Wyszukiwarka

Czym różnią się kanapki premium od burgera?

Czym jest kanapka premium i dlaczego w ogóle stosuję to rozróżnienie? Czytajcie dalej.

Zobacz videofelieton na ten temat i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Termin „kanapka premium” po raz pierwszy usłyszałem, kiedy otworzyli się Pogromcy Meatów w Warszawie – lokal, który w okrągłych bułach serwuje wysokiej klasy mięso wraz ze starannie skomponowanymi dodatkami. Następnie w artykule „Next Big Thing – co po modzie na burgery?” stwierdziłem, że możemy spodziewać się gastronomicznego trendu właśnie na kanapki premium. I wiecie co? Stało się. W Poznaniu pojawiło się parę knajp i food trucków, parających się właśnie nimi. To samo dzieje się w innych większych miastach Polski.

Ale o co właściwie chodzi? Czym jest ta „kanapka premium”? Pozwólcie, że zacznę od początku.

Czym jest burger?

Wg najprostszej definicji to – uwaga, uwaga – kanapka z okrągłym kotletem z mielonej wołowiny i dodatkami. Całość zamknięta jest w okrągłej bułce. Prawda że proste?

Kluczowa jest mięsna zawartość: wołowina, zmielona i odpowiednio uformowana. Powiecie, że są burgery z kurczaka, jelenia, czy – o zgrozo! – bezmięsne? Tak, to prawda. Jednak to są tylko wariacje tego dania. Mówiąc „burger”, masz na myśli bułkę z mieloną wołowiną. W innych przypadkach trzeba już tę nazwę doprecyzować: czikenburger, wegeburger, lamburger itd. Łapiecie?

Czym jest kanapka premium?

To także kanapka. Można powiedzieć: sandwich, ale ta nazwa cholernie mocno kojarzy mi się z ofertą Subwaya, którego lubię, ale jednak kanapki premium to całkiem inna liga.

Dlaczego? Bo zawierają mięso, które trzeba trochę popieścić. Długo pieczona i szarpana wieprzowina, pastrami, solona wołowina – do przygotowania każdego z tych produktów potrzeba czasu, cierpliwości i umiejętności.

Kanapka z pastrami w Arizonie Express.

Kanapki premium zawierają – podobnie jak burgery – dodatki i sosy, ale – w przeciwieństwie do króla street foodu – nie muszą być serwowane w okrągłych bułkach, choć tak się najczęściej dzieje.

Jakie są więc różnice?

Najważniejsze jest mięso. W przypadku burgerów jest to mielona wołowina, z kolei w przypadku kanapek premium nie ma aż tak sztywnych zasad. Musi być to po prostu mięso, którego obróbka wymaga więcej czasu i umiejętności niż jego zmielenie i usmażenie (nie ujmując wszelkim burgermajstrom, to też sztuka). W ramach kanapek premium zdecydowanie najpopularniejsze są kanapki z pulled porkiem, ale ten „segment” rynku gastronomicznego wciąż się rozrasta, oferując kolejne nowości.

Czy nazwanie kanapki premium burgerem to błąd?

To za dużo powiedziane. Potocznie burgerem nazywane są wszystkie kanapki na ciepło serwowane w okrągłych bułkach. Nie ma co z tym walczyć, choć czasem warto doprecyzować swoją wypowiedź. Jeśli zapraszasz kogoś na lunch, mówiąc „chodź ze mną na burgera” i masz na myśli kanapkę z pulled porkiem, to dodaj, że chodzi o „burgera z szarpaną wieprzowiną”.

Znów burger. Tym razem Burgs Chef.

Są jednak przypadki, w których nazywanie kanapki premium burgerem jest błędem, zwłaszcza jeśli wizualnie nie przypomina ona stereotypowego burgera, jak jest choćby w przypadku reubenów lub philly cheese steaków.

Po co więc to rozróżnienie?

Głównie po to, by w zalewie burgerowni wyróżnić inne, często ciekawsze pomysły na kanapki. Nie jest to podział, który odszukacie w Wikipedii. Sam nie wiem, czy gdzieś o nim przeczytałem, czy po prostu wykiełkował on w mojej głowie, by pewne rzeczy usystematyzować i ułatwić komunikację. Burger to jedno, kanapka premium to drugie. Ułatwia to zrozumienie publikowanych przeze mnie tekstów i poruszanie się po blogu.

Kanapki ze stekiem sous-vide w Habasie.

Warto jednak zaznaczyć, że „kanapki premium” to termin bardzo płynny, który może rozrastać się w sposób w zasadzie nieograniczony (kto wie, co gastronomia jeszcze wymyśli) i który kiedyś ulegnie podziałowi na podkategorie. Czym innym jest reuben, czym innym buła z mięsem przygotowanym sous-vide, a czym innym pulled pork. Być może w przyszłości miejsc serwujących w Polsce kanapki z każdej podkategorii będzie tyle, że zwyczajnie głupie będzie wrzucanie ich wszystkich do jednego wora.

Póki co będę używał jednak terminu „kanapki premium”. Mam nadzieję, że teraz już go w pełni rozumiecie, a w razie potrzeby będę linkował do tego tekstu z recenzji i innych publikacji na blogu. Najbliższa taka okazja w przyszłym tygodniu: pojawi się zestawienie najlepszych miejsc z kanapkami premium w Poznaniu. Bądźcie czujni!