Wyszukiwarka

TACO LIBRE (Warszawa)

Parę tygodni temu pod domem otworzyło mi się TACO LIBRE. Trochę to trwało, zanim tam dotarłem, na całe szczęście parę dni temu odezwał się do mnie Michał Goo Górecki, który jak zawsze miał ochotę na burgera.

Tak się bowiem składa, że TACO LIBRE to nie tylko taco, ale też burger. Burger zawijany w tortilli. Jakby tego było mało, to często z rzadziej spotykanymi dodatkami, np. buraki, gorgonzola i czekolada. I to w jednej kompozycji!

Michałowi smakowało, a jego „okejka” jest dla mnie wystarczającą rekomendacją, więc kiedyś pewnie do TACO LIBRE na burgera skoczę, zwłaszcza że mam blisko. Tym razem skusiłem się jednak na firmowe danie, wprost z nazwy lokalu.

24 PLN za zestaw 3 tacos to trochę dużo (choć u warszawskiej konkurencji wcale nie jest jakoś taniej), zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że raczej trudno się nim najeść, a w tej samej cenie zjecie bardziej sycącego burgera. Niemniej, byłem tego świadomy, składając zamówienie i zważywszy na to, że kwotę tę rekompensował smak, to przymykam na nią oko.

Wybrałem tacosy z grillowaną wieprzowiną i ananasem. Dobre mięso, fajnie kontrastujący owoc i do tego sporo kolendry oraz salsa (w każdym taco inna). Lekko pikantna salsa verde z miejsca stała się moim faworytem, choć przecież ta z mango nie gorsza, a kwaśna śmietana to klasyka meksykańskiej kuchni.

Smakowało mi. Ba, smakowało mi tak bardzo, że po czterech godzinach do TACO LIBRE wróciłem, by zamówić dokładkę. Tym razem wziąłem taco z kurczakiem i kaktusem (trzecie foto) – też smaczne, choć chyba wieprzowina bardziej przypadła mi do gustu. Ponownie wybrałem salsę verde, ponownie salsę mango i zaryzykowałem z nieco ostrzejszą salsą chipotle. To był strzał w dziesiątkę, bo jej pikantność stała na jeszcze akceptowalnym dla mnie poziomie, a wędzony smak papryki fajnie komponował się z resztą taco.

Wnioski z tych dwóch wizyt w ciągu jednego dnia mam aż trzy. Po pierwsze, przekonałem się do taco – z meksykańskiego street foodu zawsze wolałem quesadillę lub burrito, a tu proszę, możliwość posmakowania więcej za jednym zamachem okazuje się dla mnie dużym plusem. Po drugie, na pewno będę do TACO LIBRE wracał. Zwłaszcza że często mają fajne, bardziej zaskakujące „taco dnia”, np. z ozorami wołowymi.

Po trzecie, gdyby TACO LIBRE nie mieściło się tak blisko mojego domu, to najpewniej bym jednak za szybko nie wrócił – w Warszawie sporo jest kuchni meksykańskiej i nabrałem ochoty na poszukiwanie najlepszych tacosów w stolicy. Cóż, chyba mam pomysł na jakiś następny film.

Lokalizacja: Kłobucka 23c, Warszawa | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4/5 (2)
Ja oceniam na...