Wyszukiwarka

Badanie czytelników bloga – wyniki i analiza

badanieopinii3

Ponad 1400 osób wypełniło ankietę!

Jestem w szoku, nie spodziewałem się, że chętnych będzie aż tylu. Wielkie dzięki!

Zapowiedziałem, że postaram się ją jakoś podsumować. Niniejszym to czynię. Trochę się rozpisałem, więc ciekaw jestem, czy ktoś to do końca przeczyta.

1

Od dawna wiedziałem, że czyta mnie więcej kobiet niż mężczyzn, nie sądziłem jednak, że różnice są tak duże. Statystyki dla bloga i dla Facebooka mówią o proporcji 60 do 40, a z Waszych odpowiedzi wynika, że ten dystans jest jednak większy. A może po prostu kobiety czytające tego bloga są po prostu bardziej aktywne i zwyczajnie chętniej wypełniły tę ankietę? Nie znam odpowiedzi na to pytanie.

2

Ponad połowa z Was jest w moim wieku, co mi bardzo odpowiada. Nie spodziewałem się, że aż 1/3 z Was jest ciut starsza – muszę to zapamiętać.

3

Zero zaskoczenia. Poznań król. Byłoby dziwne, gdyby recenzje knajp ze stolicy Wielkopolski czytali przede wszystkim warszawiacy.

4

Prawdę mówiąc nie wiem, po co zadałem to pytanie. Pozdrawiam 19 gimbusów, którzy mnie czytają – w Was jest przyszłość!

5

Jesteście tu od…. Aaa… Różnie to bywa. Fajnie, że wciąż przychodzicie i wciąż chcecie zostać.

6

Dobrze, że czytacie regularnie i dobrze, że nie robicie tego codziennie. Po pierwsze dlatego, że wpisy nie pojawiają się tutaj dzień w dzień, a po drugie, bo ja to robię każdego dnia i chyba wystarczy. Zobaczcie tylko, co ze mnie wyrosło.

7

Facebook króluje i nie jest to dla mnie zaskoczeniem. Bardzo cieszy mnie to, że aż 1/5 z Was o nowych tekstach dowiaduje się ze strony głównej bloga. Fejs czasem płata figle, ogranicza zasięgi itd., więc jeśli chce się być na bieżąco ze wszystkim, warto sobie wyrobić taki nawyk. 1 osoba wybrała newsletter – dawno nic nie wysyłałem.

8

15% nie śledzi mnie nigdzie – nawet nie wiedzą, co tracą. 23 osoby wybrały opcję „inne” i mam do nich dodatkowe pytanie: w jakich kanałach jeszcze jestem, bo najwyraźniej o jakichś zapomniałem?

9

Bardzo jestem rad z tego, że takie są odpowiedzi na to pytanie, bo zwyczajnie częściej pisać nie dam rady, a pisząc rzadziej, musiałbym sobie znaleźć jakieś nowe hobby, na które póki co nie mam żadnego pomysłu.

10

Tu ciekawostka: zazwyczaj nawet nie zdaję sobie sprawy, czy tekst jest długi, czy nie. W ogóle o tym nie myślę. Po prostu piszę. I wychodzi w sam raz. Super!

11

Kochacie rankingi, zestawienia i porównania! Mam pomysłów na kilka tego typu tekstów, więc będą Państwo zadowoleni. Większa liczba recenzji lokali gastronomicznych z Poznania? Średnia 2 na tydzień jest raczej nie do poprawienia. Recenzje spoza Poznania tylko wtedy, gdy gdzieś wyjadę. Totalnie wykluczam współpracę z korespondentami, jak bywało to w przeszłości. Później słyszałem, że ktoś uznaje Wygrywam z Anoreksją nie za blog, a za portal. Przy każdej takiej wypowiedzi miałem dreszcze. Recenzje produktów spożywczych? Tylko w formie video, zawsze minimum 1 w tygodniu. Subskrybujcie mój kanał na YouTubie, a będzie Wam dane. A porn foody będą. Cierpliwości.

