Wyszukiwarka

Anadi Grill (Szczecin)

IMG_20141215_112755

Ten tekst powstał dzięki Wam i dla Was, czytelnicy. W ankiecie wybraliście go miażdżącą przewagą głosów, spośród pięciu szczecińskich lokali. Oczywiście nie mogłem Was zawieść. Ale że nie byłem sam, to część naszego obiadu opisze nam gość specjalny, Kasia. Oto Anadi Grill – Gorące Przysmaki z Indii.

Małe ostrzeżenie na początku: większość wiedzy, jaką mam o kuchni indyjskiej, pochodzi z książek, internetu i właśnie tej knajpy, także mogę się mylić w niektórych kwestiach. Proszę wtedy nie wieszać na mnie psów, bo chętnie się douczę i posłucham mądrzejszych ode mnie.

Lokal stosunkowo łatwo znaleźć, mieści się w samym środku Centrum Handlowego Fala. Prowadzi nas ogromny szyld (zdjęty na czas świąt), zaś gdy już tam wejdziemy, to zastaniemy 4 stoliki i menu. I tłumy zakupowiczów dookoła. I przemiłego właściciela za ladą, z którym zawsze można porozmawiać, a często i sam zagada (o ile jest akurat w pracy, greetings Aashish!).

Karta jest prosta – wybór jest zawsze taki sam, albo kurczak tandoori, albo „miski”, czyli 5-6 potraw do wyboru, codziennie co innego, gotuje sam właściciel. Wiele z dań są jego twórczą inwencją, czasem nawet bez nadanej nazwy. Niewątpliwą zaletą Anadi Grill jest cena, można tu śmiało mówić o kuchni indyjskiej na każdą kieszeń. Naprawdę każdą. Dlatego, nawet jeśli coś nie podpasuje, to zachęcam do ponownego odwiedzenia, może akurat będzie co innego, co lepiej trafi w gust.

No ale koniec tego przydługiego wstępu, czas na jedzenie. Zamówiliśmy łącznie cztery różne „miski”. Kurczaka jadłem parę dni wcześniej.

IMG_20141215_113147

Na pierwszy ogień poszło danie wegetariańskie, navratan korma, czyli dziewięć różnych warzyw z dodatkiem kardamonu, orzechów nerkowca, cynamonu, mleka kokosowego i przypraw. Iście królewskie danie, palce lizać, ale uwaga, #pieczarki. Warzywa były świetnie ugotowane, miękkie, wszystko rozpływało się w ustach i tworzyło łagodną, przyjemną harmonię smaków.

Następnie skosztowałem kurczaka w sosie pomarańczowym na ostro. Jeśli bym szukał definicji szeroko pojętego smaku „egzotycznego”, to ten kurczak trafia idealnie. Mięso świetne, miękkie, idealnie wpasowało się z intensywnie pomarańczowym, lekko słodkim, pikantnym sosem. Ten owocowy posmak towarzyszył mi przez wiele następnych godzin, serio.

IMG_20141206_151929

Na koniec o udku tandoori. Kawałek kurczaka marynowany w jogurcie i przyprawach, a następnie pieczony w specjalnym piecu i podany z jogurtem raita, doprawiony i z dodatkiem ogórka. Marynata powoduje, że nie czuć tu typowego smaku kurczaka, a właśnie te przyprawy – bardzo przyjemny, egzotyczny aromat, którego słoność przełamuje kwaskowość jogurtu raita.

IMG_20141215_113013

Nie mogę też zapomnieć o dodatkach, jakie dostaliśmy do obiadu, Był ryż z dodatkiem kurkumy, która nadaje mu głęboką, żółtą barwę, świetny i sypki, oraz poori, czyli indyjski chleb smażony w głębokim oleju. I mimo takiej obróbki, został dobrze odsączony, przez co nie ociekał tłuszczem i odgrywał swoją rolę jako zapychacz i przerwa między mocno aromatycznymi potrawami.

Gdy opróżniliśmy już nasze talerze i najedliśmy się przy tym, spotkała nas przemiła niespodzianka. Właściciel zaprosił do spróbowania swojego popisowego deseru, którego perfekcję szlifował przez 1,5 roku. Że niby nie zmieszczę deseru? Ja? Nigdy.

