Wyszukiwarka

10 najlepszych zup

10zup

Mówi się, że zupa to nie obiad. Ale czy coś lepiej rozgrzewa niż gar gorącej zupy? A że zima się zbliża, to przedstawiam dziś 10 swoich ulubionych.

Wybór był trudny. 10 zup to stosunkowo niewiele. Na tyle, że w przedbiegach odpadły: ogórkowa, czosnkowa w czeskim wydaniu, gulaszowa i barszcz ukraiński. Cóż, życie składa się z ciągłych kompromisów.

Dajcie znać, jakie zupy są dla Was najlepsze. Domyślam się, że mój ranking dla wielu osób może się wydać dość kontrowersyjny, dlatego z chęcią poznam inne spojrzenie na ten temat.

10. Dyniowa

Sezon na dynie w pełni, więc siłą rzeczą – zupa dyniowa musiała się tu znaleźć. Lubię ją choćby dlatego, że jest raczej prosta w przygotowaniu. Najlepsze jest jednak to, że w bardzo prosty sposób można zmienić jej charakter, dodając albo ostrą papryczkę, albo curry, albo dolewając mleczka kokosowego. Dynia jest raczej delikatna w smaku i przyjmie (prawie) każdą przyprawę. Zachęcam do eksperymentowania!

Gdzie zjeść: W tym sezonie jeszcze nigdzie nie jadłem.

foodiesfeed.com__pumpkin-soup2

9. Cebulowa

Najlepiej bardzo gęsta, na winie, z grzaneczkami i ciągnącym się serem. Problem w tym, że jej przygotowanie wbrew pozorom nie należy do najprostszych, a znalezienie smacznej i zgodnej z powyższym opisem też nie jest takie łatwe. Jeśli macie namiary na dobrą cebulową, to dajcie znaka!

Gdzie zjeść: Patrzy wyżej, wciąż szukam. Szczęścia upatrywałbym w restauracjach francuskich lub czeskich. Może Ceska Hospoda?

DSC09392-Kopiowanie

8. Soljanka mięsna

Czasem myślę, że NIE MA lepszej zupy na kaca. Wtedy patrzę jednak na numerki 6, 4, 3 i 1 z tego zestawienia i się przez długi czas bardzo mocno zastanawiam. Po przeanalizowaniu wszystkich „za” i „przeciw” zawsze jednak dochodzę do wniosku, że to soljanka jest najlepszym kacobójcą.

Gdzie zjeść: Kahuna przy Rynku Jeżyckim. Smaczna i tania.

fot. Szymon Kiżewski
fot. Szymon Kiżewski

7. Czernina

Stosunkowo niedawno spróbowałem jej po raz pierwszy, bo zawsze miałem pewne obawy… No bo jak to, zupa z KRWI kaczki? Z opisu zapowiada się mało zachęcająco, ale smakuje naprawdę dobrze! Czernina ma lekko słodkawy smak i słyszałem, że niektórzy rodzice mówią swoim dzieciom, że to zupa czekoladowa – trochę żałuję, że nikt mnie tak nie zachęcał, gdy byłem młodszy.

Gdzie zjeść: W Gospodzie Poznańskiej znajdziecie niezłą (i chyba tylko czernina daje tam radę), jadłem też w Elite, też mi smakowała, ale restaurację zamknięto.

fot. Szymon Kiżewski
fot. Szymon Kiżewski

6. Rosół

Matka wszystkich zup. Dla wielu z Was także królowa. Sam AŻ TAK wielkim fanem rosołu nie jestem. Szanuję, doceniam, lubię, ale znam smaczniejsze zupy. Oczywiście mówię nie o rosole z kostki, a o tym z kur wielu (kiedyś ten żart mnie bawił, serio). Najlepiej wjeżdża z domowym makaronem. Obiad u babci bez rosołu? Takie rzeczy zdarzają się tylko w Święta.

Gdzie zjeść: W domu, u mamy lub u babci.

foodiesfeed_Fotor

5. Krem z pomidorów

Pomidorową jem od dzieciństwa i bardzo ją lubię, ale dopiero krem z pomidorów rzucił mnie na kolana. Na najlepsze trafiam we włoskich knajpach – nie wiem, z czego to wynika, może mają dostęp do najlepszych świeżych pomidorów? Albo lepiej „zarządzają” odpowiednim balansem przypraw i ziół? To chyba to.

Gdzie zjeść: Suszone Pomidory, Brocci, Racja Mięsa – wszędzie tam mi smakował. Generalnie sporo knajp go serwuje i duża część z nich robi to dobrze.

DSC09360-Kopiowanie

4. Żurek w chlebie

Wspaniała zupa. Koniecznie z jajkiem, koniecznie z dużą ilością białej kiełbasy, z boczkiem i koniecznie w chlebie. Zupa to nie obiad? Nie w tym przypadku! Żurek z takim wkładem potrafi nasycić nawet największego bydlaka, a w przypadku, gdy zdecydujemy się na zjedzenie „naczynia”, to prawdopodobnie tego dnia zrezygnujemy z kolacji. Świetna rzecz na kaca, stawia na nogi!

Gdzie zjeść: W Wiejskiej Chacie znają się na rzeczy. Najlepszy robiła jednak moja mama na przyjazdy gości z zagranicy.

fot. Szymon Kiżewski
fot. Szymon Kiżewski

3. Pho

Jedna z moich najnowszych miłości. Można powiedzieć: rosół z Wietnamu. Mięsny bulion z makaronem i plastrami wołowiny, doprawiony chili, kolendrą, imbirem, czosnkiem czy ryżem. W dodatku bardzo sycący, tym bardziej że najczęściej podaje się go w naprawdę dużych talerzach. Mógłbym jeść codziennie!

Gdzie zjeść: W Warszawie w Pho14, w Poznaniu na pewno w Thanh Ha. Słyszałem też dużo dobrego o pho ze śródeckiego Raju, ale jeszcze nie miałem okazji spróbować.

2. Barszcz z uszkami

Wigilijna klasyka. Czekając na Boże Narodzenia, przede wszystkim czekam na barszcz z uszkami. Po pierwsze dlatego, że uwielbiam barszcz. W każdej postaci: z proszku, ukraiński, świąteczny. Każdy. Po drugie z prostego powodu: uszka są zajebiste. I tyle. Bez barszczu z uszkami nie ma Świąt, kropka.

Gdzie zjeść: W Wigilię z rodziną.

eating-78222_1920

1. Ramen

Zdecydowanie moja ulubiona zupa. Duża, sycąca, zazwyczaj na mięsnym bulionie i pełna przypraw. W ogóle dużo się w niej dzieje – mnóstwo makaronu, tu jakieś mięso, tu jakieś warzywo, tu jajeczko z płynnym żółtkiem, tu to, tu tamto. Talerz ramenu zastąpi obiad. A może nawet obiad z kolacją. Dlatego tak bardzo żałuję, że w Polsce wciąż jest tak mało popularny i w większości przypadków niestety drogi. Ale może kiedyś się to zmieni!

Gdzie zjeść: W Poznaniu YetzTu. Słyszałem, że najlepszy w Polsce jest do dostania w Krakowie, w Ramen Girl – od tego momentu odkładam na wyjazd do Małopolski.

Ramen_by_avlxyz_at_Ajisen_Ramen,_Melbourne

Widzę zdziwienie wypisane na Waszych twarzach. Z czym się ze mną zgadzacie, a z czym nie? Jaka zupa króluje na Waszych talerzach? Piszcie w komentarzach!