Wyszukiwarka

Statkiem po Wełtawie z obiadem i jazzem na żywo

Cena: 350 Kč + 590 Kč za bilet na statek

Środek lata, wieczór, Praga, a ty płyniesz sobie statkiem po Wełtawie i słuchasz na żywo miejscowych jazzowych grajków, całkiem nieźle obsługujących swe instrumenty, gorzej śpiewających (trudno wymagać murzyńskiego głosu od Czecha). Nie pisałbym o tym – w końcu to ani blog turystyczny, ani muzyczny – gdyby nie to, że podczas 2,5-godzinnego rejsu serwowano posiłki. I właśnie nimi się teraz zajmę.

Na przystawkę: jemná kachni paštika na polštářku z listového těsta s rukolou a brusinkami. Mówiąc prościej, pasztet z kaczki z żurawiną, ciachem z kminkiem z ciasta francuskiego i ozdabiającą całość rukolą (można zjeść, ale po co?). Pasztet delikatny, niby z wyższej półki, ale zwyczajnie niezły. Świetnie komponuje się z żurawiną (żadna nowość). Za kminkiem nie przepadam (wiem, połowa potraw z kuchni czeskiej go zawiera) – ciacho zjadłem tylko dlatego, że byłem głodny. Danie malutkie, wręcz maciupkie, ale to przecież przystawka – trudno oczekiwać tysiąca kalorii.

Na drugie: kuřecí steak na rozmarýnu a gratinované brambory. Czyli pierś z kurczaka na rozmarynie z ziemniakami. Pyry podane naprawdę ciekawie: pocięte na talarki, a następnie ułożone w kostkę. Co więcej, wrażenia wzrokowe tylko podkreślają wrażenia smakowe. Kura delikatna, taka jak lubię – z wierzchu lekko chrupią, wewnątrz mięciutka. Całość oblana sosem śmietanowym z dodatkiem zielonego pieprzu, doskonale pasującym i do ziemniaków, i do kurczaka. No i porcja odpowiednia – może nie XXL, ale dało się najeść.

Skosztowałem też lazanii z sąsiedniego talerza. Lazanii wegetariańskiej. A mimo to zabójczo smacznej! Bez mięsa, za to z sosem pomidorowym tak wybornym, tak mocno pomidorowym, że chyba nigdy wcześniej nie jadłem lepszego. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję podróżować jazzowym wehikułem, nie bójcie się brać menu wegetariańskiego – ta lazania jest tego warta!

A na deser: lody. A właściwie sorbet. Jedna gałka. Ale za to jaka! Lepszych zmrzlin o smaku jeżyn / owoców leśnych ze świecą szukać. Zupełnie jakby ktoś zamroził owoce, wyjął i zmiksował. Zaraz, zaraz… No tak, przecież to sorbet.

Wycieczka fajna – bardziej z uwagi na jazz na żywo niż widoki, które aż tak tchu w piersiach nie zapierają. No i jedzenie smaczne, a nie od dziś wiadomo, że gdy żołądek jest zadowolony, to i we wszystkich aspektach życia układa się wzorowo!

Smakowitość:
* jemná kachni paštika na polštářku z listového těsta s rukolou a brusinkami – 6/10
* kuřecí steak na rozmarýnu a gratinované brambory – 7,5/10
* domácí zeleninové lasagne – 9/10
* ovocný sorbet – 9/10

Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: 87%

Obsługa: wzorowa