Wyszukiwarka

Charlotte (Warszawa)

Tu śniadania je Warszawka. I popija je szampanem.

Choć „śniadania” to raczej złe słowo. Bardziej pasowałoby „brunche” – jeszcze nie lunch, ale już nie śniadanie. Okropne słowo, które – gdybym miał tylko taką władzę – wykreśliłbym ze słownika w tempie ekspresowym wraz z wyrazem „żak” i sformułowaniem „mój luby”.

Bo to taki lokal, gdzie ludzie przychodzą się lansować. No, przynajmniej tak słyszałem, bo wcale nie wynika tak z moich wnikliwych obserwacji – aczkolwiek ludzie serio tu piją szampan do śniadania i serio gdzieś bokiem przemyka mi Piotr Rubik (gwiazda światowego formatu, co nie?). Analizuję jednak nie motywację ludzi przychodzących do Charlotte, a to, co podają w tej knajpie na talerzach.

Ale zanim mam okazję się o tym przekonać, patrzę pod nogi. Pety, pobite szkło i syf – dawno tu nikt nie sprzątał. Rozumiem, że ogródki na chodniku rządzą się swoimi prawami, ale nawet gdyby dzień wcześniej po sąsiedzku palono tęczę na Placu Zbawiciela, to taki brud po prostu nie ma prawa się zdarzyć. Zwłaszcza że miejsce stara się być przytulne. Aż pluję sobie w brodę, że nie robię zdjęć tego odpychającego kawałka brzydoty.

DSC02878 (Kopiowanie)

DSC02880 (Kopiowanie)

Obsługa też nie radzi sobie najlepiej. Jedną z trzech lemoniad kelnerka przynosi w brudnej szklance, a jedzenie nie pojawia się na stole względnie w tym samym czasie, przez co gdy dwie osoby kończą, trzy pozostałe – w tym ja – zaczynają. Jedni są głodni, a innym głupio jeść, bo nie wypada. I jak potem mają miło wspominać wizytę?

Co do lemoniady, to jest w gruncie rzeczy paskudna. Odnoszę wrażenie, że zrobiono ją kilkanaście godzin wcześniej i wstawiono do lodówki. Mięta, limonka, cytryna – wszystko tu jest, ale lemoniada smakuje przynajmniej dziwnie. Nie polecam.

DSC02896 (Kopiowanie)

Lepiej ma się sprawa ze śniadaniami na słodko i zimno. Niestety, nimi zajadają się mój brat z narzeczoną, a ja tylko skubię po kawałku i próbuję, by mieć ogląd całości. Śniadanie Charlotte to koszyk pieczywa z croissantem, do tego domowa konfitura (truskawkowa i malinowa) i napój. Prosto i smacznie. Ale i tak mistrzostwem jest croissant fourre – z migdałami i rumem. Najlepsza słodycz po Rogalach Świętomarcińskim, ale jem je to tylko raz w roku.

DSC02891 (Kopiowanie)

DSC02892 (Kopiowanie)

DSC02888 (Kopiowanie)

Z tymi na gorąco i słono już jest ciut gorzej. Moja kanapka, czyli croque-monsieur z szynką i beszamelem zapiekana w serze, na samym początku bardzo mi smakuje. Bo szyneczka w porządku, choć niestety zwyczajna, jak z dyskontu, a sos beszamelowy robi robotę i wprawdzie czasami gdzieś się gubi, to jednak tylko po to, by powrócić ze zdwojoną mocą. Ale wszystko psuje ser. O ile przy pierwszych kęsach wręcz podbija smak dania, o tyle przy każdych kolejnych męczy. Ten ser jest po prostu mocno tłusty. Ale w taki sposób, jakby za pomocą opiekacza przyrządzono sto kanapek i ani razu go nie umyto lub wytarto. Wiecie, tłuszcz z setek plasterków sera na Twojej kanapce!

DSC02908 (Kopiowanie)

I żeby nie było, że ściemniam: moja dziewczyna, która je croque-madame (czyli w zasadzie to samo, tyle że z indykiem zamiast szynki i dodatkowym jajkiem sadzonym), twierdzi to samo. No dobra, nie mówi tego na głos, ale nie dojada, a ja rozprawiam się z tym, co zostawiła. Ta sama śpiewka: indyk bardzo smaczny, beszamel piękny, ale tłuszcz, tłuszcz i jeszcze raz tłuszcz. Nie tak to miało wyglądać.

DSC02907 (Kopiowanie)

Wszystko idzie nie tak, jak się tego spodziewam. Bo rzadko patrzę na to, co obcy mi ludzie wypisują w internetach. A przecież oni ostrzegali, że hipsterstwo, że lansiarstwo, że szampan do brunchu. Bardziej ufam swoim czytelnikom, którzy Charlotte mi polecili. Cóż, nie tym razem.

Moja znajoma jadła coś takiego.
Moja znajoma jadła coś takiego.
Ale nie próbowałem.
Ale nie próbowałem.
Marchewka wygląda bardzo biednie.
Marchewka wygląda bardzo biednie.

Może i momentami (podkreślcie to słowo) smacznie, ale za to brudno i w towarzystwie mocno nieogarniętej obsługi, która bity kwadrans przynosiła mi resztę z opłaconego rachunku. Jakby liczyła na napiwek? Tyle że po pierwsze tego nie sugeruję, a po drugie na pewno na niego nie zasłużyła. I niech to będzie zwieńczenie mojej krytycznej opinii.

Lokalizacja: Plac Zbawiciela, Warszawa | fanpage

Ceny:
* lemoniada – 4,50 zł
* śniadanie Charlotte – 15 zł
* croissant fourre – 8 zł
* croque-monsieur – 15 zł
* croque-madame – 17 zł

Smakowitość:

lemoniada 20%
śniadanie Charlotte 70%
croissant fourre 90%
croque-monsieur 55%
croque-madame 65%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: Francja, lecz nie elegancja

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.

 

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.29/5 (17)
Ja oceniam na...