Wyszukiwarka

Shake jak z Pulp Fiction – Strawberry Shake (Gourmet Burger Kitchen, Edynburg)

WP_20131020_056Tego dnia zjadłem zdecydowanie za dużo. Właściwie po mieście przestałem chodzić i poruszałem się turlając ulicami, dlatego na wieść o deserze miałem mieszane uczucia, niemniej jednak deseru nie odmawiam i z lekką obawą w sercu poprowadzony zostałem przez mojego przewodnika i jego wybrankę serca (zresztą fankę naszą). Towarzysząca mi Z. również miała mieszane uczucia, ale nasza miłość do słodkiego zwyciężyła. I dobrze.

Dotarliśmy do miejsca, gdzie niegdyś serwowano najlepsze burgery w Edynburgu, ale wedle opinii ludzi zaczęli partaczyć sprawę. Poza tym na burgery miejsca i tak nie było, było miejsce na Shake’i, które ponoć też mają rewelacyjne. Wybór niemały, ale zarazem dość klasyczny. Ja zdecydowałem się na truskawkowy, którego Dino (przewodnik) określał jako „mój ulubiony, dopóki nie spróbowałem czekoladowego”. Dlaczego nie wziąłem więc czekoladowego? Bo nie przepadam za wyrobami czekoladowymi, które czekoladą nie są, ani lodów, ani shake’ów, ani nic innego. Nie przemawia to do mnie jakoś szczególnie.

Przemawia do mnie jednak wiaderko, które dostałem. Naprawdę spore. Zaglądam pełen ciekawości do środka i kolor robi na mnie pozytywne wrażenie, łagodny różowy. Do tego dochodzi delikatny aromat – jest nieźle. Co ja gadam, jest lepiej niż nieźle, jest bardzo dobrze. Biorę pierwszy, dość potężny łyk i znajduję się tam, gdzie Charlie Sheen jest co weekend – czyli w raju na ziemi. Shake jest gęsty i zimny, ale nie mrozi nam tyłu czaszki, jak to czasem ma miejsce przy niektórych tego typu produktach i lodach.

Smakowo – jestem przekonany, że nie używają lodów ze sklepu, bo jeśli tak, jakim cudem mogą mieć tak naturalny smak? Poza tym na potwierdzenie mojej tezy mamy jeszcze drobne kawałki owoców w samym shake’u, a co za tym idzie, tu musiały pojawić się naturalne truskawki, prawda? No właśnie. Napój jest na równi truskawkowy i mleczny, gęstość napoju mogłaby sugerować jakiś jego ciężar, ale tak nie jest. Shake jest lekki i idealny na deser po każdej uczcie, jaką możecie sobie wyobrazić. Jest też go sporo i idzie się nim zalać. Ale to plus, zwłaszcza jeśli przypomnicie sobie, jaki jest dobry. Jeśli kiedykolwiek piliście shake’i w Macu i wam smakowały i nie chcecie tego zmieniać, nigdy nie pijcie tego cuda. Ja przez najbliższe pół roku nie tknę żadnego innego shake’a. Ciągle mam w pamięci smak tego.

Teraz wreszcie rozumiem dlaczego Mia Wallace była skłonna wydać 5$ na shake’a. Musiał być równie dobry jak ten. Powiem wam szczerze, jeśli gdzieś zobacze Gourment Burger Kitchen, nie zawaham się tam wstąpić i wypić kolejnego. Warto.

Lokalizacja: Gourmet Burger Kitchen,  137 George St, Edinburgh, Midlothian EH2 4JY, Wielka Brytania

Cena: 4.05 £

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: Napoje mleczno – lodowe nie tuczą.