12

Mniej tekstów poradnikowych? Czyli ten tekst się nie podobał? Żartuję. Prawdę mówiąc, nie wiem do końca czym jest kategoria „poradniki” na blogu. Teksty okołojedzeniowe będą się pojawiać. Od 2 do 4 w miesiącu. Czy to mniej niż wcześniej? Trochę tak, trochę nie, zależy jak patrzeć.

13

Moja osobista porażka. Przy następnej ankiecie (planuję robić jedną rocznie) chciałbym, aby „styl autora” miał +/- 50% odpowiedzi. A co.

14

Layout WzA jest do zmiany, chcę ją przeprowadzić w tym półroczu (wszystko zależy od $$$ na koncie), ale naprawdę fajnie, że obecny jest dla Was więcej niż akceptowalny.

15

Jestem lekko w szoku, bo nigdy nie uważałem swoich zdjęć za „ładne” (apetyczne bardziej). Miło że Wasza ocena jest tak pozytywna. Będę się szkolił dalej, by za rok dostać więcej „piątek” niż „czwórek”.

16

Dobrze i solidnie, ale mogłoby być lepiej. Ciekaw jestem, co jest dla Was nie dość rzetelne i konkretne – mógłbym postarać się o poprawę.

17

Taka czwóra na szynach z tego wychodzi. Trzeba się bardziej starać chyba.

18

1/3 czytelników mówi, że recenzje po zaproszeniu są niewiarygodne? No to sprawa jest prosta: więcej taka nie powstanie (zresztą ostatnia była publikowana w listopadzie). Zaczynamy nowy rozdział w historii bloga, a wszystkim knajpom, które chcą mnie zaprosić na darmową wyżerkę, licząc tym samym na darmową reklamę, mówię wyraźnie „no way”.

19

Napis „zaproszenie” na pierwszym zdjęciu w takich recenzji był chyba za mały. Dobrze, że następnego razu nie będzie.

20

Chyba trochę głupie pytanie, skoro większość z Was odpowiedziała na nie moim ulubionym „To zależy”.

21

Sądząc po komentarzach z pytania otwartego, a także z liczby odpowiedzi „żadne z powyższych”, troszkę wystraszyliście się tego pytania. Spokojnie, nie chcę robić z Wygrywam z Anoreksją bloga lifestyle’owego, nie chcę tu kilku równorzędnych tematów. Tu jedzenie zawsze wiodło, wiedzie i będzie wieść prym. Ale nie wykluczam, że w przyszłości będą pojawiać się teksty, w których tematyka szeroko pojętego „żarcia”, będzie stanowić tło dla głównych tematów. Tak jak tutaj czy tutaj. A po co, a komu to potrzebne? Mi. Nie znoszę nudy, czasem potrzebuję się oderwać, by zrobić coś bardziej kreatywnego. Ale spokojnie, takich tekstów w każdym miesiącu będzie niewiele – jeden, może dwa – a czasem pewnie będą takie, w których nie opublikuję ich wcale.

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Odpowiedzi na komentarze, pomysły i uwagi z ostatniego pytania

Zazwyczaj są to odpowiedzi na pojedyncze komentarze. Bywało jednak i tak, że kilka osób pisało o tym samym, wtedy podobne uwagi grupowałem w jeden „temat”. Nie odpowiadałem na hejty.

Kiedy pisało więcej autorów, było lepiej. Ceniłem wielość opinii.

Na blogu przez 5 lat przewinęło się kilkudziesięciu autorów, z czego kilkunastu pisało więcej i częściej. Większość z nich albo zrezygnowała sama, mówiąc mi o tym otwarcie, albo po prostu przestając pisać. Powody były różne i pewnie nie wszystkie znam: utrata zajawki, inne obowiązki, brak weny, założenie własnego bloga (tak zrobił zgadula ze swoim Hasztagiem Gastro – polecam wszystkim szczecinianom). Mniejszej części autorów po prostu podziękowałem, bo nie widziałem sensu dalszej współpracy. Powody były zawsze dwa: albo zbyt niski poziom tekstów (rzadziej), albo zbyt rzadkie pisanie (częściej).

