Wyszukiwarka

15 rzeczy, bez których Twój grill się nie uda

grill

Mówi się, że Polacy grillują w Majówkę i jest to prawdą. Sam jednak jestem zdania, że robią to, póki aura sprzyja. Stąd publikuję ten poradnik już po pierwszym tegorocznym „boomie”.

Uwielbiam grillować. To jeden z moich ulubionych sposobów na spędzanie wolnego czasu w ciepłe miesiące, a przy okazji jeden z najbardziej „moich” smaków. Odnoszę wrażenie, że podejście do grillowania zmienia się wraz z wiekiem – jestem mniej więcej na początku drogi, kiedy bardziej niż „ile piw dziś wypiję” zaczyna liczyć się to, co położę na ruszt.

Poniższy poradnik na pewno nie będzie więc dla wszystkich – osoby, które grilla traktują tylko i wyłącznie jako możliwość nawalenia się, raczej wiele cennego tutaj dla siebie nie znajdą. Z drugiej strony nie jest to też przewodnik dla facetów, którzy na grilla potrafią przeznaczyć pół wypłaty, będąc prawdziwymi pasjonatami, a więc trochę fachowcami-samoukami w tym temacie. Mówiąc inaczej, ten tekst kieruje do totalnych amatorów grillowania, którzy chcą być w tym ciut bardziej pro.

Pamiętaj też o tym, że tematyka grillowania jest baaardzo szeroka – tutaj w zasadzie tylko „prześlizgnąłem się” po poszczególnych sprawach. Jeśli o którejś z nich chcesz się dowiedzieć więcej, to masz dwie opcje: albo googlać i szukać na własną rękę, albo zagadać w komentarzach – zawsze o czymś konkretniejszym mogę przygotować bardziej szczegółowy tekst, samemu uprzednio zgłębiając temat.

photo-1458130535563-1729c33181cd

Tymczasem, przechodzę do meritum. Bez czego Twój grill się nie uda?

1. GRILL

Podstawa, bez której nie można się obejść. W końcu na czymś trzeba przygotować nasze smakołyki, prawda? Jeśli grillujesz sporadycznie i ograniczasz się do kiełbasy i piersi kurczaka, nie potrzebujesz niczego wymyślnego. W skrajnych przypadkach może być to nawet grill jednorazowy, ale zachęcam do wydania kilkunastu złotych na większego grilla na nóżkach, który przy dobrych wiatrach przetrzyma więcej niż jedno użycie.

Jeśli jednak lubisz grillować, robisz to często i dość masz śląskiej, warto wydać trochę więcej pieniędzy na grilla, który po pierwsze jest większy, a po drugie solidniejszy. W przedziale cenowym 50-100 zł można znaleźć całkiem ciekawe propozycje. Dla przykładu ten wygląda całkiem sensownie i przy odpowiednim rozpaleniu grilla, można spróbować przygotować na nim jakiś stek. Warto jednak wydać ciut ponad stówkę na prostokątnego grilla, który posiada takie proste udogodnienia jak drewniane podpórki na przyprawy, sosy i marynaty, co znacząco ułatwia grillowanie. Sam posiadam coś w tym stylu i służy mi już trzeci sezon (trzeba pamiętać o regularnym myciu go – przyznaję, jest to dość upierdliwe). Ważne: warto, aby był to grill na kółkach – ogromnie zwiększa to jego mobilność!

Oczywiście jeszcze więcej oferują grille droższe, kosztujące po kilkaset złotych – wciąż nie są one jednak w moim zasięgu. Jeśli grillujemy we własnym ogrodzie, to warto się zastanowić, czy nie lepszym rozwiązaniem będzie grill wolno stojący, betonowy lub z kamienia. To jest jednak temat na dłuższą rozkminę, osobny tekst, a może i osobnego bloga. Moim marzeniem jest jeżdżąca grillo-wędzarnia, ale póki co to trochę takie marzenie ściętej głowy – tym bardziej, że nawet jeśli bym już na nią odłożył, to nie bardzo miałbym gdzie ją trzymać i gdzie z niej korzystać.

Grillowanie na balkonie? W Polsce raczej odradzam.
Grillowanie na balkonie? W Polsce raczej odradzam.

