Wyszukiwarka

GringoBar (Warszawa)

Najlepszy texmex w Polsce, mówili. Będziesz zadowolony, mówili. A mam mieszane uczucia. Jak to możliwe?

Chyba dlatego że daję się namówić. Chcę zjeść quesadillę z kurczakiem, bo ją uwielbiam – kuchnia meksykańska nie ma nic lepszego. Ale flagową pozycją w GringoBarze jest burrito, w dodatku z chili con carne. Zamawiam quesadillę, ale pracownik usilnie przekonuje mnie do tego, żebym spróbował sztandarowego produktu. Ulegam mu i to jest mój błąd.

Pierwsze wrażenie: jakieś to, cholera, małe. Przyzwyczajony do standardów Guac’n’ole z Poznania, gdzie za pół kilo burrito płacisz kilkanaście złotych (a jak pokombinujesz, to nawet mniej), spodziewam się podobnej wielkości tortilli za dyszkę więcej (w końcu to Warszawka). Zostawiam ćwierć stówy i dostaję porządnie napchane burrito niewielkich rozmiarów (dałem przysłowiowe cztery litery i nie mam skali porównawczej na fotach). Wolałbym wielką tortillę wypełnioną po brzegi, ale nie można mieć wszystkiego.

DSC02964 (Kopiowanie)

Na całe szczęście burrito nadrabia smakiem. Składniki są świeże i pierwszorzędnej jakości – co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Razem komponują się we wspaniałą całość – chili con carne jest znakomite, a sosy i przyprawy to pierwsza klasa. Czuć kolendrę, czuć pikantne papryczki jalapeno, czuć wołowinę i czuć fasolę – wszystko jest na swoim miejscu, wszystko ze sobą współgra. Czy najlepszy texmex w Polsce? Trudno powiedzieć, ale na pewno czołówka.

DSC02969 (Kopiowanie)

DSC02973 (Kopiowanie)

Stwierdzam to jednak nie tyle po swoim burrito, co po porcji mojej dziewczyny, która szamie tortillę z farszem „gringo chicken”, na który poza drobiem składa się kukurydza, groszek i fasola. Bardziej kupuję smak białego mięsa niż drobniusieńko zmielonej wołowiny. Tym bardziej że podbija go dołożona do zestawu nieziemska salsa mango.

Bardzo często jest tak, że w knajpie to moja dziewczyna zamawia lepiej. Jestem jednak pewien, że tym razem byłoby inaczej, gdybym nie uległ sprzedawcy zachwalającemu swój flagowy produkt. Quesadilla rozniosłaby mnie na łopatki, wiem to. W tej sytuacji mam chociaż powód, by wrócić.

DSC02971 (Kopiowanie)

Ale najpierw czekam na sygnał, że GringoBar powiększył porcje – niebywałym skandalem jest nazywanie tych, które lokal serwuje obecnie, „dużymi”. Moja dziewczyna zjadła swoje burrito bez zająknięcia, a zawsze prosi mnie o pomoc. Ja mógłbym zjeść dwa takie zawiniątka za jednym posiedzeniem, lecz i tak po krótkiej chwili myślałbym o skubnięciu trzeciego.

Burrito ma sycić. To tego nie robi. Jest zajebiście smaczne, przygotowują je kumple Bilona z Hemp Gru, w lokalu panuje mega przyjemny klimat, ale nie spełnia swej podstawowej funkcji. Pomyślałbym, że warszawiacy poszczą po przegranej Legii w Ekstraklasie, ale akurat moja wizyta w Gringo miała miejsce jeszcze wtedy, kiedy były mistrz Polski miał jeszcze szansę na koronę.

DSC02966 (Kopiowanie)

DSC02967 (Kopiowanie)

DSC02968 (Kopiowanie)

I nie chodzi o to, że za tę samą kwotę domagam się większego burrito. Czuję, że składniki pierwsza klasa, że to profesjonalna robota. Jestem w stanie zapłacić nawet i 3 dychy, jeśli burrito będzie akceptowalnych rozmiarów. Wtedy jeszcze raz przemyślę, czy określenie „najlepszy texmex w Polsce” jednak nie pasuje do GringoBaru.

Lokalizacja: Odolańska 15, Warszawa | fanpage

Cena: 25 zł

Smakowitość:

burrito chili con carne 85%
burrito gringo chicken 95%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: za mały

 

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4/5 (8)
Ja oceniam na...