Zmiana dokonała się w dużej mierze naturalnie. Ludzie przestawali pisać, a mi przestawało podobać się motywowanie i proszenie o kolejne teksty, więc po prostu robiłem swoje. W pewnym momencie de facto pisałem sam.

Wszystkim zaangażowanym w ten projekt jestem bardzo wdzięczny i bardzo za to dziękuję. Gdyby nie Oni, na pewno nie byłoby mnie w tym miejscu, gdzie jestem teraz.

Zmiana, która zaszła ma oczywiście dobre, jak i złe strony. Blog jest bardziej spójny, jego zasięg rośnie dynamicznie, a mi bycie kowalem tylko swojego losu odpowiada o wiele bardziej niż pokładanie nadziei w innych. Gdyby nie ta zmiana, raczej blog by dziś już nie istniał, gdyż prowadzenie Wygrywam z Anoreksją w tamtej formie zwyczajnie nie sprawiało mi już przyjemności.

Zdaję sobie sprawę, że różnorodność tekstów była czymś fajnym, tak jak i wielość opinii. Co jakiś czas będą pojawiać się wpisy z udziałem niektórych byłych redaktorów (jak tutaj i tutaj) lub innych blogerów (jak tutaj lub tutaj). To nie to samo, ale w chociaż niewielkim stopniu zapewni pragnienie „wielości opinii”.

Tamto WzA już nie wróci. Ktoś z Was w odpowiedzi na ostatnie pytanie napisał, że kiedyś fajna była ta „chemia” między redaktorami, która była efektem tego, że razem studiowaliśmy. Dziś drogi wielu z nas mocno się rozeszły, więc raczej byłoby o to trudno. Tak to w życiu bywa właśnie.

Rozumiem, że może się to komuś nie podobać. Może ktoś z Was był tu dla tekstów innych autorów. Jeśli za mną nie przepadacie, po prostu możecie przestać śledzić Wygrywam z Anoreksją.

Ufff… Chyba wyczerpałem temat.

Chciałbym recenzji z innych miast.

Jeśli gdzieś pojadę, to będą. Regularnych recenzji jednak nie będzie. No chyba że się gdzieś przeprowadzę. Współprac z innymi autorami nie chcę i nie przewiduję. O innych miastach możecie przeczytać na blogach o podobnej tematyce.

Denerwuje mnie odmienianie przez Ciebie niektórych nazw, np. „jem pad thaia”, „oglądam Breaking Bada”.

A mnie denerwuje nie odmienianie, które kończy się mówieniem „zobacz mój profil na Facebook”. Obie formy są poprawne. Będę dalej odmieniał, korzystając z WordPressa.

Przydałyby się recenzje i rankingi barów i pubów, żeby wiedzieć, gdzie jest fajna atmosfera, gdzie tanie drinki itp.

Pomysł fajny, na pewno takie teksty cieszyłyby się zainteresowaniem, ale średni ze mnie imprezowicz, więc raczej słabo się do tego nadaje. Nie wykluczam jednak wpisu pt. „Gdzie wypić piwo w Poznaniu?”, który byłby zestawieniem poznańskich multitapów i pubów z piwem rzemieślniczym.

Jedz więcej i opisuj więcej.

Ktoś tu chyba chce, żebym bardziej przytył.

Mniej publikowania statystyk.

Da się to zrobić.

Bądź bardziej surowy.

Nie jestem takim typem człowieka. Częściej chwalę, niż krytykuję i w dodatku nie tylko jedzenie. Polecam ten styl życia. Pozostanę zatem na takim „poziomie surowości”, na jakim jestem obecnie.

Więcej wege knajp.

W kwietniu 2016 mam miesiąc bez mięsa. Wtedy będzie sporo o wege knajpach.

