Wyszukiwarka

Indyjska kuchnia w Czechach, czyli Flavours w Brnie

DSC02479Z kuchnią indyjską tak serio (dodawanie przyprawy curry do wszystkiego się nie liczy) miałem stosowność tylko raz – gdy sprawdzałem kuchenną rewolucję Magdy Gessler w Namaste India w Zielonej Górze. Dobre wspomnienia, jakie po sobie zostawiła ta wizyta, zachęciła mnie do odwiedzenia podobnej restauracji w czeskim Brnie.

Pierwsze wrażenie – mieszane. Wystrój jest, kucharz o hinduskich rysach też. Nawet mają tu muzykę z klimatem, a w karcie brak knedlików i innych czeskich specjałów (nie licząc Kofoli, ale to plus). Zatem niby dobrze, ale niepokoi fakt, że prócz mojego zajęty jest tylko jeden stolik. To nigdy nie wróży za dobrze.

DSC02476Na początek zamówiłem mango lassi. W zielonogórskim Namaste napój na bazie jogurtu o smaku mango przyprawiony kardamonem kupił mnie z miejsca. Tu już tak się nie zachwyciłem. Okej, było smacznie, było orzeźwiająco, ale miałem dziwne wrażenie, że temu mango lassi bliżej do jogurtów indyjskich, które można było kiedyś kupić w Lidlu, niż do prawdziwego mango lassi robionego na miejscu.

DSC02477Zaraz po opróżnieniu szklanki na stole wylądowało moje drugie zamówienie – lamb vindaloo, czyli jagnięcina z ziemniakami w pikantnym sosie z chilli. Nazwa piękna, ale kryło się za tym coś na rodzaj gulaszu, tyle że przełamywanego imbirowym posmakiem. Sos chilli okazał się jednym z ostrzejszych sosów, jakie jadłem w życiu – nie był to killer w stylu tego ze Spoco Loco, lecz podczas jedzenia nie tylko mocno się spociłem, ale i uroniłem łezkę. Serio, było tak pikantnie, że żałowałem mojej ochoty na kapsaicynę sprzed paru godzin – przez kilka następnych dni nie miałem chęci na nic, co byłoby choć lekko ostre.

DSC02482Do przekąszenia wziąłem też chlebki naan w trzech różnych wersjach: zwykłej, czosnkowej (mocno czosnkowej) oraz peshawara naan, czyli wariancie słodkim z kokosem i orzeszkami – był to absolutny numer jeden i najpozytywniejsze zaskoczenie tego wieczoru.

Zachwycony jak po wizycie w Namaste India nie byłem. Wyszedłem zadowolony, było wszakże smacznie, ale to jednak trochę inny poziom. Niemniej, jeśli jakimś cudem wylądujecie w Brnie i przeje wam się czeska lub morawska kuchnia, zajdźcie do Flavours – będzie to miła odmiana.

Lokalizacja: Běhounská 12/14, Brno

Cena: zapomniałem zapisać, może ktoś pomoże uzupełnić?

Współczynnik „wypalenia kubków smakowych”: 88%

Smakowitość:
* mango lassi – 8/10
* lamb vindaloo – 7,5/10
* naan – 6/10
* naan czosnkowy – 8/10
* peshawara naan – 9,5/10