Wyszukiwarka

U Włocha (Ostrów Wielkopolski)

WP_20130825_006W każdym mieście w Polsce idzie zjeść pizzę. Włoskie danie jest u nas popularne jak mało co. W wielu miastach restauracje mają nazwy nawiązujące do najsłynniejszego buta na mapie świata, część podobno prowadzą sami Włosi. I tak jest z ostrowskim lokalem, do którego udałem się jakoś pod koniec sierpnia z pytaniem, czy w Ostrowie poczuję Italię?

Udałem się tam z narzeczoną: pokręciliśmy się chwilę po lokalu i zajęliśmy miejsca przy stoliku. Sama restauracja bardzo przypadła nam do gustu – przytulna, utrzymana w klimacie. Włoskie zdjęcia, prasa, wstawki, bardzo fajne. Po chwili składaliśmy zamówienie. Jakość obsługi należy zaliczyć na plus. Tak samo jak fakt, że całkiem gratis dostaliśmy przystawkę, której nie zamawialiśmy. Ale włosi mają to do siebie, że bruschettę dają niemalże przed każdym posiłkiem.

WP_20130825_001Sama bruschetta wypada dość pozytywnie. Co prawda 2 z 4 grzanek są ciut przywęglone, ale nie w stopniu, który przeszkadzałby w konsumpcji. Nieco dziwi fakt, że nie podano do nich oliwy (co policzyłbym jako minus, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby podobno). Poza tym przystawka jak najbardziej poprawna, trochę mocniej niż zazwyczaj przebija się czosnek, ale ja tam czosnek lubię, więc dla mnie ok. Tym bardziej, że dopełnia smak pomidorów i bazylii, a nie przesłania go. Tylko czemu tej oliwy brak? W me serce wdarł się niepokój…

WP_20130825_002Danie główne – Pizza Berlusconi (śmiałem się). Składniki przemówiły do mnie. Salami (może właściciel nie lubi Sylvia i stąd to ośle skojarzenie), papryki (zielona i nie tylko),  kukurydza, ser oraz obydwie cebule.

Gdy już dostałem swój placek przystąpiłem do konsumpcji. Ciasto cienkie, ale nie chrupało, miało też swoje zdecydowanie gorsze momenty w miejscach gdzie było przypalone – a to nie było fajne. Salami było dość dużo, może nie napchane do oporu, ale powyżej średniej krajowej z pewnością. Papryki i kukurydza robiły drugi plan, zwłaszcza kukurydza nadawała charakterystycznej słodkości całemu plackowi. Ser również był wyraźnie zarysowany, ale nie był żadnym dominatorem, co mnie trochę zmartwiło. Nie martwiła mnie natomiast cebulka. Dało się ją odczuć bez większych problemów i sprawiała przyzwoite wrażenie.

Jednak nie mogę dać wiary, że właściciel (który naprawdę jest Włochem) ręczy w 100% za wyroby swojego lokalu. Błędy w postaci wspomnianego braku oliwy czy przywęglenia ciasta i grzanek muszą wpłynąć na końcową ocenę. Jako że ograniczenia techniczne nie pozwalają mi dać minusów, dopiszcie szyny do tego co wstawiłem.

Cena: circa about 30 zł za dużą

Lokalizacja: Plac 23 Stycznia 18 (wejście również od Raszkowskiej), Ostrów Wielkopolski

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”:74%