2. NIEZBĘDNE AKCESORIA

Są osoby, które grillują bez żadnych akcesoriów, jeśli jednak chcemy zrobić to w sposób komfortowy, warto zaopatrzyć się w podstawowe narzędzia. Przede wszystkim coś do przekładania mięsa – zwykłe szczypce będą okej (najlepiej z rączka, która nie przewodzi ciepła, żebyśmy mogli pewnie ją chwycić). Nieoceniony okaże się także dobry, ostry nóż – do nacinania kiełbas, krojenia mięsa i innych tego typu czynności. Nie jestem zwolennikiem grillowania na aluminiowych tackach – moim zdaniem to zaprzeczenie idei grillowania – ale w przypadku niektórych potraw (takich, które mogą spaść z rusztu) są one jednak nieocenione. Warto mieć je na podorędziu, zwłaszcza jeśli organizujemy grilla, na który każdy coś ze sobą przynosi. Pomocne mogą okazać się także wykałaczki – zwłaszcza te długie, do szaszłyków.

3. WĘGIEL I ROZPAŁKA

Kwestia fundamentalna. Dobre rozpalenie grilla to podstawa. Żar musi być mocny i gorący, a płomienie powinny buchać tylko w uzasadnionych przypadkach dla uzyskania odpowiedniego efektu.

Węgiel drzewny, brykiet czy drewno – na czym najlepiej grillować? Cóż, to wszystko zależy. Jeśli zamierzamy grillować krótko, lepszy będzie węgiel drzewny, który rozpala się i pali stosunkowo szybko. Na przygotowanie kiełbasy czy kaszanki będzie w sam raz. Gdy jednak zamierzamy przy grillu posiedzieć trochę dłużej i chcemy zjeść większe kawałki mięsa, lepiej zainwestować w brykiet, który nie tylko rozpala się dłużej i dłużej się pali, ale też osiąga wyższą temperaturę. Z kolei dobrze wysuszone drewno z drzew liściastych z racji na trudniejszą dostępność jest raczej przeznaczona dla prawdziwych smakoszy – tym bardziej, że dzięki użyciu takiego „paliwa” mięso staje się bardziej aromatyczne.

Czym rozpalać? Jestem większym zwolennikiem rozpałki w kostkach niż tej w płynie – jakoś do cieczy nie mam zaufania, tym bardziej że trochę trudniej jest ją kontrolować. Ważniejszym pytaniem jednak jest, jak to skutecznie robić? To zadanie znacząco ułatwia komin do rozpalania, a już na pewno jego użycie nie męczy tak, jak staromodne dmuchanie na żar. Generalnie metod na rozpalanie jest całe mnóstwo – od najprostszych po bardziej skomplikowane i wręcz abstrakcyjne. Daj znać w komentarzach, czy chciałbyś o nich przeczytać ciut więcej. Mógłbym się poświęcić i przynajmniej kilka z nich przetestować.

Grillowanie na plaży - uwielbiam to!
Grillowanie na plaży – uwielbiam to!

4. MIĘSO

Nie żeby grillowanie warzyw i owoców było czymś złym, ale dla mnie na grillu zawsze liczyło się tylko mięso. Począwszy od standardów w postaci kiełbasy, kaszanki czy karkówki, po grubsze rzeczy takie jak steki, karmelizowany bekon czy wypasione szaszłyki.

Najważniejsze jest to, by kupować mięso dobrej jakości. Warto sprawdzać skład: z ilu procent mięsa składa się dany produkt i jakiego jest ono rodzaju. Czym innym jest polędwica wołowa, a czym innym mielone mięso oddzielane mechanicznie. Dobrej jakości mięso jest smaczniejsze, ale też droższe i nie każdy może sobie na nie pozwolić. Tyle że czasem lepiej kupić jedną bardzo smaczną kiełbasę niż trzy byle jakie.

5. PRZYPRAWY I MARYNATY

Wyznaję prostą filozofię: nawet najlepsze mięso warto doprawić. W przypadku kiełbas posługuję się gotowymi mieszankami (szukajmy tych bez glutaminianu i tym podobnych bzdur), ale gdy już mówimy o grubszym kawałku mięcha, stawiam na autorskie marynaty. Nie mam na nie jednego, sprawdzonego przepisu – zawsze trochę eksperymentuję, dodając składniki na oko. Do przygotowania dobrej marynaty wystarczy oliwa, cebula, czosnek, pieprz i sól, ale dla uzyskania ciekawszych efektów warto dodać do tej mieszanki ostrą papryczkę, drobno pokrojony korzeń imbiru, odrobinę miodu, czy musztardę z widocznymi ziarnami gorczycy. Należy też pamiętać, by zamarynowane mięso włożyć na kilka godzin do lodówki – inaczej nie przesiąknie smakiem marynaty! Masz sprawdzone przepisy na doprawienie mięs? Pisz w komentarzach!

