Wyszukiwarka

ŻEBROwar (Poznań)

„No, w porządku” – tak odpowiedziałem obsłudze na pytanie, jak mi smakowało. Trochę mi wstyd.

Trochę mi wstyd, bo kolejny raz nie byłem w stanie powiedzieć prawdy, kiedy nie jest ona miła dla drugiej osoby. Mam nad czym pracować, tak jak i ŻEBROwar – miejsce, które ma potencjał, ale na razie go zupełne nie wykorzystuje.

Zacznę jednak od początku. W miejsce Świętej Krowy na Jeżycach ten sam właściciel otworzył lokal specjalizujący się w modnych ostatnio żeberkach. Do tego połączył je z piwem rzemieślniczym, co jak na mój gust jest bardzo sprytnym posunięciem.

Zamysł był taki, by serwować żeberka w różnych marynatach, które w teorii mają się co parę dni zmieniać. Patrząc na fanpage knajpy na Facebooku wychodzi jednak na to, że codziennie są one takie same: chipotle, miodowo-musztardowe i ostre BBQ.

Dokładnie na takie „smaki” trafiam podczas swojej wizyty. Zamawiam po kawałku żeberka w każdej marynacie i płacę za nie +/- 30 zł. Do tego całkiem smaczna sałatka z ogórków „po azjatycku” z imbirem.

I muszę przyznać, że robią one na mnie dobre wrażenie. Nie żeberka, a marynaty. Ostre BBQ jest rzeczywiście pikantne, łezka nawet popłynęła. Miodowo-musztardowa też jest tym, czego oczekiwałem. Gorzej z tą chipotle, jak dla mnie za mało wyrazista, do poprawy.

W czym w takim razie problem? W samych żeberkach. A w zasadzie w ich przygotowaniu. Bo odniosłem wrażenie, że robi się to rano, by później mięchem załadować bemary (urządzenie, dzięki którym jedzenie trzyma jako taką temperaturę) i czekać na klientów.

screenshot_2016-11-20-19-48-59-01
Moja porcja po prawej.

I wiecie co? To jest nawet spoko pomysł przy założeniu, że w lokalu panuje duży ruch od samego otwarcia do jego zamknięcia. Że te żeberka schodzą regularnie i że na bieżąco trzeba przygotowywać kolejne partie.

Tyle że ja odwiedzając ŻEBROwar w okolicy godz. 15 byłem chyba pierwszym klientem – świadczyły o tym pełne bemary, wyjątkowo kiepska pogoda za oknem (zimno plus deszcz), pusty śmietnik oraz to, że mięso smakowało tak, jakby leżało w podgrzewaczach od kilku godzin. Suche i ledwo letnie, udane marynaty nawet jego nie ratowały.

A wiecie co jest najważniejsze w żeberkach? Nie jakość marynaty, nie stojące obok nich piwo, a sam surowiec, mięso. Jeśli ono nie daje rady, to wrażenia smakowe będą raczej mierne.

Moja rada dla ŻEBROwaru: albo zmieńcie sposób przygotowania żeberek, albo zadbajcie o to, by rzeczywiście od rana do nocy ktoś chciał je zamówić. To drugie będzie trudne, skoro są one przeciętne przez to, że nikt na nie nie przychodzi. Wiem, samo napędzająca się spirala beznadziejności.

Piszę to wszystko ze smutkiem, bo bardzo liczyłem na ten projekt, a i sam nie przepadam za pisaniem negatywnych opinii. Myślałem nawet o tym, żeby poczekać parę miesięcy i dać drugą szansę, ale wtedy sobie przypomniałem, że byłoby to nie w porządku wobec Was. Skoro wybraliście w ankiecie ŻEBROwar jako miejsce, które mam ocenić w tym miesiącu, to jednak wypadałoby to zrobić.

Mówiąc krócej, podoba mi się pomysł i liczę na zmiany, dzięki którym wypali. Obecnie warto wchodzić jedynie wtedy, gdy widzimy tłumy w lokalu.

Lokalizacja: Kościelna 9, Poznań | fanpage

Ceny: 6,90 zł / 100 g

Smakowitość 35%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: za 3 dychy się najesz

Ocena Ogólna