Wyszukiwarka

Duff Beer + Duff Grape, czyli ulubione piwo Homera Simpsona

Producent: Duff Beer UG

Cena: 28 Kč

Wiecie, że brokuły mogą zabić? Albo że indyki to jedyne zwierzęta mądrzejsze od ludzi? Niestrzeżone śniadania są najwspanialszą z zakazanych rzeczy, w Afryce muszą mieć jedzenie, a najlepiej na elektryce znają się Amiszowie? Jeśli nie, to prawdopodobnie nigdy nie poznaliście bliżej Homera Simpsona – wygrywającego z anoreksją, który chciałby umrzeć zadławiwszy się jedzeniem. Jeśli tak, to poznaliście też Duffa – jego ulubione piwo.

Duff Beer
Alkohol: ~ 5%

Homer zrobiłby tak: wziął sześciopak w łapę (prędzej puszek niż butelek), przespacerował się na kanapę i zaczął swoją wegetację przed telewizorem. Ewentualnie wybrałby opcję ogrodową, poprzedzoną zwięzłym: – Panie Hamak, przygotuj się na spotkanie z panią Zadek!

Przed spożyciem Duffa chłodziłem je jakieś dwa tygodnie – nic więc dziwnego, że początkowo wchodziło jak woda. Smak? Typowy dla wszystkich koncerniaków. Z wyczuwalną goryczką, ale nie za mocną – to przecież też produkt masowy, tylko target trochę inny.

Od połowy piwa robi się jednak coraz gorzej. Duff traci smak, szybko się wygazowuje, robi się bardziej gorzki, a przy tym bardziej płaski, jeśli wiecie, o czym mówię. W serialu wydawało się, że ulubiony browar Homera jest palce-lizać-smaczny. A gdzie tam! Jest tylko tępy ból. A jak się człowiek położy, przeradza się on w prawdziwą kanapkę bólu. Tyle że zamiast bekonu jest agonia.

Wygląda na to, że legenda Duffa skończyła się podobnie jak lata 60. dla Simpsona tego dnia w 1978…

Smakowitość: 4/10
Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: 0,33%

Duff Grape
Alkohol: 2,9%

Miłosierny Boże, który pobłogosławiłeś rodzaj ludzki dwoma rodzajami zupy z małży, czy istnieje jeszcze szansa na poprawienie wizerunku marki-legendy?

No pewnie! Wystarczy zmieszać słabe piwo z grejpfrutową lemoniadą. – Nie mogę wziąć ich pieniędzy, nie mogę dodrukować sobie pieniędzy, muszę pracować na swoje pieniądze! Może po prostu położę się i umrę? – pomyśleli właściciele marki Duff. Potem się rozmyślili i zakasali rękawy.

Smakuje trochę jak Fanta, tyle że z grejpfrutem. Słodkim grejpfrutem. Na moje trochę za słodkim. Nie wiem, czy grejpfrutowa cierpkość pasuje do piwa, ale tu by się jej trochę przydało. Poza tym jest naprawdę nieźle. Kolejny radler, który w jakimś tam stopniu podbił moje serce.

I jak tu sobie siedzę i piszę, to wszystkie te pyszne wspomnienia wracają. Chciałbym by Bóg dożył tej chwili i to zobaczył. Bo to nie tylko o piwo. Tu chodzi także o braterstwo, o wolność, o 3 dni odkąd nie miałem go w ustach… Zaczynam mieć drgawki!

Smakowitość: 6+/10
Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: 0,33 z wetkniętą ćwiartką grejpfruta