Wyszukiwarka

Uki Uki (Warszawa)

Trudno nie zakochać się w tym makaronie!

Warszawa posiada zdecydowanie najszerszą ofertę gastronomiczną w całym kraju. Będąc w stolicy na kilka godzin, nie wiedziałem, którą ze srok mam złapać za ogon. Postawić na sprawdzonych Pogromców Meatów? A może odwiedzić jedno z kilkudziesięciu proponowanych przecz czytelników miejsc? Jeśli tak, to które?

Ostatecznie wybieram to, co mnie ostatnio najbardziej kręci: kuchnię japońską. I nie, nie chodzi o przerobione już na tysiąc sposobów sushi. Nie chodzi nawet o podbijający Polskę ramen! W Warszawie trafiam do Uki Uki – lokalu na Kruczej specjalizującego się w makaronie udon.

To moje drugie spotkanie z tym rarytasem. Pierwsze miało miejsce w Szczecinie, w Atelier Japońskich Smaków MUGI. Stamtąd wyszedłem zadowolony, choć z lekkim niedosytem – spodziewałem się ciut intensywniejszych smaków. Tym bardziej że jedzenie udonu było dla mnie prawdziwą próbą cierpliwości. Dlaczego? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie poniższe krótkie video:

W Uki Uki chcę uniknąć podobnej walki przynajmniej z 3 powodów: dla świętego spokoju, przez panujące upały oraz dlatego, by nie zniechęcić swoich rodziców do tego dania. We troje zamawiamy więc udony, które są już w zasadzie gotowe – nie trzeba przekładać udonu z miski z wodą do miski z bulionem.

Screenshot_2016-06-26-20-44-20-01

Przede mną ląduje Buta Shabu Udon – rosół wieprzowy z karkówką, cebulą, sosem sukiyaki i naturalnie makaronem udon. Wszystko w jednej misce, co mnie bardzo cieszy. No, poza sezamem, porem i marynowanym imbirem, którymi doprawiam wywar wg uznania. W smaku zupa jest dość tłusta i mięsna – mi to odpowiada, ale pewnie nie wszyscy byliby z tego zadowoleni. Makaron to klasa sama w sobie – czuć, że osoby, które wyrabiają go na miejscu (można nawet podejrzeć ten proces), znają się na rzeczy. Prawdę mówiąc, ten udon jest tak dobry, że mógłbym go jeść nawet saute.

Screenshot_2016-07-11-21-16-52-01

Czym zajadą się moi rodzicie? U mamy Red Fuji, czyi tradycyjny rosół rybny bonito z makaronem udon i łososiem w sosie teriyaki podanym na osobnym talerzu. Można zjeść razem, można zjeść osobno – w zasadzie nie ma to znaczenia, bo w ten i w ten sposób będzie wspaniale. Zupa jest mocno rybna, co czuć jeszcze zanim się jej spróbuję – zapach robi swoje. Łosoś? Smaczniutki. Nawet trochę żałuję, że Red Fuji to nie moje zamówienie.

Screenshot_2016-06-26-20-42-07-01

Tata z kolei stawia na Edi Gozen – danie najbliższe temu, co jadłem w Mugi w Szczecinie. Niby jego bazą jest również rosół rybny bonito jak w zupie mamy, ale odnoszę wrażenie, że ten wywar jest jakby nieco słodszy – może to jednak tylko złudzenie. Do tego grzyby, warzywa i owoce morza w tempurze. Palce lizać!

Screenshot_2016-07-11-20-09-18-01

Ale nie poprzestajemy tylko na „zupce z makaronem”. Domawiamy lody, każdy w innym smaku: zielona herbata matcha, fasola adzuki i sorbet ze śliwki winnej Ume. Moje są te pierwsze i jestem z nich bardzo zadowolony – ani słodkie, ani kwaśne, dokładnie takie, jak je sobie zawsze wyobrażam. Coś dla fanów zielonej herbaty. Próbuję też dwóch pozostałych smaków: fasola adzuki pozostawia po sobie lekko gorzki, cierpki posmak, z kolei śliwka Ume jest słodziutka i – jak sama nazwa wskazuje – lekko przypomina wino. Fajnie byłoby zjeść wszystkie te lody w jednym pucharku, choć nie wiem, czy nie byłoby to jakieś faux pas.

lody1

Nie dość, że jesteśmy pod wrażeniem próbowanych przez nas smaków, to jeszcze najadamy się do syta. Serio, w Uki Uki udon smakuje mi o wiele bardziej niż w szczecińskim Mugi i na pewno nie tylko z powodu znacznie łatwiejszej konsumpcji. Tu jest po prostu ciekawiej! Zatem jeśli lubisz poszerzać horyzonty, jesteś ciekawy nowych smaków lub zwyczajnie lubisz dobre jedzenie, powinieneś udać się do Uki Uki. Ja na pewno tutaj wrócę.

AKTUALIZACJA – 16.11.2018

No i wróciłem. Po 2 latach, ale zawsze. Wróciłem na ramen!

W ofercie na tę chwilę są 3 rameny na bazie bulionu wieprzowo-drobiowego, wszystkie w tej samej cenie (33 PLN). Sam skusiłem się na original tonkotsu z plastrami karkówki, marynowanym jajem, bambusem, wodorostami, pastą chili, szczypiorem i mizuną.

Do tego oczywiście makaron. Chyba najlepsza część całego dania. Doskonale sprężysty, robiony na miejscu – po prostu dobre kluski pełne glutenu dające sporo radości.

Wywar też mi bardzo smakował – słony, tłusty, pełny kolagenu. Na tę pogodę, co teraz jest za oknem, w sam raz. Rozgrzeje, rozpieści, postawi na nogi.

Dodatki bardzo klasyczne, bez żadnych szaleństw. Jedynym odstępstwem od normy (za „normę” mając inne ramen bary w Polsce) było jajo podane w całości. W środku fajnie ugotowane na półmiękko, takie jak lubię.

Ramen idealnie skrojony pod moje gusta – pałaszując go, odczuwałem naprawdę sporo przyjemności. No i jeszcze podano go naprawdę szybko – może nie jak w Nowym Jorku w 3 minuty (film na ten temat), ale i tak błyskawicznie jak na polskie standardy.

Trzeba będzie wrócić znów. To co, najpierw na udon, a później znów na ramen?

Lokalizacja: Krucza 23/31, Warszawa | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.76/5 (17)
Ja oceniam na...