Burgery na grillu? Dałoby radę. Musisz jednak zadbać o dobre mięcho i odpowiednią moc. No i to ciut trudniejsze niż ugrillowanie kiełbasy.
Burgery na grillu? Dałoby radę. Musisz jednak zadbać o dobre mięcho i odpowiednią moc. No i to ciut trudniejsze niż ugrillowanie kiełbasy.

6. SOSY

Dobrze zamarynowane mięso niby nie potrzebuje towarzystwa dodatkowych sosów, ale jestem z tych, które je po prostu lubią. Keczup i musztarda to pozycje obowiązkowe na każdym grillu. Warto zainwestować w jakiś dobry keczup – sam najbardziej lubię Włocławek. Kupowanie Tortexu lub innych wynalazków, które smakują wprost obrzydliwie, traktuję jako obrazę. Jeśli chodzi o musztardę, to tutaj wybór mamy znacznie szerszy, bo jej rodzajów jest znacznie więcej. Mnie najbardziej smakują warianty słodko-ostre, ale to tylko moje upodobanie – każdy ma własne.

Należy pamiętać, że w USA to, co my nazywamy grillem, Amerykanie uznają za „barbecue”. A stąd już niedaleka droga do sosów BBQ, które doskonale smakują z mięsami. I w ich przypadku mamy sytuacją podobną do musztardy: nie istnieje jedyny słuszny rodzaj tego sosu – jest ich niezliczona ilość. W Polsce wiele z nich wciąż jest trudno dostępnych, a te, które są w sprzedaży w marketach, zazwyczaj pozostawiają wiele do życzenia. Warto poszukać innych marek, od siebie polecam chociażby sosy Jacka Danielsa, czy te od HP.

7. PIECZYWO

Są dwie szkoły grillowania: wg jednej je się mięso i dodatki na talerzach i przy użyciu sztućców, z kolei druga mówi o nadrzędnej roli pieczywa, które dla pyszności z rusztu jest i talerzem, i nożem, i widelcem. Obie się wzajemnie nie wykluczają i obie są słuszne: wszystko zależy od otoczenia, w jakim biesiadujemy. Jeśli mamy do dyspozycji stół i możliwość komfortowego jedzenia przy pomocy sztućców, sprawa jest prosta. W innych przypadkach polecam zaopatrzenie się w większą ilość pieczywa.

8. NAPOJE, RÓWNIEŻ TE ALKOHOLOWE I WODA

Brak czegoś do picia na grillu to jeden z największych błędów, jakie możesz popełnić. Gorsze byłoby chyba tylko zrezygnowanie z wołowiny na rzecz cukinii i bakłażana. Dobrze doprawione mięso trzeba czymś popijać, a nic nie wprawia w dobry nastrój podczas rozpalania grilla, jak zimne piwo. Dlatego na grilla polecam napoje alkoholowe, aczkolwiek raczej niskoprocentowe. Przede wszystkim piwo, ale raczej eurolager, niż browar rzemieślniczy, zwłaszcza jeśli na temat tych drugich nie masz wystarczającej wiedzy. Nie każdy kraft będzie pasował do wołowiny i warto o tym pamiętać. Piwa koncernowe są za to na tyle płaskie i nijakie, że pasują do wszystkiego. Jeśli jednak jesteś piwoszem i znasz się na food pairingu, to nie tylko kup pasujące piwo dla siebie, ale weź też ze sobą kilka dla znajomych – może w ten sposób przekonasz ich do piwnej rewolucji.

A po co woda? Po czwartym piwie ludzie mogą zacząć o nią błagać, a poza tym nic nie gasi pożarów lepiej niż ona. Przezorny zawsze ubezpieczony, czy jakoś tak.

Grill bez piwa? Da się. Ale po co?
Grill bez piwa? Da się. Ale po co?

9. KOC I KRZESEŁKA

Jeśli nie organizujemy grilla ani u siebie w domu, ani w miejscu do tego przystosowanym, tylko gdzieś na łonie natury (oczywiście z zachowaniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa), to niezbędne staną się siedziska. Jeśli jesteście piękni i młodzi, wystarczy Wam byle koc. Nawet nie wiedziałem, że są teraz w sprzedaży koce piknikowe specjalne przemyślane na taką okazję. Prawdę mówiąc, wystarczy po prostu taki koc, jaki macie w domu. No chyba że liczycie na poklask towarzystwa, wtedy modny koc piknikowy na pewno się przyda.

