Wyszukiwarka

Ka udon bar (Kraków)

To jedno z tych miejsc, na które najbardziej liczyłem w Krakowie i to, które najbardziej mnie rozczarowało. Na całe szczęście tylko i wyłącznie przez moją głupotę.

SHOKU (Warszawa)

Mam tę knajpkę na liście „muszę odwiedzić”, odkąd przeprowadziłem się do Warszawy. Taki azjatycki mix – sporo Japonii, trochę Korei, trochę Chin, bez silenia się na jakąś super autentyczność. SHOKU raczej można zamknąć w ramach terminu „fusion”, czyli kapka tego, kapka tamtego, coś od siebie i – voila! – mamy danie, a w zasadzie całą kartę.