Wyszukiwarka

Shuk (Warszawa)

Ale tu fajnie, ale tu smacznie!

Cenię miejsca, w których można zjeść śniadania inne niż wszędzie indziej. W klasykach w menu nie ma nic innego, przecież każdy lubi raz na jakiś czas opędzlować jajecznicę na boczku, ale skoro już wychodzimy z domu, to zazwyczaj chcemy spróbować czegoś, czego sami jednak tak łatwo nie przygotujemy.

Właśnie takie ciekawe śniadania znalazłem w restauracji Shuk na Ochocie. Specjalizuje się ona w kuchni bliskowschodniej i kuchni krajów Maghrebu – w menu mamy więc mnóstwo, bardzo aromatycznych potraw inspirowanych tym, co je się w pasie państw od Turcji po Maroko przez m.in. Liban czy Izrael. W menu nie znajdziecie żadnych dań mięsnych, którego ani przez chwilę mi jednak nie brakowało – zauważyłem jego nieobecność dopiero teraz, gdy przysiadłem do pisania recenzji.

Wśród śniadań znajdziecie klasyki i choć zapowiadają się one bardzo smacznie, to jednak polecam zainteresować się mniej oklepanymi pozycjami jak np. śniadanie tureckie (25 PLN) czy śniadanie Tel Aviv (19 PLN). My postawiliśmy na to marokańskie (25 PLN) i libańskie (25 PLN) – jakoś tak wyszło, że najbardziej spodobał się nam ich opis i siedząc w piątek zamówiliśmy jednego i drugiego po 3 sztuki.

Ja wybrałem marokańskie, które skusiło mnie przede wszystkim miękkimi, pulchnymi placuszkami Baghrir, które świetnie łączyły się tak z miodem, jak i cytrusową konfiturą. Do obu tych składników bardzo fajnie pasowało też świeże, wypiekane na miejscu i wprost doskonałe pieczywo oraz – to chyba mniej oczywiste – kozi ser. Zestaw uzupełniały jaja sadzone z kuminem i płatkami chili, dorodne oliwki oraz marokańska sałatka.

Smakowało to wszystko fantastycznie. Podobała mi się różnorodność i to jak poszczególne składniki potrafią się ze sobą wspaniale łączyć. Z jednej strony z chęcią zamówiłbym ten zestaw jeszcze raz, z drugiej nie wiem, czy nie postawiłbym jednak na śniadanie libańskie, w którym działo się jeszcze więcej. Znalazło się w nim halloumi, bardzo smaczny i kremowy hummus, sery shanklish, dwa falafle, mocno dymne baba ganoush, pyszny labneh z za’atarem, pistacjami, miętą i granatem, pieczywo manakish oraz te same oliwki co w śniadaniu marokańskim, pomidorki i ogórki.

Multum smaków, wielkie porcje i uśmiech na naszych twarzach – tak można streścić tę wizytę w kilku słowach. Jedzenie fenomenalne tak bardzo, że z miejsca Shuk stał się jedną z moich ulubionych knajp na śniadanie w Warszawie. Muszę tu koniecznie wrócić i spróbować innych dań, nie tylko rano (ten turecki zestaw wydaję mi się mega interesujący), ale też po południu i wieczorem – dania główne i przystawki zapowiadają się tak dobrze, że aż nie mogę się doczekać, kiedy je poznam dokładniej.

PS Mają tu świetne herbaty, m.in. z cynamonem, kardamonem czy bergamotką. Polecam!

Lokalizacja: Grójecka 107, Warszawa | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.83/5 (30)
Ja oceniam na...