Wyszukiwarka

Nagrody im. Złotego Przewodu Pokarmowego za rok 2013 FAST FOOD

bang 2Najbardziej oczekiwany ranking roku powrócił. Panie i Panowie, przed nami kolejna edycja Nagród im. Złotego przewodu pokarmowego w kategorii Fast Food. Miniony rok obfitował w kilka nowości, parę powrotów starych znajomych, kilka świetnych pozycji, a także w spektakularne porażki. Przed wami najbardziej subiektywny ranking tego, co było do zjedzenia w największych sieciówkach w kraju.

Rozczarowania 2013

Trochę tego było. Zdarzyło się, że ktoś ewidentnie pokpił sprawę i dał nam chłam a nie porządne żarcie. Pierwotna lista miała jakieś 11 pozycji, w drodze dobroduszności okroiłem to do 7. I z tej tragicznej siódemki już nic więcej nie jestem w stanie wyrzucić. Najgorszymi fast foodami 2013 zostają:

7. French Mustard Whopper (Burger King)

Przykład jak zarżnąć burgera z potencjałem na 8,5/10. Pozbawmy smaku i wyrazistości jego główne składniki – przecież to takie proste. A jednego nie dajmy wcale, albo dajmy tak mało, żeby trzeba go było szukać przy użyciu ekip policyjnych, straży granicznej i DEA. Od czasu French Mustarda bardzo rzadko zaglądam do Burger Kinga. Zabił on moją miłość dla nich.

6. Beef Ser (Burger King)

Czyli co się dzieje, gdy prażona cebulka psuje, a nie naprawia danie (czaicie to w ogóle?). Paskudnie wyważony burger, kolejny dobry pomysł zabity przez niedbałą realizację. To nie był dobry strzał Burger Kinga, oj nie był. Poza tym – chwal się dwoma serami – nie daj ich poczuć. Pieprzyć logikę.

5. Marco & Polo (KFC)

Spodziewałem się, że KFC upadnie w  okolicy maja, skoro styczeń rozpoczęli od tego badziewnego duetu. Składników mało i prawie niejadalne. Jakość kurczaka to jakiś żart, jedna z gorszych wariacji na temat i tak niezbyt rewelacyjnego klasyka. Niemniej jednak, do porażki roku nieco im brakuje.

4. Kurak (Burger King)

Budżetowa propozycja Burger Kinga to jakiś ponury żart. Ja wiem, że cena dość skutecznie ogranicza możliwości, jeżeli chodzi o rozbudowanie kanapki, ale przecież Cheese w Macu to klasyka gatunku i 2 razy lepsza rzecz, a nie jest jakoś dużo droższy. Najgorszy kurak w bułce jaki pojawił się w ofercie fast foodów w tym kraju. Well done Burger King, well done.

3.  Big Classic Western (McDonald’s)

Poprawiona wersja jednej z najgorszych kanapek w dziejach McDonald’s. Jak możecie się domyślić, niewiele lepsza. Od swojego poprzednika różnił się paroma detalami – więcej mięsa, czerwona sałata, ale łączyło je jedno – słabość i znikoma przyjemność z jedzenia. Bardzo zły rzut wujaszku Ronaldzie.

2. Big Western (McDonald’s)

Wpis, który wywołał niemałe kontrowersje. Kanapka, która wywołała u mnie zniesmaczenie i żal. Sucha, niewielka, niesmaczna. Jedynym plusem w niej była prażona cebulka. Cała reszta była dość blisko dna. Od kwietnia była liderem tego niechlubnego rankingu. Do czasu.

1. Kanapka Górska (McDonald’s)

Najbardziej bezlitośnie zamordowany całkiem niezły pomysł. Mięso smakuje jak papier, szynka nie smakuje jak powinna, rukoli nie czuć nic a nic, a cebulka występuje tylko w opisie burgera. Jedynym wyraźnym składnikiem był sos. Tylko sos ma być uzupełnieniem, a nie planem pierwszym. Ktokolwiek to wymyślił powinien się wstydzić. Rozczarowanie roku, bez dwóch zdań.

