Wyszukiwarka

Double Bypass Burger (Barn Burger, Warszawa)

DSC02473To był pierwszy tego typu kulinarny trip w wykonaniu WzA. Już za kilka godzin mieliśmy pożegnać się ze stolicą i wrócić do skąpego Poznania. Nie moglibyśmy spojrzeć reszcie redakcji w oczy, gdyby ktoś z nas nie spróbował zjeść czegoś epickiego. Poczułem ciążący na mnie obowiązek i zamówiłem Double Bypass Burgera.

Jeżeli nie trafiliście tutaj przez przypadek i choć trochę interesujecie się fast foodem, to powinniście znać Heart Attack, amerykańską knajpę serwującą potężne burgery, po których nazwa lokalu nabiera sensu. Żywił się tam m.in. Hardcorowy Koksu, Litwin wielbiony przez raczej szerokich polskich internautów. W Polsce nikt nie wpadł jeszcze na tak szalony pomysł – a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo – Barn Burger za to choć trochę zbliżył się do tej konwencji, umieszczając w menu Double Bypass Burgera. Już sama nazwa robi wrażenie i sprawia, że przed oczami maluje nam się grubas wieziony na salę operacyjną.

DSC02472

Ten burger to nie przelewki. Jego sercem są dwa dwustugramowe kotlety wołowe oddzielone od siebie bułką, ale i spojone tradycyjnie dwoma kolejnymi – od dołu i góry. Do tego podwójna ilość bekonu, sera oraz duszonej cebuli. Jeżeli chodzi o warzywa, to standar… pustka! Pomiędzy 3 bułkami nie znajdziemy ani pomidora, ani tym bardziej sałaty. Ktoś powie, że przecież jest cebula (a na zdjęciu ponoć ogórek). Większość redakcji darzy ją jednak tak wielką miłością, iż wątpimy, aby była ona warzywem. Jesteśmy dużo bardziej skłonni do wiary w wypasanie stad cebuli na równi z podhalańskimi owcami.

DSC02484

Wracając do Double Bypass Burgera… Ten kolos jest dla bezpieczeństwa przebity wykałaczką – gdyby nie ona, na pewno rozpadłby się na całą okolicę, a ja jadłbym jak świnia. W sumie, to jadłem.

Do burgera dostajemy na dodatek sałatkę colesław – naprawdę świetną – oraz sosy: BBQ i czosnkowy. Gdyby dla kogoś Bypass był za mały, w zestawie są jeszcze frytki.

Burger smakował przednio. Wołowina była najwyższej jakości (spośród burgerów, które jadłem do tej pory). Ilość cebuli i bekonu sprawiła zaś, że poziom soli w moim organizmie osiągnął niebezpiecznie wysoki poziom. Początkowo było to nawet przyjemne uczucie, ale przy takiej ilość jedzenia po pewnym czasie po prostu męczyło. Fanem dużych ilości soli nie jestem, więc bierzcie na to poprawkę – ode mnie minus.

DSC02490

Burgera jadłem blisko 35 min i ledwo dałem radę. Najszybszy zawodnik zjadł tego kolosa w czasie poniżej 2 min. Tak, mają tutaj takie konkursy! Jak on to zrobił, nie mam pojęcia, ale chwałą mu za ten wyczyn i najlepiej koszulka WzA na pierś.

Cena: 35 zł

Lokalizacja: Złota 9, Warszawa

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksja”: Keep Calm and Defibryluj