Wyszukiwarka

Jak przez przypadek pomogłem zebrać ponad 100 000 złotych

14199390_10154435808773142_5232087812008514282_n

I wcale nie chodzi mi o to, że wrzuciłem dwie dyszki do puszki.

Prawdopodobnie słyszeliście o kiermaszu Asi – w zeszłą sobotę w wielu mediach, również tych ogólnopolskich, był to temat numer jeden. A tak się składa, że rzecz działa się wokół bloku, w którym mieszkam, i tak się składa, że najwyraźniej z całym tym zamieszaniem mam trochę wspólnego. Ale po kolei.

Było środowe popołudnie, a ja wracałem ze spotkania z Tomkiem Milerem w Meat Us. Wchodząc do swojej klatki, zauważyłem napisane dziecinnym pismem ogłoszenie, które chwytało za serce. Mała Asia chce pomóc bardzo chorej mamie, organizując loterię – do wygrania jej zabawki, nie tylko dla dziewczynek. Czyli nie prosi o pieniądze „za nic”, a oferuje coś w zamian, w dodatku coś swojego i chyba najcenniejszego.

Nie myśląc za wiele, zrobiłem zdjęcie ogłoszenia i jeszcze w windzie wrzuciłem je na Facebooka i Twittera, dopisując, że chodzi o Poznań, Osiedle Stefana Batorego i minioną sobotę. Nie spodziewałem się kompletnie, co z tego wyniknie.

Po godzinie zauważyłem, że fotografia stała się viralem – zwłaszcza na Twitterze udostępnienia szły jak szalone. Zacząłem mocniej kopać w tej sprawie – okazało się, że ktoś przede mną wrzucił zdjęcie ogłoszenia na facebookową grupę Piątkowo, gdzie też udało się zainteresować wydarzeniem sporą grupę osób. Napisałem również o sprawie do Maćka Kluczki z Radia Merkury i Tomasza Wolnego z TVP, z którymi zetknąłem się na studiach.

W tym czasie na Twitterze udostępnienia szły jeden po drugim – odniosłem wrażenie, że nie ma sekundy bez jakiegoś powiadomienia. Dzień wcześniej przekroczyłem magiczną barierę 1000 obserwujących i to wystarczyło, aby uzyskać efekt śnieżnej kuli. Twitter jest tym lepszym narzędziem od Facebooka, że łatwiej na nim trafić do dziennikarzy, polityków czy społeczników, którzy mogą być zainteresowani w nagłośnieniu lub wsparciu takiej wyjątkowej akcji.

Po paru godzinach od mojego wrzucenia zdjęcia na Twitterze, setki osób chciały pomóc Asi i jej mamie, czy to w organizacji kiermaszu, czy w wymiarze finansowym, wpłacając pieniądze na konto. W tym samym czasie sprawa bardzo mocno zaistniała na Wykopie – co więcej, administracja serwisu, która ma siedzibę w Poznaniu, zebrała informację odnośnie tego, jak można pomóc mamie Asi.

Następnego dnia o kiermaszu mówiły nie tylko lokalne media, ale też ogólnopolskie stacje radiowe i telewizyjne. Pod blokiem co rusz widziałem Polsat, TVN czy poznańskie WTK, a sam rozmawiałem z Radiem Zet. Sprawa uzyskała ogromny rozgłos. Nie wierzyłem własnym oczom.

Przygotowania do kiermaszu.
Przygotowania do kiermaszu.

Ten rozgłos przełożył się na ogromne zainteresowanie kiermaszem. Również tych mniej uczynnych osób, które złożyły na akcję donos w odpowiednich urzędach. Doszło nawet do tego, że w sobotę na chwilę pojawiła się służba celna, ale w związku z tym, że pod opieką Drużyny Szpiku i Stasiu Konarski Pomaga zbiórka stała się legalna, równie szybko zniknęła z pola widzenia.

Jednak przede wszystkim medialny rozgłos kiermaszu przyczynił się do zainteresowania ogromnej liczby ludzi dobrej woli – nigdy nie widziałem tylu osób pod moim blokiem. Doszło nawet do tego, że policja musiała kierować ruchem na osiedlowej drodze (!), żeby przy okazji tego święta dobroczynności nie doszło do jakiejś tragedii. Byłem wstrząśnięty! W ten pozytywny sposób.

14238159_10154435765608142_2697969040457076142_n

W pomoc organizacji kiermaszu zaangażowała się całe mnóstwo osób, dzięki czemu mamie Asi można było pomóc na różne sposoby – przynosząc fanty lub nabywając je, kupując lody od Manufaktury Lodów Prawdziwych lub kawałek pizzy z Raptoriusa, puszczając dzieci na dmuchany zamek lub płacąc za pomalowanie im twarzy. Wszystko w zasadzie co łaska, bez stałego cennika – nie zauważyłem jednak, by ktokolwiek do puszek wrzucał monety, bardzo mocno przeważały banknoty.

14199241_10154435862608142_5672186837127413056_n

Jaki był tego efekt? Podczas kiermaszu zebrano ponad 100 tysięcy złotych – to ogromna suma, biorąc pod uwagę, że całe wydarzenie trwało maksymalnie 4 godziny. A trzeba dorzucić jeszcze do tego zbiórkę, którą zorganizował YouTuber Łukasz Jakóbiak znany z talk-show 20m2 – w chwili, gdy piszę te słowa, jest tam już ponad 70 tysięcy złotych. Pewnie gdy czytacie je Wy, jest tych pieniędzy znacznie więcej.

 

Dwa udostępnienia na Facebooku i jedno na Twitterze zapoczątkowały tę lawinę dobroczynności, ale każdy kto dołożył swoje udostępnienie, a tym bardziej czynne wsparcie, zasługuje na ogromne brawa. Największe należą się jednak Asi, która wymyśliła kiermasz i która pokazała, że dobrym serduchem da się osiągnąć bardzo wiele.

Fajnie było mieć w tym wszystkim swój udział. Warto rozglądać się dookoła swojego otoczenia – nigdy nie wiesz, czy ktoś z klatki obok nie potrzebuje pomocy. Jeśli widzicie rzeczy, z których aż bije dobro, to udostępniajcie je w Internetach. Może uda się zdziałać jakieś cuda?