Jeśli wśród Was są jednak osoby ciut starsze lub cierpiące na hemoroidy, to nie każcie im siadać na ziemi. Zainwestujcie w krzesełko turystyczne. Sam mam podobne i bardzo sobie chwalę. Parę razy użyłem go w innym celu niż przeznaczony, rozkładając je np. w tramwaju. Można? Można!

10. KOSZYK PIKNIKOWY

W czymś mięso i napoje trzeba przynieść. Oczywiście można skorzystać ze zwykłego plecaka, ale ładny kosz piknikowy to na pewno kolejny sposób na „pokazanie się” znajomym. Jeśli więc właśnie możliwość zaimponowania innym liczy się dla Ciebie w życiu, skuś się na bardzo stylowy kosz piknikowy, którego zawartość na pewno ukradłby Miś Yogi. Jeśli jednak cenisz sobie przede wszystkim względy praktyczne, zainwestuj w bardziej wypasioną torbę piknikową z komorą chłodzącą – przydatne, gdy grilla planuje się dopiero po dłuższej przejażdżce lub przechadzce.

photo-1440013152285-4af9cff35d94

11. WORKI NA ŚMIECI

Pamiętaj, że po dobrym grillu należy po sobie posprzątać. Jeśli organizujesz go na swoim ogrodzie, jest to dla Ciebie na pewno normalną rzeczą. To samo jednak należy zrobić w każdym innym miejscu. A jeśli w pobliżu nie ma śmietnika, to wypadałoby śmieci zabrać ze sobą i wyrzucić w miejscu do tego przeznaczonym. Nie śmieć!

12. FRISBEE, BADMINTON, PETANQUE

Jedna osoba rozpala grilla, inne piją piwo i ich to zadowala, ale są też tacy, którzy czas oczekiwania na karkówkę wolę spożytkować ciut bardziej aktywnie. Frisbee, badminton, czy petanque (francuskie „bule”)? To już zależy od Ciebie. Najlepiej to wszystko na raz.

13. GŁOŚNICZEK BLUETOOTH

Do pełni szczęścia brakuje już tylko muzyki. Głośniczek bluetooth podłączy się bezproblemowo do każdego smartfona, z którego dzięki takim aplikacjom jak Spotify, YouTube czy TIDAL możemy puścić w zasadzie dowolny kawałek na świecie. Jeśli jeszcze zainwestujemy w odpowiednio pojemnego powerbanka, do którego będziemy mogli podłączyć i głośniczek, i telefon, to możemy cieszyć się muzyką nieprzerwanie przez wiele godzin. Oczywiście, jeśli grillujemy w miejscu, w którym jest kilka piknikujących grup, nie przeszkadzajmy innym – w takim przypadku głośna muzyka jest niewskazana.

Ryba z grilla - najlepsza świeża!
Ryba z grilla – najlepsza świeża!

14. COŚ DO ODSTRASZANIA KOMARÓW

Prawdziwa zmora, która może popsuć nawet najbardziej wypasionego grilla. Co gorsza, nie spotkałem się jak dotąd ze środkami przeciw komarom, które są w 100% skuteczne. Jeśli jakiś znasz, to proszę, podziel się w komentarzach – być może w ten sposób uratujesz mojego najbliższego grilla!

15. DOBRY HUMOR I WSPANIALI ZNAJOMI

Nie znam osoby, która lubi grillować w samotności. Ani takiej, która robi to mimo złego humoru. Odpowiednie nastawienie i paczka zgranych znajomych – bez tego grille nie mają sensu. Mało tego, jeśli jest i humor, i przyjaciele, wśród których czujesz się najlepiej na świecie, to na dobrą sprawę niepotrzebny jest Ci drogi i wypasiony grill, najlepsze jakościowo mięsa w najpyszniejszych marynatach, czy bajery w postaci frisbee lub głośniczka bluetooth. Koniec końców i tak liczy się atmosfera, a ją tworzą przede wszystkim ludzie. Pamiętaj o tym!

Wszystko jasne? A może pominąłem coś, co według Was, niezbędne jest na każdym grillu? Piszcie w komentarzach!