Wyszukiwarka

Figlia di Papa (Warszawa)

Jedno z moich ostatnich warszawskich odkryć – włoska restauracja w Wilanowie, która specjalizuje się w owocach morza.

Najważniejsza rzecz to dobry produkt. Od tego powinno się wychodzić. Niektórzy uważają, że w Polsce nie da się zjeść dobrych owoców morza, a Figlia di Papa pokazuje, że guzik prawda, jednak jest taka możliwość.

Druga sprawa to przygotowanie tego dobrego produktu. Bo można mieć wysoką jakość składników, ale ciapę na kuchni, która zabije je nieumiejętnym grillowaniem, smażeniem czy pieczeniem. W Figlia di Papa wiedzą, jak obchodzić się z owocami morza, dzięki czemu panierowane kalmary lekko skropione sokiem z cytryny (33 PLN) to pyszna przystawka, którą chyba najlepiej dzielić się „z całym stołem”.

Ze starterów polecam także gambaretti alla milanase, czyli krewetki w sosie winno-miodowym z kolendrą (36 PLN). Sos jest wprost zniewalający i doskonale pasuje do pysznych owoców morza. Bruschetty (15 PLN) nie próbowałem, ale zajadał się nią mój tata z miną taką, jakby wszystko z nią było więcej niż w porządku.

Ze stałego menu polecam także pizzę w stylu neapolitańskim – obok tej z Ciao a Tutti chyba najlepsza, jaką jadłem w Warszawie. Sam próbowałem marinary (45 PLN), która w Figlia di Papa nie jest zwykłym plackiem z sosem pomidorowym i czosnkiem, tylko można na niej znaleźć też krewetkę królewską, małże, vongole oraz brzytwy. Wszystkie owoce morza oczywiście podano w skorupkach, co po pierwsze wygląda bardzo efektownie, a po drugie prowadzi do dwuetapowego jedzenia tej pizzy: najpierw wyjadamy skorupiaki, potem zajmujemy się resztą, tj. ciastem z sosem pomidorowym, czosnkiem i mocno wyczuwalnym posmakiem owoców morza.

W każdy weekend dostępne jest także menu specjalne. Czyli tego, o czym zaraz napiszę poniżej, raczej już nie zjecie, ale w kolejnych tygodniach możecie załapać się na inne pyszności spoza stałej karty.

Podczas naszej wizyty trafiliśmy m.in. na pastę fettucinę z langustynkami olbrzymimi, duszonymi w sosie maślanym na bazie prosseco (49 PLN) oraz barweny smażone z pieprzem cytrusowym, w towarzystwie cydrowo-pomidorowej salsy (49 PLN). Oba bardzo smakowały osobom, które je zamówiły, choć trzeba pamiętać, że przy langustynkach zawsze jest dużo „zabawy”.

Deserów już nie zmieściliśmy, tak bardzo najedliśmy się przystawkami i daniami głównymi. Pod względem smaku niczego nie brakowało, ceny jak na owoce morza też całkiem w porządku. Czy wrócę? Myślę, że na pewno. Z chęcią zjem jeszcze trochę tutejszej pizzy, choć tym razem w nieco innych kompozycjach. W menu są też propozycje bez owoców morza i ciekawi mnie, czy smakują one równie doskonale.

Bo po tej wizycie nie widzę innej możliwości, jak wystawić Figlia di Papa maksymalną notę, 5 gwiazdek na 5 możliwych. Na koniec jednak jeszcze zaznaczę, że ciuchy po powrocie do domu nadawały się już wyłącznie do prania, ale dostałem informację od pracowników restauracji, że wkrótce wentylacja zostanie poprawiona. Trzymam za to kciuki, bo jedzenie było naprawdę wyśmienite i szkoda psuć je zapachem przechodzącym ubrania.

PS Warto wcześniej zarezerwować stolik. Restauracja nie jest za wielka, a zainteresowanie nią ciągle rośnie!

Lokalizacja: Branickiego 21, Warszawa | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
5/5 (2)
Ja oceniam na...