Wyszukiwarka

To be or not to be (Barn Burger, Warszawa)

SAM_3466Listopadowym preludium jest Halloween, gdzieniegdzie robi się strasznie – atmosferę grozy wykorzystuje warszawski Barn Burger, prezentując nowe, sezonowe pozycje. Jedną z nich jest To be or not to be, z którym postanawiam się zmierzyć.

Pod tą oryginalną nazwą skrywa się burger ze standardową porcją 200 g siekanego, średnio wysmażonego mięsa wołowego. Co do tego? Bekon, rodzynki cherry, chutney z dyni i chili oraz… kaszanka z duszoną cebulą. Są jeszcze jakieś warzywa – uściślając: pikle – ale to przecież tylko warzywa i nikt się nimi tak naprawdę nie przejmuje.

SAM_3469Chwilę przed konsumpcją burgera wydaję mi się, że o jego sile będzie stanowić właśnie kaszanka do spóły z duszoną cebulą. Jak bardzo się myliłem! Mięso, które świetnie spisuje się na rodzinnych grillach, a wąsaty wujek przegryza nim wódeczkę, w burgerze przygasa. Jej smak mocno tonuje bardzo wyrazistego burgera. Tylko nie zrozumcie mnie źle: nie jest nijaki, tylko tłumiący. Okazuje się, że kaszanka jako dodatek do wołowiny w burgerze wcale nie spisuje się tak dobrze, jak wydaje się na papierze.

Całe szczęście, są jeszcze inne dodatki, które sprawiają, że sezonowa propozycja Barna wciąż jest warta uwagi. Po pierwsze bekon. A właściwie: BEKON. Piszę wersalikami (że z wielkich liter), bo to najlepszy kawał boczku, jaki jadłem w burgerze kiedykolwiek. Sztywny, idealnie chrupki, mocno aromatyczny. W Barnie znają się na rzeczy, a dobrze przyrządzony bekon może uratować każdą kaszanę.

SAM_3467Po drugie: chutney z dyni i chili. Choć zazwyczaj dynia jest dość neutralnym w smaku warzywem, tu dodaje burgerowi kolorytu. Wprawdzie nie jest ni w ząb ostre – a „chili” w nazwie mogłoby to sugerować – to w żaden sposób nie odrzuca nijakością. To be or not to be nie robi się mdły, a wręcz odwrotnie.

Prawdziwą wisienką na torcie są rodzynki cherry wprowadzające mocno pożądaną w burgerach słodycz. Choć bardzo łatwo wypadają z buły, to jest ich na tyle dużo, że ich smak się przebija. I bardzo dobrze. To, co zasypie „talerz” (nie wchodźmy w szczegóły, przyjmijmy umownie tę nazwę), można później wyjeść wraz z frytkami – też fajnie.

SAM_3470Mimo rozczarowania kaszanką, sezonowa kompozycja jest na tyle smaczna, że warto się nią poważnie zainteresować. Najwyższej jakości wołowina, idealny bekon i rodzynki cherry świetnie kontrastujące z chutney z dyni. Bardzo smacznie i syto – jak zawsze w Barnie.

Lokalizacja: Złota 9, Warszawa

Cena: 26 zł

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: jeść albo nie jeść, oto głupie pytanie