IMG_20141215_114120

Dostaliśmy po jednej takiej ciemnej kulce. Zwie się to Gulab Jamun i jest to rodzaj indyjskiego pączka zrobionego z z zagęszczonego mleka z dodatkiem sera paneer, cynamonu i innych przypraw. Smażone w głębokim tłuszczu, są następnie nasączane syropem różanym. I są pyszne! Bardzo słodkie za sprawą syropu cukrowego, także więcej jak jednej-dwóch takich kulek raczej nie dałbym rady i więcej też nie polecam. Z zewnątrz ciut twardsze za sprawą smażenia, skrywają delikatne, mięciutkie, wilgotne wnętrze, z którego aż wylewa się syrop. Jadłbym. Mógłbym bezkarnie być gruby. I nie mieć wyrzutów sumienia.

Kiedyś była taka reklama w telewizji, bodaj na Discovery, kończąca się melodycznym „India~, incredible India”. Zawsze, gdy mi się przypomni, to kojarzy się właśnie z tym miejscem. Nie była to moja pierwsza wizyta w Anadi i z pewnością nie ostatnia, bo gdy mam ochotę na coś nowego lub egzotycznego, to wybieram się właśnie tam. Czy Kasia podziela mój zachwyt?

Avatar

[Kasia]

Mnie do oceny przypadły dzisiaj dwie miski oraz deser i muszę przyznać, bez dwóch zdań, że podzielam zachwyt zgaduli. Z sześciu pozycji do wyboru, jedna nie była gotowa, jedna była z pieczarkami, a dwie zaklepał Mateusz. Został kurczak z groszkiem i mleczkiem kokosowym, oraz palak paneer ze szpinakiem.

IMG_20141215_113041

Najpierw spróbowałam kurczaka z groszkiem. Danie bardzo przyjemne w smaku, łagodne i w pewnym sensie aksamitne, a jednocześnie bardzo dobrze doprawione i aromatyczne. Bałam się, że mleczko kokosowe zdominuje swoim smakiem całą kompozycję, jednak nie mogłam się bardziej mylić, dodawało ono nutki słodyczy w tle, co idealnie pasowało do reszty składników.

IMG_20141215_112821

Następnie przyszła kolej na palak paneer. Muszę się przyznać, że pierwszy raz w życiu jadłam ten indyjski ser, ale już teraz zastanawiam się kiedy będę mogła tam wrócić, żeby zjeść go ponownie. Zwłaszcza w takim wydaniu. Szpinak i curry to zadziwiająco dobre połączenie, do tego miękkie i rozpływające się w ustach kawałki serka paneer, konsystencją przypominające tofu, całość przyjemnie pikantna. Ryż z kurkumą, który wybrałam jako dodatek do misek, idealnie pasował do dań i tworzył z nimi zgrany duet.

IMG_20141215_114353

Na deser Gulab Jamun, czyli opisane już wcześniej smakołyki z Indii. Zastanawialiście się kiedyś jak smakowałyby mocno wilgotne pączki serwowane na gorąco? To zapewne byłoby coś w tym stylu, z tym, że Gulab Jamun ma o wiele bogatszy i ciekawszy aromat. Czuć w nim zapach i smak cynamonu z dodatkiem syropu różanego, a w środku miękkie kawałki orzechów nerkowca. Genialne. Zdecydowanie poleciłabym to fanom mocno słodkich deserów, bo ten właśnie taki był.

Jeśli chcecie spróbować naprawdę świetnej, indyjskiej kuchni w takim „małym wydaniu”, za naprawdę niewielkie pieniądze to koniecznie odwiedźcie Anadi Grill. Dziękujemy czytelnikom że umożliwili nam taką kulinarną podróż i liczymy na więcej.

Lokalizacja: Al. Wyzwolenia 44a, Szczecin (CH Fala) | fanpage

Ceny:
* 14,50 zł zestaw 2 misek + ryż/poori (za palak paneer 2zł dopłaty)
* 5 zł gulab jamun (2 szt.)
* 34,50 zł zestaw dla dwojga – kurczak tandoori, 3 miski, ryż, poori

Smakowitość:

navratan korma 85%
kurczak w sosie pomarańczowym 90%
kurczak tandoori 78%
kurczak z groszkiem i mleczkiem kokosowym 85%
palak paneer 95%
gulab jamun 98%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: Incredible India!

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.