Spotkanie z czytelnikami.

W ostatnich dwóch miesiącach były trzy – dwa na otwartych wykładach i jedno przy piwie. Na razie nie planuję kolejnego, ale pewnie w ciągu najbliższych trzech miesięcy coś zorganizuję. Potrzebuję impulsu.

Pisz więcej o akcjach typu „Culinary Fest”.

Podoba mi się ta inicjatywa, czasem chodzę na konferencje i degustacje z nią związane. Sęk w tym, że za 15 zł wolę zjeść kebaba w Kraszu lub dobrego burgera. Doceniam kunszt szefów kuchni, ale ciągnie mnie bardziej do ulicznego żarcia. Zresztą już o tym pisałem.

Zestawienia miejsc czynnych do późna.

Fajny pomysł. Tak jak i „Gdzie zjeść nocą w Poznaniu?”. Wszystko w swoim czasie, choć nie ukrywam, że te dwa zestawienia byłyby dla mnie dość uciążliwe w tworzeniu, gdyż nocą to ja wolę spać.

Rozbudowanie zakładki „Gdzie zjeść” np. o burgery i jedzenie azjatyckie oraz resztę dzielnic.

Cierpliwości.

Snapchat – za dużo / za mało.

Parę osób pisało o mojej aktywności na Snapchacie. Dla jednych za dużo, dla drugich za mało. Wszystkich nie zadowolę.

Ranking hipsterskich napojów (Wostok, Fritz itd.).

To jest dobry pomysł! Będzie film.

Wlepki i koszulki.

Będzie nowy layout, to będzie nowe logo – dopiero wtedy podziałam i z wlepami, i z koszulkami.

Ron Swanson jest lepszy niż Homer Simpson.

Jest super, ale nie jest lepszy.

Kanał na YouTubie.

Specjalnie w ankiecie nie umieszczałem żadnego pytania dotyczącego filmów, bo to przecież dość świeża sprawa. Na razie się trochę bawię i trochę się uczę. Docelowo oczywiście chcę robić video z wizyt w knajpach czy przygotowywania porn foodów. Ale to zdarzy się dopiero, gdy ogarnę technikalia.

Szkoda, że Twoje recenzje są bardzo płytkie, Twoje kubki smakowe niezbyt wyrafinowane, a styl pisania pozostawia wiele do życzenia. Niemniej jednak liczę, że wraz z rozwojem bloga rozwiniesz się i Ty.

Dzięki za trzymanie kciuków, choć nie ukrywam, że wyrafinowany smak nie jest moim celem samym w sobie.

Raz widziałam Cię na siłowni, ale to nie byłeś Ty.

Na całe szczęście!

Mam wrażenie, że czytam tę samą recenzję, ze względu na powtarzanie tych samych określeń.

To prawda, część sformułowań się do mnie mocno przylepiło i można odnieść takie wrażenie. Czytam dużo i regularnie, więc mam nadzieję, że moje słownictwo w przyszłości znacznie się poszerzy.

Konkursy, w których nagrodą jest wyjście z Tobą wraz z prelekcją dotyczącą jedzenia.

Pomysł nie najgorszy, choć trochę wątpię, czy byłoby aż tylu chętnych, by organizować konkurs. Może po prostu wcześniej umówione spotkanie? Druga strona medalu jest taka, że daleko mi do eksperta, więc raczej o jedzeniu musiałby mówić ktoś inny, np. kucharz z danej knajpy.

Więcej tańszych miejscówek (do 15 zł).

Staram się, by było ich jak najwięcej. Jakiś czas temu powstało zestawienie „Gdzie zjeść tanio i smacznie w Poznaniu?” (nomen omen najpopularniejszy tekst w historii bloga), gdzie górny limit ustaliłem na 20 zł. Będzie na pewno aktualizowany w przyszłości. Nie bardzo ciągnie mnie do knajp serwujących domowe obiady, stąd mało recenzji miejsc tego typu na blogu.

