Wyszukiwarka

Jak być mile widzianym klientem w knajpie?

picjumbo.com_IMG_0895

5 zasad, do których warto się stosować.

Co rusz wbijam szpilę w knajpy mówiąc, co robią źle i co powinny poprawić w swojej działalności. Prawda jest jednak taka, że my, klienci, sami nie jesteśmy święci. Poniżej 5 zasad, o których lepiej nie zapominać, jedząc na mieście.

1. Zachowaj kulturę

Siedząc w knajpie, warto pamiętać o tym, że dzielimy przestrzeń wspólną z innymi, często obcymi ludźmi i należałoby z szacunku dla nich zachowywać się odpowiednio do panujących w danym lokalu norm. Oczywiście, wszystko zależy od charakteru miejsca – na dłuższą rozmowę przez telefon można krzywo patrzeć w drogiej restauracji, a nie w nowomiejskiej kawiarni, która dla freelancerów może spełniać rolę mobilnego biura. Są jednak takie zachowania, których nie powinno się tolerować wszędzie. Poza obrzydliwymi i oczywistymi należą do nich również trajkotanie o problemach seksualnych sąsiadki oraz wykrzykiwanie tajemnic handlowych. Mówiąc w skrócie: zachowuj się tak, jakbyś chciał, by inni zachowywali się wobec Ciebie.

2. Zamów coś do picia

Mówi się, że knajpy najwięcej zarabiają na napojach. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale jeśli tak w istocie jest, to na pewno obsługa bardziej doceni klienta, który zamówi coś do picia. Jasne, nic na siłę – jeśli nie jesteś spragniony albo nie masz ochoty na żaden napój z karty, nie ma musu. Chodzi raczej o to, by wyeliminować postawę „knajpy tak dużo tną klientów na napojach, że chyba posiedzę o suchym pysku, by nie dać im więcej zarobić”. Z takim podejściem nie wróżę szczęścia w życiu. Aha, trochę pomijam fakt wody – moim zdaniem powinna być ona darmowa w KAŻDEJ knajpie – zwykła gościnność tego wymaga.

Przeczytaj: „Czy knajpy „zdzierają” na napojach? 5 kroków, jak się o tym przekonać”

picjumbo.com_IMG_7852

3. Pamiętaj, że w knajpie nie pracują roboty, tylko ludzie

Potraw nie przygotowują i nie przynoszą do stolika maszyny. To ludzie z krwi i kości, którzy mają prawo popełniać drobne błędy w pracy. Trudno tolerować większe wpadki obsługi, które wyrządzają klientowi krzywdę (kucharz gotujący posiłek prowadzący do zatrucia pokarmowego, kelnerka oblewająca nas gorącą zupą itd.), ale na drobniejsze potknięcia czasem warto przymknąć oko i wykazać się dozą wyrozumiałości oraz empatii. Jeśli nie potraficie, to mam dla Was małe ćwiczenie: przypomnijcie sobie swój ostatni gorszy dzień w pracy oraz popełnione przez siebie tego dnia błędy. Pomogło?

4. Zostaw napiwek

Dla wielu wciąż sprawa kontrowersyjna, dla innych oczywista oczywistość. Generalnie zgadzam się z Magdą z Krytyki Kulinarnej i uważam, że jeśli wszystko było w porządku, należałoby ten napiwek (ok. 10% rachunku) zostawić. Pozwólcie, że powtórzę: nie kiedy było „wyjątkowo i fantastycznie”, ale kiedy było „po prostu okej”. Dla tych kilku-kilkunastu złotych kelner wcale nie musi stawać na rękach. Gwoli ścisłości: mówię tutaj wyłącznie o Polsce, każdy kraj ma własną kulturę napiwków i warto się do niej dostosowywać.

picjumbo.com_IMG_3750

5. Nie miej roszczeniowej postawy

Odnoszę wrażenie, że hasło „klient – nasz pan” często jest mylnie interpretowane jako „klientowi wolno dosłownie wszystko”. To prawda, że w tym biznesie chodzi o to, aby klient wyszedł z knajpy zadowolony. Tyle że po pierwsze są jakieś granice, a po drugie słowo „klient” w przypadku gastronomii nie jest chyba najtrafniejsze. Sam używałem go w tym tekście nagminnie, ale zrobiłem to specjalnie, by podkreślić różnicę. „Klient” w knajpie jest „gościem”, a jej właściciel i pracownicy nie są „sprzedawcami”, lecz „gospodarzami”. Jedząc gdzieś na mieście, warto o tym rozróżnieniu pamiętać. Gospodarz chce jak najlepiej dla gościa, a gość, jako że nie jest „u siebie” (tylko właśnie „w gościach”), wie, że trzeba zachować się odpowiednio – nie może czegoś zażądać, a może jedynie poprosić. Rzecz jasna, gdy zostajemy zaproszeni na obiad przez rodzinę lub znajomych, to nikt nam nie każe płacić za posiłek. W przypadku konsumpcji w knajpie, gospodarz nie dzieli jednak z nami więzów krwi czy przyjaźni, a mimo to daje nam jeść i pić, więc wypadałoby się za to odpłacić.

Ciekaw jestem, na ile się ze mną zgadzacie? A może dodalibyście jeszcze jakąś zasadę? Piszcie w komentarzach!