Wyszukiwarka

7 grzechów głównych pizzerii

grzechpizza

Czy pizzerie muszą być tradycyjnie włoskie lub dowozić szamę „po kosztach” dla wszystkich? I czy szynka konserwowa na pizzy jest okej?

Czyli – mówiąc inaczej – co mnie wkurza na polskim rynku pizzy?

[alert]
Nie możesz się w tym wszystkim połapać? Sprawdź ranking najlepszych pizzerii w Poznaniu, by dowiedzieć się, które z nich warto odwiedzić w pierwszej kolejności.
[/alert]

1

1. Ciasto

Niezależnie od typu pizzy, w jakim specjalizuje się pizzeria, nikt nie chce jeść placków, które smakują jak guma. Ciasto może być zarówno cienkie i chrupkie, jak i grube i pulchne, dobrze smakując w każdym przypadku. Gdy jem pizzę opartą na podstawie czegoś gumowatego, to czuję się, jakby ktoś mnie próbował obrazić lub dać butem w ryj.

2

2. Ser

Nie chcę generalizować, ale na pizzy powinna leżeć mozzarella. Wiadomo, są wyjątki i odstępstwa, ale regułą jest mozzarella, która w jakimś stopniu się ciągnie – nie przesadnie jak na reklamach Pizzy Hut, ale też nie wcale. A już kategorycznie na pizzy nie powinno być pospolitego „żółtego sera”, który się nie rozpuszcza, a spieka, tworząc lekko twardawą skorupę. Okropieństwo.

3

3. Sos

Nie każda pizza musi być oparta na sosie pomidorowym, są różne odmiany, ale gdy już jest to ta bardziej tradycyjna wersja pizzy, to oczekuję, że z każdym kęsem nie będę czuć chamskiego, taniego koncentratu pomidorowego. Nie wymagam, aby pizza osiedlowa celująca w żywienie studentów codziennie przygotowywała sos na bazie świeżych pomidorów sprowadzanych z Włoch. Proszę tylko o jedno: niech nie używa do jego produkcji najtańszego koncentratu i weźmie ten droższy, z większym procentem pomidorów w składzie.

4

4. Jakość pozostałych składników

Czyli to, co poza sosem i serem kładzie się na pizzę. Uważam, że po szynce używanej do prostej kompozycji typu „prosciutto” lub „hawajska” można poznać, czy dana pizzeria przycina na składnikach, kręcąc placki jak najniższym kosztem, czy stawia na jakość. Właśnie dlatego szynka była jednym z kryteriów, które przyjęliśmy w rankingu poznańskich pizzerii. Konserwowa na „prosciutto” niestety nie jest problemem najpodlejszych punktów żyjących z dowozu, zdarzała się ona w miejscach popularnych i mocno polecanych. Co z tego, że inne pozycje z menu – wg relacji naocznych świadków – nie rażą aż tak bardzo, skoro pizza, którą zamówiłem, jest bardzo zła i po jej spróbowaniu mogę – całkiem słusznie – mieć wątpliwość, co do jakości innych składników stosowanych w danym lokalu?

5

5. Zbyt rozbudowane menu

Nie wiem, czy nie największa bolączka 99% pizzerii. Nienawidzę tego uczucia, kiedy przed złożeniem zamówienia muszę przebrnąć przez często bardzo podobnych do siebie 30-50 pozycji. Dokładnie tych samych, które są w każdej innej pizzerii – mogą się różnie nazywać, ale i tak koniec końców niemal wszędzie znajdziesz prawie identyczne kompozycje. Tak jakby „przyjęło się”, że każdy lokal musi mieć w menu pizzę taką, siaką i owaką. Przecież to totalna bzdura.

Może 10, może kilkanaście pizz w ofercie zamiast 30? Może w miejsce pizz zwyczajnych i „pizz bardziej wypasionych” – takich samych, ale z lepszym jakościową sosem i szynką – postawić WYŁĄCZNIE na te drugie? Czy warto być pizzerią „taką jak wszystkie inne”, czy może lepiej  przygotowywać wyłącznie swoje specjalności,? Czerwony Piec z Gdyni jest tu chyba najlepszym przykładem.

6

6. Brak określenia się

Znajdzie się sporo pizzerii, które chcą być jednocześnie włoskie, polskie i amerykańskie. Dla wszystkich, czyli dla nikogo. Jeśli jakiś lokal oferuje pizzę z kabanosem i cebulą, pozwala zamienić sos pomidorowy na barbecue i jednocześnie ma w menu „pizzę typu włoskiego” (samo sformułowanie wykręca moje bebechy), to wiedz, że coś jest nie tak. Pizzerie serwujące pizze na grubym cieście nie są żadną zbrodnią – i na nie jest miejsce na tym dość pojemnym rynku. Grzechem jest to, że właściciele nie potrafią złożyć deklaracji: „Robimy pizzę tak i tak i nie zamierzamy tego ani zmieniać, ani rozszerzać, by zyskać przychylność masowego klienta”.

7

7. Brak chęci wyróżnienia się

Polski świat pizzy zdominowany jest przez 2 rodzaje pizzerii: te, które dowożą wszystko i wszystkim i – w mniejszości – te pozycjonujące się jako „tradycyjne, włoskie”. Ten w gruncie rzeczy mały wybór bardzo mnie denerwuje. Czemu nikt nie serwuje pizzy w stylu chicagowskim? Co z pizzą francuską (jedno Bon Appetit wiosny nie czyni)? Kiedy w końcu jakieś eksperymenty, rzeczy szalone, ale nie przekraczające granic dobrego smaku? Irytuje mnie ta zachowawczość i brak wyrazistości. „Wyróżnij się!” – to powinno być naczelne hasło każdego wchodzącego w ten biznes.

8

BONUS: Oregano.

Niektórzy sypią go bez opamiętania. Subtelniej poproszę.

***

[icon-box icon=twitter width=1/3]
Bądź na bieżąco i obserwuj mnie na Twitterze.
[/icon-box]

[icon-box icon=photo width=1/3]
Najapetyczniejsze zdjęcia? Sprawdź na Instagramie.
[/icon-box]

[icon-box icon=user width=1/3]
Nie wiesz, gdzie zjeść w Poznaniu? Zapytaj w grupie na Facebooku.
[/icon-box]