Wyszukiwarka

Restauracja Polka (Warszawa)

Jedna z kilku restauracji w Polsce reklamowanych nazwiskiem Magdy Gessler.

To co innego niż knajpy po Kuchennych Rewolucjach. Tu nazwisko najsłynniejszych polskiej gastro celebrytki jest niemalże równie istotne, co sama nazwa restauracji. Prowadzi to do tego, że wielu osobom wydaje się, że jest to po prostu lokal Magdy Gessler – restauracja, której jest właścicielką.

Sam się dałem na to nabrać. Jest nazwisko? Jest. Wszyscy wokół mówią, że to biznes Magdy Gessler/ Też. No i drogą prostych skojarzeń zanotowałem w głowie, że to jej restauracja, co zresztą opowiadam w poniższym filmie:

Pod materiałem pojawiło się sporo komentarzy negujących moje słowa dot. tego, kto jest właścicielem Polki. Przyznaję, popełniłem błąd i dopiero po zapoznaniu się z Waszymi opiniami zrobiłem głębszy research. Na paragonie z restauracji pojawia się firma „Dosmak Sp. z o.o.” – każdy może sprawdzić jej dane w KRS i zauważyć, że nazwisko Gessler tam w żadnym momencie nie pada.

Najprawdopodobniej Magda Gessler udziela czegoś w rodzaju licencji – jej nazwisko za to i za to (pieniądze, udział w zyskach, cokolwiek). Czy wiążą się za tym jakieś dodatkowe wymagania? Trudno powiedzieć, nie znając umowy między stronami. Gdybym był Magdą Gessler, to chciałbym, aby coś, co firmuję swoim nazwiskiem, stało na poziomie, którego nie musiałbym się wstydzić.

Jak zatem wypada Polka? Powtórzę to, co w filmie – wyszedłem stamtąd zadowolony. Nie zachwycony, ale zadowolony, choć też nie miałem przed tą wizytą wielkich oczekiwań.

Największą gwiazdą był tatar (38 PLN) – uczciwy, z dobrego mięsa i z klasycznymi dodatkami. Podany prosto i bez udziwnień. Na niego z chęcią bym wrócił.

Tak samo jak i na wuzetkę (20 PLN) – kosztowało wprawdzie sporo, ale była fantastyczna, zjawiskowa wręcz. Z drugiej strony, ja z wuzetkami nie mam tak dobrych stosunków jak z sernikiem i nie jadłem ich wcale tak wiele w swoim życiu.

Z kaczką (52 PLN) mam ten problem, że wprawdzie mi ona smakowała, to jednak wiem, że da się ją przyrządzić lepiej. Super był ten malinowy sos, świetnie łączył się z mięsem, ale ono było chyba ciut za suche.

Mniej do gustu przypadły mi wybory Soni – pomidorowa z makaronem (18 PLN) oraz sandacz na soczewicy w sosie porowym (54 PLN). Zwłaszcza to drugie danie nie było zbyt w moim guście.

Generalnie – w porządku. Bez och i ach, ale mimo wszystko fajnie, szybko podane (choć przy niemal pustej restauracji) i w dużych porcjach (serio, trudno było przejeść).

Minusy? Automatycznie naliczany serwis dla dwuosobowego stolika (z chęcią bym zostawił, ale tak, by trafił na pewno do kelnera). Poza tym wystrój i propozycja podania niektórych dań – dla niektórych rzeczy bardzo istotne, dla mnie nie aż tak.

Polka to taka restauracja na uroczysty obiad albo na wizytę z obcokrajowcem, któremu chcemy polecić dobrą kuchnię. W obu przypadkach znajdziemy jednak miejsca, w których zjemy lepiej w tej samej cenie lub nawet niższej. Na okazyjną kolację lepiej wybrać się choćby do lokalu, który również reklamowany jest nazwiskiem „Gessler”, ale już innym imieniem (Warszawa Wschodnia), a na dobrą, tradycyjną polską kuchnię polecam Schabowego, choć tam już klimat samego miejsca trochę inny.

Czy zatem warto odwiedzić Polkę? W pewnych sytuacjach na pewno, ale nie jest to miejsce, które jakoś mocno powali Was na kolana.

Lokalizacja: Świętojańska 2, Warszawa | fanpage

zakres cen: powyżej 50 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3/5 (4)
Ja oceniam na...