Po raz kolejny podium hańby zajął w całości McDonald’s. Tym razem bez kurczaka, tym razem z wołowiną.

Nagrody 2013

Tego też nieco było, parę rzeczy jednak postanowiłem celowo pominąć. W aspekcie nagród mamy jedną pozycję mniej niż w roku ubiegłym, a więc tyle samo wyróżnień co i rozczarowań.  A najlepszymi premierami 2013 były:

7. Qurrito (KFC)

Tak, dałem „zaledwie” 7,5, ale to tylko dlatego, że oczekiwania były sky-high. Poza tym, KFC posłuchało swoich fanów, którzy walczyli o Qurrito dzielnie i wytrwale i między innymi dlatego tenże klasyk ląduje na tej liście. A poza  tym, tak między nami mówiąc, naprawdę było dobre.

6. Whopper Bacon & Cheese (Burger King)

Dodaj do swojej najbardziej klasycznej kanapki bekon i ser, a otrzymasz jedyną wartą uwagi premierę w roku. Tak, to był jedyny ponadprzeciętny z nowych burgerów w Burger Kingu, na szczęście klasyczne połączenie smaków sprawdziło się tutaj doskonale i można było dobrze pojeść. Tęsknić za nim nie będę, ale wspominam miło.

5. New York Beef Classic (McDonald’s)

Powrót klasyka gatunku. Lubimy takie powroty, dobrych kanapek, o których się pamięta. Świetnie wyważona pozycja, bez żadnych szaleństw, ale przekonująca nas do siebie tym, co zawiera i tym, jak to się ze sobą łączy. Wracam do niej za każdym razem, gdy ona wraca do nas – mogłaby to robić częściej.

4. The B.O.S.S. (KFC)

Tuż za podium plasuje się kurczakowy odpowiednik najsłynniejszej kanapki świata (Big Mac – jeśli nie wiecie) zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Znowu oczekiwania były ogromne i udało się je spełnić. Może nie w całości, ale w dużej części. Soczysty, sycący z czerwoną cebulą i ogórkiem – jedna z ich najlepszych pozycji. W ogóle.

3. Roadhouse Classic (McDonald’s)

Obydwie cebulki w jednym burgerze, poza tym 2 kawałki mięsa, a na każdym plaster sera. To się nie mogło nie udać. I udało się, Roadhouse robił swoje, karmił dobrze i nawet jako tako zapychał. Składniki współgrały ze sobą, a jednym z cichych game changerów był wyśmienity sos. McDonald’s miał dobry rok.

2. Kanapka Drwala (McDonald’s)

Druga najwybitniejsza kanapka w dziejach McDonalda i lekka degradacja w stosunku do roku 2012. Ale to wciąż Drwal. To wciąż jedna z najbardziej zapychających buł ever. Poza tym, że zapycha, robi to w świetnym stylu. Ten ser, to mięso, ta cebulka i ten bekon i sos. Ta doskonała harmonia smaku i kalorii. Zimowy evergreen.

AND THE WINNER IS

1. Podwójny McRoyal (McDonald’s)

Nie mogło być inaczej. Najlepsza kanapka, jaką McDonald’s kiedykolwiek wypuściło, wróciła i była tak samo świetna jak wtedy, gdy jadłem ją jakieś 5 lat temu. Najwięcej mięsa, najlepiej doprawione. Geniusz prostoty i stylu. Coś, co powinno być na stałe w menu. Coś, co powinno stać w Serves jako „wzór burgera w fast foodach”. Coś, za czym tęsknię i mam nadzieję że wróci.

Rok 2013 stał pod znakiem spektakularnych powrotów. Qurrito, NYBC, Roadhouse, Drwal i on sam, król Podwójny McRoyal. I mimo że nihil novi, to na takie powtórki to ja się piszę.

A na sam koniec nagroda specjalna oraz jeden karny kutas.

Zarówno nagroda, jak i karniak lecą do Maca. Za to samo. Za podwójnego McRoyala. Dzięki, że go przywróciliście – szacun. Ale czemu do cholery zdjęliście go z menu? Za to hejcik.