetem malinowym i wanilia z pestkami dyni – zwalają mnie z nóg. Nigdy bym się tego nie spodziewał.

DSC03246 (Kopiowanie)

DSC03248 (Kopiowanie)

DSC03252 (Kopiowanie)

Z racji dużej liczby porcji, które tego dnia degustowaliśmy, jedliśmy lody "ze szkła" - nie wiemy, jak smakują wafelki. Mam nadzieję, że Miś zaoferuje podobne warunki wszystkim, którzy chcą skosztować większej ilości lodów na miejscu.
Z racji dużej liczby porcji, które tego dnia degustowaliśmy, jedliśmy lody „ze szkła” – nie wiemy więc, jak smakują wafelki. Mam nadzieję, że Miś zaoferuje podobne warunki wszystkim, którzy chcą skosztować większej ilości lodów na miejscu.

Na ten moment dla mnie Miś to ścisłe TOP3 – wraz z Mariną i Kolorową – lodziarni w Poznaniu. Co najlepsze, każda z nich sprzedaje całkiem inne lody. I o to w tym wszystkim chodzi, nie uważacie?

MruMru

[MruMru]

No niestety – ranking należy poprawić, to fakt. Miś jest naprawdę mocnym graczem na rynku poznańskich lodziarni – może nie ze względu na same wariacje smakowe, bo konkurencja nie próżnuje i zachwyca oryginalnymi kompozycjami (zobaczcie chociażby jak robi to Igloteka albo Kolorowa). W Misiu ujmuje podejście do tego fachu. Widać (i słychać, ponieważ właściciel uwielbia o tym rozmawiać i jestem skłonna uwierzyć, że gdybyśmy nie musieli już wychodzić, to mógłby rozmawiać z nami o lodach do nocy i jeszcze przez całą noc), że zna się na rzeczy i lubi to, co robi.

Lody robione są w najbardziej klasyczny sposób, na składnikach, które nie zawodzą. Żadnych proszków, żadnych gotowców. Moje serce zdobyły lody waniliowe, robione na śmietance i żółtkach, jak to bozia przykazała. Były po prostu przepyszne. Również bardzo smakował mi Snickers, ponieważ był super orzechowy, a mniej karmelowy. Wiem, że dla niektórych to minus, mi jednak przypadł do gustu.

Nie można zapomnieć o śmietance, która była najbardziej kremową śmietanką, jaką jadłam. Rozpływała się w ustach pozostawiając jakby aksamitne wrażenie na podniebieniu i języku. Coś niesamowitego.

kotu

[Kotu]

Zamarzłem. Takiej ilości lodów za jednym posiedzeniem nie jadłem już dawno. Za każdym razem bierzecie 3-4 kulki i zawsze któraś zawodzi, prawda? Tutaj nie jestem w stanie wskazać smaku, który nie przypadłby mi do gustu. Najlepsze zdecydowanie były lody truskawkowe – od razu skojarzyły mi się ze zmiksowanymi truskawkami prosto od mojej babci z działki, przepyszne, słodziutkie, idealne wręcz. W rankingu nie brałem udziału, ale we własnym zakresie porównywałem Misia z Kolorową oraz Mariną i to Miś zrobił na mnie najlepsze wrażenie. Nie mówię, że tamci są słabi – to lody w Misiu były takie dobre.

Avatar

[Pjotr]

Jako osoba nie przepadająca za rzeczami słodkimi, śmiem twierdzić, iż zjadając 9 kulek lodów, coś musi być na rzeczy. Nie powiem już chyba wiele nowego, więc tylko potwierdzę: zdecydowanie najlepsza truskawka i najlepszy snickers, jakie jadłem, a w domu też mi się zdarzyło takie popełnić. Trochę zawiodła mnie kasza jaglana z syropem, ale fajnie, że eksperymentują i myślę, iż dopracowanie ich i może nadanie bardziej konsystencji kaszki, a mniej lodów wyniesie ich na wyżyny – czekam na cuda.

Lokalizacja: Dąbrowskiego 42, Poznań | fanpage

Cena: 3,5 zł / gałka

Smakowitość 90%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: miś misiowi urwał ucho

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.