Wyszukiwarka

Śniadanie w Jeffsie – The All American (Warszawa)

SAM_3453Jak dobrze zacząć dzień? Od sytego śniadania. A gdzie takie zjeść? Jest dużo miejsc, ale jeśli chodzi o Warszawę, to od teraz zawsze będę polecał Jeffsa.

Odnoszę wrażenie, że Polacy często nie jadają śniadań, a śniadania spożywane „na mieście” jest wręcz absurdalnym ewenementem – sam, pomijając uczelnie i różne wakacyjne wyjazdy, „śniadałem” chyba pierwszy raz poza domem. Myślę, że bardziej mówi to o naszej zamożności, niż o przyzwyczajeniach, co jest niestety trochę smutne. Ale przestańmy płakać nad stanem polskiej gospodarki i zasobnością naszych portfeli.

SAM_3461Jeff’s to sieć restauracji amerykańskich (póki co w 3 miastach: Warszawa, Kraków i Katowice). W stolicy są dwa, ja wybieram ten przy ul. Żwirki i Wigury. W środku wystrój tak bardzo amerykański, że aż momentami zastanawiam się, czy przypadkiem dekoratora wnętrz nie poniosła trochę fantazja. Miejscu nie można odmówić jednak klimatu – wchodzisz i wiesz, że jesteś w amerykańskiej knajpie. A to, że upchanie elementów charakterystycznych dla każdego z pięćdziesięciu stanów może nie do końca jest najlepszym pomysłem, to już inna para kaloszy.

SAM_3449Zamawiam All The American – jajo (sadzone lub jajecznica), bekon, dwie białe kiełbaski, coś w stylu placków ziemniaczanych, dwa rodzaje tostów, pomidor i – raczej dla ozdoby – po jednym plastrze pomarańczy i grejpfruta. Wszystko za 10,90 zł – nieźle.

Co najlepsze, talerz ze śniadaniem pojawia się przy mnie po ok. 3 min od złożenia zamówienia. Najszybszy restauracyjny fast food świata. Trochę to sugeruje, że w kuchni nie ma mowy o żadnym „przyrządzaniu” czy „przygotowaniu”, a o szeroko zakrojonej produkcji masowej. Tym bardziej, że jest sobota, parę minut po godz. 11 i odnoszę wrażenie, że wszyscy wokół przyszli na to samo.

SAM_3455Ku mojemu zdziwieniu, jajecznica okazuje się letnia. W dodatku w smaku dość średnia. Plus za szczypiorek, ale z jajami sam potrafię więcej ugrać w kuchni. Następnym razem spróbuję sadzonych.

Reszta zawartości śniadaniowego talerza również okazuje się bardziej letnia niż gorąca. Temperatura różnej maści smakołyków jest jednak na tyle wysoka, że przed zakończeniem konsumpcji nic mi nie wystyga.

SAM_3450Bekon – dokładnie taki, jak być powinien. Chrupki i aromatyczny. Jedyne, co w nim mi się nie podoba, to fakt, że jest go skandalicznie mało. Trzeba zacząć naciskać właściciela Jeffsa, by wprowadził możliwość zamówienia podwójnej ilości najlepszego wynalazku ludzkości.

Białe kiełbaski mocno przypominają niemieckie wursty i podobnie smakują. Nic odpychającego, ale i żadna rewelacja. Na stole jest ketchup Heinza (bardzo smaczny, nie mówcie, że nie) i słodszy HP Sauce – do kiełbasek się przyda.

SAM_3460Placki ziemniaczane ociekają tłuszczem, ale mi smakują. Idealne na dopchanie. Podobnie jak tosty, które jak na mój gust są zbyt mało chrupkie.

Zapomnieliście wczoraj zrobić zakupów i nie macie nic na śniadanie? Idźcie do Jeffsa na śniadanie. Syto, pożywnie i choć rewelacji w smaku nie ma, to podniebienie będzie zadowolone, gwarantuję. Portfel też. Przynajmniej jeśli to portfel przyzwyczajony do warszawskich cen.

SAM_3454Lokalizacja: Żwirki i Wigury 32, Warszawa

Cena: 10,90 zł

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: highway to hell