Wyszukiwarka

The Cool Cat TR (Warszawa)

Na Marszałkowskiej otworzyła się filia The Cool Cat. To samo pyszne fusion co na Powiślu, tyle że w menu nieco inne dania.

Póki co sprawdziłem śniadania i mogę tylko głośno powiedzieć: WARTO! Świetny tost z jajem sadzonym, awokado, kolendrą i gochagaru. Klasyczne śniadanie z omletem, szynką i serem korycińskim. Albo szakszuka, albo quinoa… No, jest w czym wybierać!

Dodajmy do tego jeszcze możliwość domówienia banchanów, czyli malutkich dodatków takich jak np. kandyzowane bataty, daikon w panko, glony wakame czy kimchi na kilka sposobów i mamy naprawde ogrom wyboru.

Ceny? Śniadania na granicy 2 dyszek, banchany to kwestia kilku złotych (im więcej zamawiasz, tym mniej płacisz za 1 dodatek), a napoje od dyszki wzwyż. Troszkę więc można wydać, ale ciekawe smaki to rekompensują.

A nowym hitem w menu jest… KFC, czyli… Korean Fried Chicken.

10 panierowanych skrzydełek różnej wielkości w ostrej glazurze gochujang (jest też opcja łagodna ze słodkim sosem sojowym). Do tego parowany ryż z furikake (taka japońska przyprawa) i smażonym czosnkiem, tarty daikon i jeden z długiej listy banchanów (dodatków) do wyboru – ja zdecydowałem się na kandyzowane bataty z czarnym sezamem.

To wszystko za 35 PLN. Początkowo może wydawać się, że to dużo (w końcu to tylko skrzydełka), ale po pierwsze te wingsy są diabli smaczne (i rzeczywiście pikantne, choć to żadne wyzwanie dla chilliheadów), a po drugie ten talerz jest baaardzo sycący. Wstać wstałem, ale byłem pełny przez dobrych kilka godzin.

Mam kolejną rzecz w kolejnym Cool Cacie, na którą będę chętnie wracał. Fajna alternatywa dla KFC z KoreaTown Rest, gdzie kurczak jest jednak bez kości, ale za to z kluskami ryżowymi tteokbokki.

W The Cool Cat TR znalazło się też miejsce dla najlepszego deseru w Warszawie, który poznać mogliście już w „oryginalnym” Cool Cacie. Składa się na niego pączek bao, karmel miso oraz lody o smaku zielonej herbaty matcha.

W Śródmieściu azjatycki fusion wypada równie dobrze (a może i lepiej?) co na Powiślu. Wracam i będę wracał. Pyszności!

AKTUALIZACJA – 6.01.2019

W grudniu wracałem tu dwukrotnie na śniadania. I wiecie co? Wciąż je kocham!

Przy pierwszej wizycie Sonia spróbowała maślanego tosta z awokado z jajem sadzonym, kolendrą i gochagaru (20 PLN) – bardzo nam (no co, trochę pdokradłem) posmakował, choć zgodnie przyznaliśmy, że „to nie to, co w Nowym Jorku”. Co byśmy zmienili? Przede wszystkim roztrzaskali awokado – jakoś nam wtedy lepiej podchodzi.

Sam z kolei skusiłem się na klasyczek (19 PLN) – jajecznica (mogą być też sadzone lub omlet), szynka od Pani Ewy z Hali Mirowskiej, do tego ser Koryciński, sałatka, masło i domowe pieczywo. Zazwyczaj omijam takie domowe pozycje w knajpach (no bo, właśnie, co za problem przygotować je sobie w domu?), ale jakoś tego dnia miałem ochotę na coś totalnie prostego i się nie zawiodłem.

Do tego wleciały banchany: kandyzowane bataty (warto), fistaszki (nie warto) oraz wakame (warto). Znajomi wcinali szakszukę oraz bao z tofu i byli zadowoleni. Do popicia dobra kawa (6-22 PLN w zależności od rodzaju zaparzania i wielkości) oraz udane matcha latte (14 PLN).

Drugie śniadanie miało miejsce w weekend, więc postawiłem na dostępny tylko w soboty, niedziele i na specjalne okazje zestaw meksykański (35 PLN). W jego skład wchodziła kukurydza, guacamole, pica de gallo, bataty z chorizo, tostada z jajem i pomidorem, domowe nachosy, owoce oraz churrosy. Bardzo smaczne, ciekawe, różnorodne i sycące śniadanie, choć przy tym dość drogie (jeszcze niedawno były o piątaka tańsze).

Spośród zestawów mocniej polecam jednak azjatycki (też za 35 PLN), moim zdaniem bardziej interesujący. Znajdziecie tam m.in. ryż z kimchi i jajem, pikle, wietnamski pasztet, kwiat lotosu, boczek z orzeszkami w sosie hoisin, chipsy krewetkowe, owoce, ostry sos i naleśnik pandanowy z kayą. Podczas tej wizyty jadła go znajoma i była nim naprawdę zachwycona.

Potem poprosiła jeszcze o mój ulubiony deser – pączka bao z lodami matcha i karmelem miso (18 PLN). Jest on dość kontrowersyjny – jedni krzyczą „wow”, inni mówią „meh”, ale tym razem był uśmiech na twarzy i chęć zamówienia jeszcze jednego, tego samego deseru.

Na tym jednak poprzestaliśmy. Te dwa grudniowe razy utrzymały mnie w przeświadczeniu, ze to jedno z najfajniejszych miejsc w Warszawie (czego dałem wyraz w zestawieniu najlepszych restauracji 2018 roku – zobaczcie koniecznie!).

Lokalizacja: Marszałkowska 8, Warszawa | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
5/5 (10)
Ja oceniam na...