Ostatnio zawodzą mnie Twoje polecenia.

No to mi trochę przykro. Widocznie nasz gust zaczął się „rozjeżdżać”.

Brakuje przepisów.

Przepisy zawsze były domeną MruMru. Przestała pisać, więc siła rzeczy nowe się nie pojawiają. Sam gotuję raczej mało i raczej średnio, choć uważam, że potrafię zrobić bardzo dobre mielone. Jak będę pewien przepisu na 100%, to go opublikuję. A porn foody wrócą. Wkrótce.

Zdarzyło mi się, że na podstawie recenzji wybrałem się do lokalu, który już nie istniał.

Przy recenzjach świadomie nie umieszczam godzin otwarcia lokalu, tylko linkuję do fanpage’a na Facebooku – warto go sprawdzić przed każdą wizytą, by się w podobny sposób nie nadziać.

Zrób drugi Poznań Street Food Festival.

W sumie z chęcią bym zrobił. Ale na pewno nie sam. Jestem w kontakcie z kim trzeba i kminimy drugą edycję. Nie mogę jednak powiedzieć, że uda się ją zorganizować na 100%.

Więcej jedzenia z dowozem.

Umowa z PizzaPortal.pl zakłada, że będą powstawać dwa takie teksty w miesiącu. Myślę, że to całkiem dobry wynik.

Wykonuj okresowe badania na cholesterol.

Dzięki za #protip, chyba się zastosuję.

Rekin czy niedźwiedź?

Oczywiście niedźwiedź.

Co Ty z tym Poznaniem?

Tak się złożyło, że właśnie tu mieszkam.

Poleć dobre blogi o podobnej tematyce.

Spoko pomysł. Polecę w osobnym wpisie na blogu. Postaram się wrzucić go jakoś w lutym.

Więcej kolorów! Błękit! Soczysta zieleń! Pokoloruj ten świat ojciec!

Aha.

Kiedyś byłeś bardziej miły dla ludzi.

Nie sądzę. Zawsze byłem trochę niemiły. Ale staram się być raczej pozytywny.

Warto pracować dalej nad udoskonaleniem języka.

Warto.

Nie rób sobie zdjęć.

Kolejny powód by robić ich jeszcze więcej!

Przez Ciebie chodzę głodna.

Przepraszam.

Wracaj do starych miejsc.

Miałem kiedyś taki pomysł. Później zapytałem na Facebooku, czy powroty do takich miejscówek jak np. Food Patrol byłyby spoko, czy nie. Większość odpowiedzi mówiła, że po co wracać do sprawdzonych punktów, lepiej odkryć coś nowego.

Oceniaj pizzerie z dowozem na pyszne.pl

Jest już cykl o jedzeniu na dowóz. Nagła współpraca z pyszne.pl mogłaby mocno zdenerwować PizzaPortal.pl, z którą mam podpisane umowę.

Wersja TL;DR recenzji, takie jednozdaniowe podsumowanie.

Z jednej strony podoba mi się ten pomysł, z drugiej spora grupa odbiorców mogłaby przestać czytać całe recenzje, a raczej tego bym nie chciał. Zazwyczaj ostatni akapit jest takim podsumowaniem.

Z chęcią czytałbym także o droższych restauracjach.

Mogą takie wpisy pojawiać się od czasu do czasu (np. raz na 2-3 miesiące), ale na pewno nie częściej. Po pierwsze dlatego, że są one drogie, a mój budżet wbrew pozorom nie jest zbyt duży, a po drugie dlatego, że takie miejsca raczej mnie nie kręcą i choć doceniam kunszt szefów kuchni, to wolę jednak codzienny street food. Pisałem o tym tutaj.

Wszystkie pozytywne komentarze.

Najwięcej było odpowiedzi „robisz dobrą robotę”, „keep going” itd. Bardzo mnie one cieszą i za wszystkie baaardzo dziękuję. Od razu jakoś tak milej człowiekowi się robi.

Dzięki za to, że jesteście!